Wszystko gra, dopóki nie wyjedziesz w trasę. Sprawdziłem Toyotę C-HR PHEV
Nowa Toyota C-HR PHEV wygląda jak samochód z przyszłości, ale w codziennym użytkowaniu szybko wychodzi na jaw, że to wciąż bardzo "toyotowa" konstrukcja - ze wszystkimi jej zaletami i ograniczeniami.
W tym materiale pokazujemy, jak ten napęd plug-in hybrid działa w praktyce: ile Toyota realnie przejedzie na prądzie, ile pali w trasie przy rozładowanej baterii i co dzieje się, gdy korzystasz z niego tak, jak robi to większość kierowców - bez ciągłego ładowania. Sprawdzam też wyciszenie, komfort jazdy i zachowanie auta przy wyższych prędkościach.
Nie chodzi jednak o analizę liczb. Zwracamy uwagę na rzeczy, które w folderach nie istnieją, a w codziennym użytkowaniu zaczynają mieć znaczenie - od głośnych dźwięków systemów, przez ergonomię, aż po praktyczność tylnej kanapy i bagażnika.
C-HR PHEV potrafi być bardzo oszczędny i przyjemny w mieście, ale ma też swoje słabsze strony, które wychodzą poza miastem. I to właśnie ten kontrast jest kluczowy, jeśli zastanawiasz się nad zakupem.









