20 tys. kary za samo kupienie Diesla? Tak Europa walczy o ekologię
W niektórych krajach Europy zakup nowego samochodu spalinowego oznacza dziś nie tylko wysoki rachunek w salonie. Przykładem jest Francja, która zaostrzyła system podatków od aut emitujących większe ilości CO2. Zakup dużego SUV-a lub mocnego diesla w tym kraju może wiązać się z dodatkową opłatą sięgającą nawet kilkudziesięciu tysięcy euro. A co z Polską?

W skrócie
- W niektórych krajach Europy kupno nowego samochodu z silnikiem spalinowym wiąże się z dodatkowymi, wysokimi opłatami, zależnymi od emisji CO2.
- Francja od 2026 roku wprowadziła surowe podatki ekologiczne i wagowe dla aut spalinowych oraz ograniczenia dotyczące dopłat do elektryków produkowanych poza Europą.
- W Polsce nie zostaną wprowadzone zapowiadane podatki od samochodów spalinowych, a zamiast nich rząd zainwestuje środki w modernizację ciepłownictwa.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Francuzi od lat rozwijają system podatku ekologicznego nakładanego przy rejestracji nowych samochodów. Jego celem jest ograniczenie emisji spalin i zachęcenie kierowców do wyboru aut elektrycznych lub hybrydowych. Przepisy weszły w życie w styczniu 2008 roku, a kolejne zmiany stopniowo zaostrzały normy, aby skłonić producentów do ograniczania zużycia paliwa i emisji gazów cieplarnianych.
Podatek ekologiczny we Francji. Z roku na rok coraz więcej
Jeszcze kilka lat temu podatek ekologiczny obejmował głównie samochody emitujące bardzo duże ilości spalin - około 160 g CO2/km. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Od 2026 roku opłata jest naliczana już od poziomu 108 g CO2/km według normy WLTP. Oznacza to, że dodatkowym podatkiem mogą zostać objęte nawet zwykłe rodzinne auta z silnikami benzynowymi.
Minimalna opłata przy takim poziomie emisji wynosi 50 euro, jednak stawki rosną bardzo szybko. Już przy emisji 123 g CO2/km podatek sięga 400 euro. Ze względu na duże zróżnicowanie stawek francuskie instytucje motoryzacyjne udostępniają kierowcom specjalne kalkulatory online, dzięki którym można sprawdzić, z jaką opłatą trzeba się liczyć przy zakupie konkretnego modelu.
Przykładowo zakup Skody Octavii z silnikiem 2.0 TDI może oznaczać dodatkowy koszt w wysokości 1629 euro. W przypadku benzynowego Peugeota 408 opłata może wynosić od 1276 do nawet 6126 euro - w zależności od wersji silnikowej, skrzyni biegów, wyposażenia oraz homologowanej emisji CO2. Dla porównania, jeszcze w 2023 roku podobny poziom emisji praktycznie nie wiązał się z większymi konsekwencjami finansowymi.

Nawet 80 tys. euro kary za dużego i paliwożernego SUV-a
Najbardziej spektakularnie prezentują się jednak maksymalne stawki. Od 2026 roku najwyższa kara ekologiczna we Francji wynosi aż 80 tys. euro. Dotyczy to samochodów emitujących co najmniej 193 g CO2/km według normy WLTP. Taki poziom osiągają przede wszystkim najmocniejsze SUV-y, luksusowe limuzyny oraz auta sportowe.
W praktyce oznacza to, że przy zakupie bardzo mocnego samochodu klient może zapłacić równowartość ponad 300 tys. zł samego podatku. Co ciekawe, część diesli wypada dziś pod tym względem korzystniej niż benzynowe odpowiedniki. Powód jest prosty - niższe zużycie paliwa przekłada się na mniejszą emisję CO2. Sam podatek opłacany jest podczas rejestracji nowego pojazdu, razem z innymi opłatami zależnymi między innymi od mocy silnika.
Francja postanowiła jednak uderzyć nie tylko w emisję spalin, ale również w rosnącą masę nowych samochodów. Od 2026 roku zaostrzony został także podatek wagowy, który obejmie auta ważące co najmniej 1500 kg. W zależności od parametrów pojazdu właściciel zapłaci od 10 do 30 euro za każdy dodatkowy kilogram ponad ustalony limit.
Ekologiczne premie tylko dla wybranych
Warto jednak wspomnieć, że francuski system działa według zasady "kija i marchewki". Z jednej strony państwo nakłada coraz wyższe podatki na auta spalinowe, z drugiej oferuje dopłaty do samochodów elektrycznych. Od połowy 2025 roku klasyczna premia ekologiczna została zastąpiona nowym systemem wsparcia finansowanego przez dostawców energii.
Najuboższe gospodarstwa domowe mogą otrzymać nawet 5700 euro dopłaty do zakupu auta na prąd. Pozostałe mniej zamożne rodziny dostaną maksymalnie 4700 euro, a pozostali kupujący - do 3500 euro. Obowiązują jednak ograniczenia. Dopłaty obejmują wyłącznie samochody kosztujące mniej niż 47 tys. euro i ważące poniżej 2,4 tony, czyli mniejsze i tańsze, wyposażone w mniejsze baterie i oferujące mniejszy zasięg.
Francja wprowadziła także specjalną punktację środowiskową. Premie mają trafiać głównie do aut produkowanych w Europie, a nie importowanych z Chin. W praktyce część popularnych modeli elektrycznych została wyłączona z programu dopłat. Dotyczy to między innymi produkowanych w Chinach MG 4, Tesli Model 3 oraz Dacii Spring.
Europa coraz mocniej naciska. Co z Polską?
Eksperci nie mają wątpliwości, że Francja należy dziś do najbardziej restrykcyjnych państw w Europie pod względem opodatkowania samochodów spalinowych, jednak podobny kierunek widać również w innych krajach.
W Norwegii wysokie podatki od lat skutecznie wypierają auta benzynowe i diesle z rynku, w tym kraju już niemal 100 proc. rynku nowych aut stanowią samochody elektryczne. Holandia oraz Dania także stosują bardzo wysokie opłaty rejestracyjne uzależnione od emisji CO2. Z kolei w Niemczech coraz częściej mówi się o zaostrzeniu podatków dla dużych SUV-ów i samochodów o wysokim spalaniu.
Na tle tych zmian Polska nadal pozostaje stosunkowo łagodnym rynkiem dla kierowców aut spalinowych. Co więcej kilka dni temu poinformowano, że Komisja Europejska zaakceptowała propozycje polskiego rządu dotyczącą wykreślenia z Krajowego Planu Odbudowy dwóch uderzających w polskich kierowców reform - cyklicznego podatku od samochodów spalinowych i opłaty rejestracyjnej.
Chodzi o usunięcie tzw. kamienia milowego E3G, który obligował Polskę do wprowadzenia specjalnej opłaty od rejestracji pojazdów z silnikami spalinowymi. Za wprowadzenie nowej opłaty odpowiadać miało Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Oprócz nich obowiązywać miał też trzebi podatek od samochodów spalinowych, naliczany od przedsiębiorców.
Na kongresie "Impact" wiceminister funduszy i polityki regionalnej Jan Szyszko informował, że udało się usunąć z KPO wszystkie podatki od aut spalinowych, do wprowadzenia których zobowiązał się rząd PiS.
- Były trzy podatki od aut spalinowych w Krajowym Planie Odbudowy z woli poprzedniego rządu. Pierwszy - po prostu od posiadania auta spalinowego. Drugi podatek - od rejestracji aut. Czyli jeżeli ktoś sprowadza auto z zagranicy, musiałby zapłacić więcej za jego rejestrację. Trzeci to podatek dla firm, które posiadają dwa lub więcej samochodów w swojej flocie. Tutaj też była planowana dodatkowa opłata. Żadne z tych podatków nie wejdą w życie - mówił Szyszko.
Wiceminister wyjaśnił, że w zamian za usunięcie zapisów uderzających w polskich kierowców, rząd zobowiązał się zainwestować 3 mld zł w modernizację polskiego ciepłownictwa.











