Reklama

Bezkarność taksówkarzy

Trzecia sytuacja dotyczy ogólnego slalomu między pasami ruchu bez kierunkowskazu. Jakież to zdziwienie na twarzy pana taksówkarza się namalowało kiedy znów chciał zmienić pas bez "kierunku" a ja byłem obok niego i mu przeszkodziłem. Szkoda, że nie miałem jak zrobić zdjęcia?

Reklama

Druga z sytuacji czy też chorób taksówkarskich nosi tytuł: "zaparkuję w takim miejscu, żeby przeszkadzać w ruchu a żaden z zaparkowanych samochodów nie mógł wyjechać bo go zastawię".

Zanim źle ocenicie to co napisałem, chcę coś zastrzec. Rozumiem sytuację kiedy wsiada lub wysiada klient (choć w tym drugim przypadku można poszukać dobrego miejsca). Tylko że sytuacja "przymusowego" zatrzymania się nie powinna trwać według mnie dłużej niż kilkadziesiąt sekund.

Nie raz i nie dwa widziałem jak taksówkarze stali dosyć długo w miejscach niedozwolonych bez wyraźnego powodu utrudniając ruch w stopniu znacznym. Nie chodzi tu już tak bardzo o to zastawianie - można przecież się "przesunąć", to nie jest problem.

Problem jest wtedy kiedy pan taksówkarz ustawia swoją bryczkę np. na prawym pasie alei Jerozolimskich na odcinku między dworcem centralnym a rotundą w stronę Wisły. Nie będę tego komentował. Warszawiacy wiedzą o co chodzi.

Dowiedz się więcej na temat: bezkarność

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje