114 km/h w centrum miasta. Ferrari za 1,8 mln zł w rękach policji
W samym sercu Wiednia policja zatrzymała kierowcę Ferrari, który w obszarze z ograniczeniem do 50 km/h poruszał się z prędkością 114 km/h. Jak się okazało - nie był to jedyny problem 47-letniego mężczyzny. Interwencja zakończyła się natychmiastowym odebraniem prawa jazdy, a sprawa może mieć dla niego znacznie poważniejsze konsekwencje.

W skrócie
- W centrum Wiednia zatrzymano kierowcę Ferrari jadącego 114 km/h przy dopuszczalnym limicie 50 km/h.
- Kontrola wykazała, że kierowca był pod wpływem alkoholu, a policja skonfiskowała samochód z możliwością jego sprzedaży na licytacji.
- W Austrii i Polsce obowiązują przepisy umożliwiające konfiskatę pojazdów za poważne wykroczenia drogowe, co zostało już zastosowane wobec kilku aut w Polsce.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Do zdarzenia doszło w centrum austriackiej stolicy, gdzie obowiązują restrykcyjne limity prędkości i surowe podejście do ich egzekwowania. Jak informuje dziennik "Heute" - kierowca został zatrzymany po tym, jak ponad dwukrotnie przekroczył dopuszczalną prędkość w terenie zabudowanym. Już sama ta sytuacja wystarczyła, by funkcjonariusze podjęli decyzję o odebraniu mu uprawnień do prowadzenia pojazdów.
Austriacka policja skonfiskowała Ferrari. Może trafić na licytację
To jednak nie wszystko. Podczas dalszych czynności kontrolnych wyszło na jaw, że mężczyzna znajdował się również pod wpływem alkoholu. W jego organizmie stwierdzono 0,7 promila. 47-latek tłumaczył policjantom, że nie zakończył jeszcze świętowania z okazji zakupu nowego auta, które - jak podkreślał - dopiero co trafiło w jego ręce.
Mężczyzna prowadził Ferrari SF90 Stradale warte około 435 tysięcy euro. Po zakończeniu kontroli pojazd został skonfiskowany i zabezpieczony przez służby. Jego dalszy los pozostaje otwarty - rozważana jest nawet możliwość sprzedaży auta w drodze licytacji.
Surowe konsekwencje i austriackie przepisy
W Austrii system kar za wykroczenia drogowe przewiduje stopniowe zaostrzenie sankcji w zależności od poziomu alkoholu. Zakaz prowadzenia pojazdów może trwać od miesiąca, a przy wyższych wartościach sięga nawet kilku miesięcy wraz z dodatkowymi obowiązkami, takimi jak badania czy szkolenia.
Podobnie rygorystycznie traktowane są wykroczenia prędkościowe. Przekroczenie limitu o 40 km/h w mieście lub 50 km/h poza nim oznacza co najmniej miesięczny zakaz jazdy, a jeszcze większe odchylenia skutkują nawet półrocznym odebraniem uprawnień. W przypadku recydywy kary są wyraźnie wyższe. Od marca 2024 roku austriackie przepisy umożliwiają również natychmiastowe zajęcie pojazdu i jego późniejszą sprzedaż, jeśli kierowca rażąco przekroczy prędkość.
W Polsce policja przejęła już Mustanga i Jaguara
Podobne mechanizmy funkcjonują także w Polsce, gdzie coraz częściej dochodzi do przepadku samochodów sprawców przestępstw drogowych. Część z nich trafia następnie do instytucji publicznych. Wśród przykładów znajduje się m.in. Ford Mustang o mocy 450 KM przekazany policji w Radomiu, a do flot służb trafiły także Jaguar E-Pace i Land Rover.
Od początku roku polskie sądy rozpatrzyły już 111 wniosków o przejęcie zabezpieczonych pojazdów, z czego dziewięć zakończyło się przepadkiem. Wśród nich znalazły się m.in. Volkswagen Passat, Honda Civic, dwa egzemplarze Kii Ceed, dwie Dacie Sandero oraz Skoda Fabia.









