Reklama

Pijana studentka w taxi...

Taksówkarze

Reklama

Bywa jednak inaczej, gdy poszkodowanym nie jest klient, a kierowca taksówki. Klienci potrafią uciec z taksówki na skrzyżowaniu, po odwiezieniu na miejsce - powiedzieć, że nie mają pieniędzy, że zaraz wrócą i zapłacą. - Takich kursów zdarza się coraz więcej. Mało tego, że taksówkarz jest stratny, to jeszcze musi odprowadzić podatek od tego kursu - mówi wiceprezes Grzybowski.

Zawód taksówkarza bywa również niebezpieczny i niewdzięczny. W nocy, w ciemnym zaułku można stać się łatwym celem dla napastników, którym wydaje się, że taksówka jest jeżdżącym bankiem.

-Są to sytuacje bardzo trudne, z narażeniem zdrowia i życia taksówkarza. Dawniej się o tym nie mówiło, teraz słyszymy o przypadkach morderstw taksówkarzy za parę groszy - potwierdza Grzybowski.

Kolejną bolączką zawodu taksówkarza jest nieuregulowana prawnie sprawa stref. - Nie może być takiej sytuacji, że każdy taksówkarz strefę interpretuje po swojemu - komentuje Robert, 34-letni taksówkarz korporacji PARTNER. - Dla mnie centrum miasta Krakowa, jest centrum miasta Krakowa i koniec, a nie tak, że jakiś taksówkarz centrum Nowej Huty traktuje jako pierwszą strefę, a reszta miasta jest strefą drugą. Może dojść do sytuacji, że taksówka weźmie klienta na Pawiej mówiąc mu, że jego 1 strefa jest w Hucie, a później biorąc innego klienta w Hucie powie mu, że jego 1 strefa jest w centrum. Czyli tak naprawdę nigdzie nie będzie tej 1 strefy.

Co gorsza, Urząd Miasta swoim brakiem reakcji daje zielone światło do takich praktyk. Taksówkarze zrzeszeni apelują o to, by władze regulowały granice stref i ujednoliciły je tak dla taksówkarzy zrzeszonych jak i niezrzeszonych. - Takich regulacji nie ma i jest to bulwersujące - dodaje Robert.

Niektóre korporacje stworzyły swoje mapki miasta, na które zostały naniesione strefy.

Regulacji brakuje także w sferze cen. Taksówkarze niezrzeszeni ustalają sobie dowolne ceny na pierwsza i drugą taryfę. W korporacjach trzecia taryfa jest dwukrotnością pierwszej, a taryfa czwarta dwukrotnością drugiej. Taksówkarze niezrzeszeni mają dowolność kolejna taryfa może być nawet 10-krotnie droższa.

- Myślę, że uregulowana powinna być także sprawa oczekiwania na klienta przez kierowcę - mówi Robert. - Moim zdaniem powinno być w ten sposób, że jeżeli taksówka jest umówiona na daną godzinę, powiedzmy 12, to ja przyjeżdżam, do pięciu minut czekam na pasażera, a potem włączam taksometr. I czekam. Jeżeli klient przychodzi spóźniony, to powinien być świadomy, że kierowca ten taksometr ma włączony.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje