W skrócie
- Na trasie S1 pod Węgierską Górką kierowcy zawracają przed tunelami i jadą pod prąd, sugerując się błędnymi wskazówkami popularnych aplikacji nawigacyjnych.
- Odcinek drogi ekspresowej oraz tunele są objęte całodobowym monitoringiem, co pozwala systemom sterowania na szybkie wykrywanie niebezpiecznych zachowań kierujących.
- Jazda pod prąd autostradą lub drogą ekspresową grozi mandatem od 1500 do 3000 zł, utratą punktów karnych, a w skrajnych przypadkach skierowaniem sprawy do sądu.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Przybędza - Milówka to 8,5-kilometrowy odcinek trasy S1 w województwie śląskim, uchodzący za jeden najbardziej malowniczych fragmentów dróg ekspresowych w Polsce. Niestety podróżujące nim osoby czekać może spore niebezpieczeństwo. Jak informuje GDDKiA, w niespełna dziewięć miesięcy od otwarcia drogi doszło już do czterech przypadków zawracania przed tunelami i jazdy pod prąd. Jednym z powodów absurdalnego zachowania części kierowców mogą być sugestie nawigacji satelitarnej.
Absurd na S1. Nawigacja chce, by kierowcy zawracali na ekspresówce
O nietypowym problemie wielokrotnie informowały lokalne media. Pracownicy GDDKiA postanowili sprawdzić te doniesienia. Okazało się, że kierowca jadący od strony Bielska-Białej, który przeoczy zjazd do Węgierskiej Górki lub Przybędzy, może otrzymać sugestię zawrócenia na drodze ekspresowej S1.
"Jeżeli kierowca zignoruje tę wskazówkę i pojedzie dalej, nawigacja ponownie zaproponuje możliwość zawrócenia, tym razem przed kolejnym węzłem w rejonie Milówki. To właśnie tam dochodzi do przypadków niebezpiecznego zawracania przed tunelami" - informuje GDDKiA.
Marcin Twardysko z katowickiego oddziału GDDKiA w rozmowie z Interią potwierdza, że faktycznie komunikaty nawigacji mogą sugerować kierowcom łamanie przepisów i namawiać do jazdy pod prąd. Na forach skupiających okolicznych mieszkańców przeczytać można, że chodzi o aplikację Google Maps.
To kierowca zawsze odpowiada za podejmowanie decyzji na drodze. Nawigacja jest jedynie pomocą, a nie wyznacznikiem obowiązujących zasad ruchu
Kierowcy jeżdżą pod prąd na S1. Wszystko pod okiem kamer
Przedstawiciel GDDKiA uczula, że jeśli miniemy zjazd należy pojechać do kolejnego węzła i tam bezpiecznie zawrócić. Kilka minut dodatkowej podróży jest niczym w porównaniu z konsekwencjami jazdy pod prąd drogą ekspresową.
Droga jest stale monitorowana przez zaawansowany system kamer i czujników zlokalizowanych zarówno w tunelach, jak i na dojazdach do nich. Centrum sterowania tunelami przez całą dobę obserwuje sytuację na trasie, dzięki czemu niebezpieczne i niezgodne z przepisami zachowania są szybko wykrywane
Jakie kary za jazdę pod prąd autostradą i drogą ekspresową?
Przypomnijmy - punkt 2. Art. 23 Prawa o ruchu drogowym kategorycznie zabrania "cofania pojazdem w tunelu, na moście, wiadukcie, autostradzie lub drodze ekspresowej".
Za złamanie zakazu na autostradzie lub drodze ekspresowej grozi mandat w wysokości 300 zł i 10 punktów karnych. Naruszenie zakazów cofania w tunelach, na mostach i wiaduktach oznacza mandat w wysokości 200 zł i 6 punktów karnych.
Na tym jednak konsekwencje dla kierowcy się nie kończą. Każdy, kto decyduje się poruszać autostradą lub drogą ekspresową pod prąd może być pewien, że policja oceni jego zachowanie jako "stworzenie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym".W takim przypadku mandat wynosi od 1500 do 3000 zł, a na konto kierowcy trafia 10 punktów karnych.
Warto przypomnieć, że mandaty za poszczególne wykroczenia mogą się sumować, więc jeden taki wybryk może skończyć grzywną w wysokości grubo ponad 3000 zł i zatrzymaniem prawa jazdy za punkty.
Policjant może też zdecydować o skierowaniu sprawy na drogę sądową, który orzec może grzywnę w wysokości od 2500 zł do 30 000 zł.










