Toyota GR Cup od środka. Niewiele brakowało, a byłoby po wszystkim
Niedawne, szeroko komentowane zamknięcie, a następnie szybkie wznowienie działalności Toru Poznań - jedynego w Polsce obiektu posiadającego homologację FIA - stało się dla mnie pretekstem, by sprawdzić, jak w rzeczywistości wygląda amatorska rywalizacja w motorsporcie. Korzystając z zaproszenia Toyota Gazoo Racing Polska, wziąłem udział w inauguracji piątego sezonu Toyota GR Cup i z bliska przyjrzałem się temu, co naprawdę dzieje się po drugiej stronie barierek.
Spis treści:
- Zamknięcie Toru Poznań to konsekwencję dla tysięcy osób
- Piąty sezon pucharu GR Cup i jego inauguracja na Torze Poznań
- Każdy kierowca otrzymuje numer i transponder
- Dziesiątki aut opanowały Tor Poznań. Modele seryjne i wyścigowe
- Toyota Supra na torze wyścigowym. Moc i wysokie prędkości
- Toyota Yaris TRC to rasowa wyścigówka dla początkujących
- Nie chodzi tylko o ściganie. Motorsport pełni ważną rolę
Jeszcze 14 kwietnia 2026 roku wydawało się, że historia Toru Poznań dobiega końca. Decyzja Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska o zamknięciu obiektu - motywowana rzekomym przekroczeniem dopuszczalnych norm hałasu - zaskoczyła środowisko motorsportowe i wywołała natychmiastową reakcję. Sprawa szybko nabrała rozgłosu, a dyskusja przeniosła się do internetu, gdzie głos zabrali zawodnicy, organizatorzy oraz kibice.
Jak się wkrótce okazało, problem nie był nowy. Tor działający od 1977 roku, początkowo znajdował się na obrzeżach miasta, jednak z czasem został otoczony zabudową mieszkaniową. Atrakcyjne cenowo działki przyciągały inwestorów, przez co w bezpośrednim sąsiedztwie obiektu, oraz pobliskiego lotniska, zaczęły powstawać nowe osiedla. Wraz z ich rozwojem pojawiły się także skargi na hałas - scenariusz znany już z innych miejsc w Polsce, takich jak Biłgoraj, Lublin czy Toruń.

Zamknięcie Toru Poznań to konsekwencję dla tysięcy osób
W przypadku Poznania, reakcja środowiska była jednak natychmiastowa, a przedstawione argumenty okazały się trudne do podważenia. Szybki odzew doprowadził do interwencji ministra sportu i turystyki. Jeszcze tego samego wieczoru pojawiła się informacja o przywróceniu działalności toru, którą potwierdziły władze Automobilklubu zarządzającego obiektem.
Decyzja ta pozwoliła nie tylko wznowić funkcjonowanie toru, lecz także rozpocząć działania mające zabezpieczyć jego przyszłość. W tym momencie ulgę odczuły tysiące osób - od kierowców i mechaników, przez organizatorów wydarzeń motorsportowych i instruktorów jazdy, aż po okolicznych hotelarzy i osoby zatrudnione w pobliskiej gastronomii.
Dla mnie zamknięcie Tor Poznań oznaczałoby realną utratę miejsca pracy i nawet połowy rocznego dochodu - to jedyny homologowany tor w Polsce, gdzie mogę przygotowywać zawodników do Mistrzostw Polski i pracować z nimi na poziomie profesjonalnym. Najbardziej uderza to jednak w juniorów – dzieci, które prowadzę od podstaw, bo nagle tracą jedyną realną ścieżkę rozwoju w wyścigach i miejsce, gdzie mogą bezpiecznie wejść w świat motorsportu
Ponowne otwarcie Toru Poznań miało kluczowe znaczenie także z innego względu - już 18 kwietnia na obiekcie zaplanowano inaugurację piątego sezonu Toyota GR Cup. Tym bardziej skłoniło mnie to do skorzystania z zaproszenia - nie tylko po to, by symbolicznie uczcić powrót toru do działania, lecz także, aby zajrzeć za kulisy i pokazać, jak w praktyce wygląda rywalizacja w jednym z najpopularniejszych pucharów motorsportowych w Polsce.
Piąty sezon pucharu GR Cup i jego inauguracja na Torze Poznań
Toyota GR Cup to w rzeczywistości coś więcej niż klasyczne zawody. To cykl treningów i wydarzeń nastawionych na rozwój umiejętności jazdy w warunkach torowych, organizowany przez Toyota Gazoo Racing Polska. W jego ramach odbywają się próby sportowe z pomiarem czasu, które składają się na klasyfikację sezonową. Ten trwa od kwietnia do października i obejmuje rundy rozgrywane na wybranych torach, podzielone na etap kwalifikacyjny oraz finał. Każdy start to walka o awans do decydującego starcia.
Coraz więcej kierowców chce wykorzystywać potencjał sportowych modeli Toyoty tam, gdzie ma to największy sens – na torze. W kontrolowanych i bezpiecznych warunkach można w pełni poczuć ich możliwości oraz przekonać się, jak bardzo są konkurencyjne
Zasady uczestnictwa są stosunkowo proste. Niezbędne jest wpisowe - w przypadku rundy na Torze Poznań koszt wynosił 1150 zł - oraz samochód marki Toyota. Co istotne, nie musi to być najnowszy czy najmocniejszy model. Choć dominują auta z linii GR i GRMN, dopuszczane są również mniej oczywiste konstrukcje.

Każdy kierowca otrzymuje numer i transponder
Zanim kierowcy wyjadą na tor, wszystkich czeka rejestracja oraz odebranie numerów startowych wraz z transponderami, które umożliwiają pomiary czasów. Następne odbywa się obowiązkowe szkolenie bezpieczeństwa i tzw. odprawa. To właśnie na niej zawodnicy dowiadują się o zasadach panujących na torze. Przypominają sobie także znaczenia poszczególnych flag a także procedury wyjazdu z alei serwisowej.
Oczywiście tym razem na odprawie nie mogło zabraknąć krótkiego przemówienia od prezesa Automobilklubu Wielkopolskiego - właściciela Toru Poznań - który podziękował za zaangażowanie w obronę tego ważnego na mapie polski miejsca.
Żeby zadbać o bezpieczeństwo, organizatorzy dzielą zawodników na grupy względem ich umiejętności, samochodów oraz osiąganych czasów. Każdemu kierowcy zostaje przydzielony odpowiedni kolor. Dzięki temu minimalizuje się ryzyko ewentualnych przetasowań oraz niespodziewanych kolizji. Łącznie kierowcy mają do dyspozycji 5 sesji przejazdów pomiarowych.

Dziesiątki aut opanowały Tor Poznań. Modele seryjne i wyścigowe
Już pierwszy spacer po alei serwisowej pokazał, jak duże jest zainteresowanie taką formą rywalizacji. Frekwencja była rekordowa, co wynikało także z faktu, że GR Cup stanowi część większego wydarzenia Race Cup. Na miejscu pojawiły się dziesiątki samochodów - od niemal seryjnych egzemplarzy, po w pełni przygotowane maszyny wyścigowe z klatkami bezpieczeństwa, kubełkowymi fotelami i sześciopunktowymi pasami.
Wśród Toyot dominowały GR Yaris, GR86 oraz GR Supra, ale nie brakowało także starszych konstrukcji, takich jak zmodyfikowane GT86 czy MR2. Dla mnie przygotowano dwa zupełnie różne samochody. Pierwszym była Toyota GR Supra wyposażona w 3-litrowy, silnik o mocy 340 KM, generujący 500 Nm momentu obrotowego, wyposażona w automatyczną skrzynię biegów. Drugim - wyczynowa Toyota Yaris TRC RN2, opracowana przez zespół Complex Motorsport specjalnie do startów w pucharze WSMP.

Toyota Supra na torze wyścigowym. Moc i wysokie prędkości
Nie ma wątpliwości, że zespół Gazoo Racing po raz kolejny udowodnił umiejętności tworzenia maszyny o prawdziwie wyczynowym charakterze. Modelem GR Supra miałem już okazję jeździć podczas jednej z rund GR Cup na torze Silesia Ring, jednak dopiero w Poznaniu mogłem w pełni docenić możliwości tej japońskiej legendy.
Na wielkopolskim torze Supra pokazała swoje najmocniejsze strony. Dzięki niemal idealnemu rozkładowi masy oferowała dużą stabilność i pozwalała rozwijać wysokie prędkości - na końcu prostej startowej licznik przekraczał 230 km/h. Hamulce, mimo seryjnej specyfikacji, przez cały dzień pracowały bez zarzutu i nie wykazywały oznak przegrzewania.

W szybkich partiach auto było pewne, choć przy mocnym hamowaniu zdarzało się odczuć lekki brak stabilności tylnej osi. W ciasnych sekcjach odczuwalna była też masa wynosząca około 1500 kg, szczególnie przy dynamicznych zmianach kierunku. Dodatkowo Supra potrafiła zaskoczyć bardzo dobrą trakcją przy wyjściach z zakrętów, co przekładało się na skuteczne przenoszenie mocy na asfalt. Jednocześnie wyraźnie było czuć, że to samochód wymagający od kierowcy precyzji - każdy zbyt gwałtowny ruch kierownicą czy pedałem gazu szybko odbijał się na płynności jazdy.

Toyota Yaris TRC to rasowa wyścigówka dla początkujących
Zupełnie odmienne wrażenia zapewniał Yaris TRC. Chociaż na papierze model ten nie wydaje się demonem prędkości (3-cylindrowy silnik 1.5 i 125 KM), jest to niezwykle lekki samochód, ważący niewiele ponad 900 kg i wyposażony w usztywnione zawieszenie BC Racing oraz wydajne hamulce StopTech. Obecność klatki bezpieczeństwa od razu buduje wrażenie kontaktu z pełnoprawną, surową maszyną wyścigową. Choć jednostka napędowa nie imponuje mocą, auto nadrabia to znakomitą charakterystyką prowadzenia. Jest bardzo przewidywalne i zachęca do znacznie bardziej agresywnej jazdy w zakrętach, dając kierowcy dużą swobodę w budowaniu tempa.
Tam, gdzie w Suprze musiałem odpuścić gaz i przygotowywać się na ewentualną kontrę kierownicą, Yaris TRC wpadał na pełnych obrotach z pedałem przyspieszenia wciśniętym w podłogę. To konstrukcja, która wyraźnie zachęca do nauki i testowania granic przyczepności. Dodatkowym atutem jest jego komunikatywność - kierowca bardzo dokładnie czuje, co dzieje się z autem w każdej fazie zakrętu. Dzięki temu łatwiej budować pewność siebie i stopniowo podnosić tempo bez ryzyka nagłych, trudnych do opanowania reakcji. Tym samym jest to idealny model na wstęp do profesjonalnego motorsportu.

Nie chodzi tylko o ściganie. Motorsport pełni ważną rolę
Całe wydarzenie zakończyło się późnym popołudniem, podsumowaniem rywalizacji i wręczeniem nagród. Udział w tej rundzie pokazał, że inicjatywy takie jak Toyota GR Cup pełnią ważną rolę - pozwalają rozwijać umiejętności w kontrolowanych warunkach i jednocześnie dają dostęp do motorsportu osobom bez profesjonalnego zaplecza. Nie jest tajemnicą, że to właśnie na torze kierowcy mogą w bezpieczny sposób sprawdzić swoje granice i zrozumieć, jak zachowuje się samochód w sytuacjach, które na drodze publicznej mogłyby skończyć się znacznie gorzej.
Tym samym w kontekście niedawnych wydarzeń wokół Toru Poznań trudno nie zauważyć pewnego paradoksu. W czasach, gdy coraz więcej mówi się o bezpieczeństwie na drogach i zaostrza przepisy, ograniczanie działalności torów wyścigowych wydaje się krokiem w przeciwnym kierunku. To właśnie takie miejsca uczą pokory, przewidywania i odpowiedzialności za kierownicą.
Zamykanie ich nie sprawi, że potrzeba rywalizacji zniknie - raczej przeniesie się tam, gdzie nie ma na nią miejsca. Dlatego zamiast walczyć z motorsportem, rozsądniej byłoby go wspierać i rozwijać, bo finalnie korzystają na tym wszyscy - także uczestnicy ruchu drogowego.













