W skrócie
- Student ze Szczecina nieświadomie parkował w płatnej strefie, sugerując się błędną informacją właściciela mieszkania o bezpłatnym miejscu parkingowym w pobliżu budynku.
- System odnotował 85 przypadków nieopłaconego postoju, a w wyniku długotrwałej weryfikacji danych kierowcy, łączne wezwanie, otwiera się w nowym oknie do zapłaty osiągnęło kwotę około 17 tys. zł.
- Po odrzuceniu reklamacji przez zarządcę strefy, rodzina studenta planuje złożyć wniosek do prezydenta Szczecina o umorzenie zgromadzonego długu za parkowanie.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Stref Płatnego Parkowania nie brakuje dziś w polskich miastach. Dla mieszkańców są czymś zupełnie normalnym, a dla przyjezdnych często jednym z pierwszych elementów, na które trzeba zwrócić uwagę po znalezieniu miejsca parkingowego. Odpowiednie oznakowanie, parkometry i informacje dotyczące zasad postoju mają jasno wskazywać, że pozostawienie samochodu w danej strefie wiąże się z opłatą.
Student ze Szczecina przez kilka miesięcy parkował samochód w pobliżu wynajmowanego mieszkania. Jak twierdzi, nie miał świadomości, że miejsce znajduje się w strefie objętej opłatami. Problem wyszedł na jaw dopiero wtedy, gdy należności zdążyły urosnąć do bardzo wysokiej kwoty.
Parkował w strefie od października. Nie wiedział, że musi płacić
Student pierwszego roku przyjechał do Szczecina z Jeleniej Góry. W październiku 2025 r. wynajął mieszkanie i zaczął zostawiać samochód przy ulicy w pobliżu budynku. Jak relacjonuje jego matka, właściciel mieszkania miał ustnie zapewnić jej syna, że parking jest bezpłatny dla mieszkańców budynku. Młody kierowca miał więc korzystać z miejsca w przekonaniu, że nie robi niczego niezgodnego z zasadami.
Problem w tym, że system przez kolejne miesiące odnotowywał brak wymaganej opłaty. Od października 2025 do lipca 2026 r. zarejestrowano 85 przypadków, w których postój nie został opłacony. Rodzina twierdzi, że student nie znajdował za wycieraczką samochodu żadnych fizycznych zawiadomień. O sprawie dowiedział się dopiero w lipcu bieżącego roku, kiedy otrzymał zbiorcze wezwanie na kwotę około 17 tys. zł.

17 tys. zł za brak opłaty za parkowanie. Student nie wiedział, że jest SPP
Gdyby kierowca otrzymał informację już po pierwszym postoju nieopłaconym, to najprawdopodobniej sprawa miałaby finał w tamtym momencie - student musiałby opłacić karę i tym samym dowiedziałby się, że parkowanie w tej strefie wymaga uiszczenia opłaty. Rodzina zwraca właśnie uwagę na ten aspekt - nie kwestionuje samej zasady funkcjonowania Strefy Płatnego Parkowania ani tego, że za postój w miejscu objętym opłatą należy zapłacić. Problemem ma być brak wiedzy o kolejnych naliczanych opłatach dodatkowych.
Aby uchronić syna przed komornikiem, musiałam wbić swoje konto bankowe w głęboki debet i wykorzystać limit kredytowy na 17 tys. zł
Strefy płatnego parkowania są oznakowane. Można było tego nie zauważyć?
Trudno jednak nie zadać pytania, jak można przez tak długi czas nie zauważyć, że miejsce parkingowe znajduje się w Strefie Płatnego Parkowania. W polskich miastach strefy są oznakowane znakami informującymi o zasadach postoju, a w ich obrębie znajdują się również parkometry lub inne informacje dotyczące sposobu uiszczenia opłaty.
W tym przypadku student miał korzystać z tego samego miejsca przez wiele miesięcy. Teoretycznie więc w tym czasie powinien przynajmniej raz zetknąć się z oznakowaniem strefy, parkometrem albo informacją o obowiązujących zasadach.
Reklamacja została odrzucona. Student chce walczyć dalej
Student złożył reklamację dotyczącą naliczonych opłat, jednak została ona rozpatrzona negatywnie. Rodzina nie zamierza jednak na tym kończyć sprawy i kolejnym krokiem ma być oficjalny wniosek do prezydenta Szczecina o umorzenie należności. Na tym etapie nie wiadomo, czy miasto przychyli się do prośby.
Spółka Nieruchomości i Opłaty Lokalne - odpowiedzialna za obsługę strefy - tłumaczy natomiast, dlaczego zawiadomienia mogły zostać skumulowane. Rzecznik prasowy spółki wyjaśnił serwisowi gs24.pl, że "proces pozyskiwania danych kierowcy jest procesem długotrwałym" i wymaga sprawdzenia informacji w wielu systemach oraz u niezależnych podmiotów, m.in. w CEPiK, firmach leasingowych czy ministerstwach.
A zatem kierowca może otrzymać informację dopiero po pewnym czasie, a jeśli w międzyczasie wielokrotnie nie opłacał postoju, to suma należności może być już bardzo wysoka.











