2 tys. kierowców straciło prawa jazdy. Nowe przepisy zbierają żniwo
Już ponad 2,1 tys. kierowców straciło czasowo prawo jazdy za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h poza obszarem zabudowanym na drogach dwukierunkowych jednojezdniowych. W sumie w tym roku ujawniono już ponad 9,6 tys. przekroczeń prędkości będących podstawą do zatrzymania prawa jazdy. Sama majówka przyniosła ponad 350 takich zdarzeń.

W skrócie
- W tym roku ponad 2,1 tys. kierowców zostało czasowo pozbawionych prawa jazdy za przekroczenie prędkości o więcej niż 50 km/h poza terenem zabudowanym na drogach jednojezdniowych dwukierunkowych.
- Do 3 maja 2026 roku policja odnotowała ponad 9,6 tys. przypadków czasowego zatrzymania prawa jazdy za rażące przekroczenia prędkości.
- Od końca marca 2026 roku za celowe wprowadzanie pojazdu w poślizg lub jazdę na jednym kole na drodze publicznej również grozi utrata uprawnień na trzy miesiące.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
3 maja minęły równe dwa miesiące od wejścia w życie nowych przepisów obligujących starostę do zatrzymania na trzy miesiące prawa jazdy kierowcy, który przyłapany został na przekroczeniu prędkości o ponad 50 km/h nie tylko w obszarze zabudowanym, ale też poza nim, na drogach jednojezdniowych dwukierunkowych. Liczba zatrzymanych z tego powodu uprawnień przekroczyła już 2 tys.
Ponad 2,1 tys. kierowców bez prawka. Zderzenie z nowymi przepisami
Jak poinformował Interię kom. Antoni Rzeczkowski z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji, od wejścia w życie nowych przepisów policjanci drogówki ujawnili już 2142 wykroczenia polegające na przekroczeniu prędkości o ponad 50 km/h poza obszarem zabudowanym na drogach jednojezdniowych dwukierunkowych. Od początku roku zanotowano też 7503 wykroczenia (dane po 3 maja 2026) dotyczące przekroczenia o ponad 50 km/h prędkości w obszarze zabudowanym.
Oznacza to, że - przynajmniej teoretycznie - prawo jazdy "za prędkość" czasowo straciło już w tym roku w Polsce 9 465 osób. Są to jednak wyłącznie dane szacunkowe, bo - zgodnie z polskimi przepisami - decyzję o zatrzymaniu prawa jazdy podejmuje nie policjant, lecz starosta. Sami policjanci nieprzypadkowo informują jedynie o liczbie ujawnionych wykroczeń. Nie można bowiem wykluczyć, że osoba przyłapana na takim wykroczeniu w ogóle nie posiadała prawa jazdy lub np. poruszała się pojazdem mimo wydanego przez sąd zakazu.
Nie zmienia to jednak faktu, że każdego dnia obowiązywania nowych przepisów prawo jazdy z powodu rażącego przekroczenia prędkości poza obszarem zabudowanym traciło statystycznie blisko 35 kierowców dziennie. To spory wyczyn, jeśli wziąć pod uwagę, że - co do zasady, za wyjątkiem nielicznych fragmentów jednojezdniowych polskich ekspresówek - zatrzymanie prawa jazdy za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h nie grozi przecież kierowcom na drogach szybkiego ruchu.
35 tys. kierowców w tym roku straci prawo jazdy
Co ciekawe, tegoroczna majówka była pod tym względem zaskakująco spokojna. Między 30 kwietnia a 3 maja włącznie drogówka ujawniła 244 naruszenia dotyczące przekroczenia prędkości o ponad 50 km/h w obszarze zabudowanym i 113 naruszeń dotyczących przekroczenia prędkości o ponad 50 km/h poza obszarem zabudowanym na drogach jednojezdniowych dwukierunkowych. W drugim przypadku daje to średnią 28 kierujących dziennie - o blisko 7 mniej niż normalnie.
Z drugiej strony, jeśli tempo zderzania się kierowców z nowym kodeksem drogowym utrzyma się w kolejnych miesiącach, do końca roku z prawem jazdy za samo przekroczenie prędkości poza obszarem zabudowanym pożegna się nawet 12,5 tys. kierujących. Przy obecnej dynamice do tej liczby doliczyć trzeba też będzie około 22,3 tys. kierowców, którzy czasowo stracą uprawnienia na 3 miesiące za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h w obszarze zabudowanym.
Nie tylko prędkość. Lecą też prawa jazdy za drift
Jak już informowaliśmy drogowy bilans tegorocznej majówki (od 30 kwietnia do 3 maja) to 278 wypadków, w których zginęło 20 osób, a 321. Podobnie jak przed rokiem, najwięcej ofiar zanotowano wśród kierujących jednośladami. Tegoroczna majówka kosztowała życie 10 motocyklistów i 1 rowerzystę.
W tym kontekście warto przypomnieć, że z końcem marca policjanci zyskali też inną nową obligatoryjną przesłankę do zatrzymywania uprawnień do prowadzenia na trzy miesiące. 30 marca weszły w życie nowe przepisy dotyczące driftu.
Sama definicja driftu mówi o prowadzeniu pojazdu mechanicznego na drodze publicznej "celowo wprowadzając go w poślizg lub doprowadzając do utraty styczności z nawierzchnią chociażby jednego z kół pojazdu".
Oznacza to, że przepisy uderzają nie tylko w fanów driftowania, ale też np. motocyklistów (i motorowerzystów) jeżdżących na jednym kole. Tak samo jak w przypadku przekroczenia prędkości, za driftowanie na drodze publicznej grozi nie tylko grzywna, ale też czasowe zawieszenie uprawnień do kierowania na okres trzech miesięcy.









