Reklama

Pijana studentka w taxi...

Klienci taksówek często tego nie wiedzą, ale na paragonie fiskalnym dokładnie wybita jest godzina o której taksometr był włączony i kiedy był wyłączony. Posłużyć on może jako ważny dowód w przypadku jakichś ewentualnych nieporozumień.

Reklama

Większość kierowców taksówek uważa, że sam fakt zamówienia taksówki powinien być już swego rodzaju ustną umową pomiędzy korporacją a klientem. - Taksówkarz traci czas na dojazd i czekanie na klienta. Powinna być wprowadzona jakaś opłata początkowa za dojazd. W wysokości np. 7 zł. Ta opłata powinna obciążać klienta, który zamawia taksówkę, a który, powiedzmy, się nie stawił. Taksówkarz w tym czasie mógłby zrealizować inne zlecenie. Gdyby taka sytuacja była uregulowana, to my też mielibyśmy pewność, że jeśli zgłoszenie jest telefoniczne, to jadąc po klienta nie jedziemy tam na darmo. A przynajmniej ta opłata początkowa zrekompensuje dojazd lub niezrealizowany kurs - mówi Robert. - Tak samo z drugiej strony można by uwzględnić jakieś konsekwencje dla kierowcy za spóźnienia. W postaci np. rabatu, który spokojnie można nabić na kasę fiskalną. Można by to ustalić odgórnie. Ale myślę, że jest to już regulamin wewnętrzny korporacji.

Robert wspomina także o braku postojów dla taksówek w miejscach odległych od centrum, a będących w granicach gminy Kraków. - Osiedla obrzeżne są poza strefą dlatego, że tam jedziemy z klientem i stamtąd trzeba wrócić bo nie ma gdzie stanąć. A są klienci na takim osiedlu którzy chętnie wsiedliby do taksówki gdyby tam był postój.

Jeśli ma być z powrotem jedna strefa, o czym ostatnio mowa, to postoje powinny być w każdym takim miejscu. We wszystkich miejscach znajdujących się w obrębie gminy Kraków. W tej chwili miejsca te znajdują w obrębie drugiej strefy taxi.

Problemów, o których wiedzą zarówno taksówkarze, jak i ich klienci jest o wiele więcej. Nie o to jednak chodzi by je tylko wskazywać i mędrkować. Nie będzie wyjściem zrzucanie winy na siebie nawzajem. Wyjściem mógłby być "złoty środek" i próby jego odnalezienia. Czy jednak taki "złoty środek" istnieje...?

Magdalena Kołodziejczyk

Urszula Rafa

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje