Spis treści:
- Jakie rozmiary ma nowy Lexus ES?
- Lexus ES wewnątrz
- Jaki bagażnik ma Lexus ES?
- Jaki napęd ma nowy Lexus ES?
- Jak jeździ nowy Lexus ES?
- Wyposażenie Lexusa ES
- Ile kosztuje Lexus ES?
Lexus ES należy do jednego z najważniejszych modeli japońskiej marki. Był to drugi w historii model tej marki - pojawił się jeszcze w 1989 roku, kilka miesięcy po premierze LS. Przez te 37 lat na rynku pojawiło się już osiem generacji tego samochodu, ale większość z nich omijała Europę - oficjalnie na Starym Kontynencie ES pojawił się dopiero w swoim siódmym wcieleniu, w 2018 roku. Teraz jednak i ono powoli odchodzi w cień - w salonach powoli będzie się gościł ES ósmej generacji. Pod wieloma względami jest to auto przełomowe.
Pierwszy przełom to stylistyka. Lexus ES został stworzony zgodnie z nowym językiem projektowania pokazanym na koncepcyjnym modelu LF-ZC. Szczególnie zwraca uwagę brak grilla znanego z poprzedniej generacji - przód jest niemal cały zabudowany. Zachowane zostały ostre światła wykorzystujące motyw litery "L", ale je trochę przestylizowano i podwojono - jedna para to światła dzienne, druga to kierunkowskazy. Poniżej znajdują się natomiast oddzielone światła główne.

Postawiono również na kwestie aerodynamiczne. Mamy nisko osadzoną maskę z ciekawymi przetłoczeniami czy klamki zlicowane z nadwoziem. Ładnie opadającą linię nadwozia wieńczy tył, którego najbardziej wyróżniającym się elementem jest listwa świetlna biegnąca przez całą szerokość klapy bagażnika. Na jej środku znajduje się natomiast podświetlany napis "LEXUS".

Nie ma co ukrywać - po pojawieniu się pierwszych materiałów z nowym Lexusem ES w roli głównej pojawiły się głosy, że stylistyka tego samochodu pozostawia wiele do życzenia i lepiej kupić sobie egzemplarz poprzedniej generacji, póki ciągle jest taka możliwość. Wielu jednak początkowych przeciwników nowego ES-a po zobaczeniu go na żywo zmieniło zdanie. Może więc okazać się, że choć dziś ktoś jest negatywnie nastawiony to po wizycie w salonie ten samochód zacznie mu się podobać.
Jakie rozmiary ma nowy Lexus ES?
Drugim przełomem w kwestii ES-a są rozmiary. Ósma generacja urosła aż o 16,5 cm względem poprzednika. Mierzy teraz 5,14 m długości. Zwiększono także szerokość i wysokość - kolejno o 5,5 i 11 cm. Dodatkowo mamy rozstaw osi wydłużony o 8 cm względem poprzedniego ES-a. Wynosi on 2,95 m. I choć samochód jest zauważalnie wyższy od siódmego wcielenia ES-a, to Lexus twierdzi, że czarna listwa po bokach ma go optycznie obniżać. Co do tego nie jestem jednak przekonany.
Lexus ES wewnątrz
Mocno zmieniło się także wnętrze. Względem poprzednika postawiono znacznie większy akcent na minimalizm. Główną rolę odgrywa tutaj 14-calowy ekran multimediów. Na szczęście nawet przeciwnicy digitalizacji nie powinni na niego narzekać, bo działa bardzo sprawnie. Układ inforozrywki przetwarza teraz informacje czterokrotnie szybciej i to faktycznie czuć w czasie użytkowania - poszczególne sekcje menu zmieniają się błyskawicznie, nie ma nawet momentu zawieszenia.

Wbudowana nawigacja korzysta ze wsparcia od Google i opcjonalnie (po wykupieniu specjalnej subskrypcji) może informować o fotoradarach i odcinkowych pomiarach prędkości. Z punktu widzenia użytkowników kluczowe jest też to, że w standardzie nawigację można wyświetlać na ciekawie ukształtowanym, aczkolwiek bardzo czytelnym 12,3-calowym ekranie wskaźników.

Ulepszono także cyfrowego asystenta. Obok standardowych poleceń dotyczących obsługi, opcjonalnie, czyli także po wykupieniu specjalnej subskrypcji, samochód ma nie tylko reagować na polecenia dotyczące obsługi poszczególnych funkcji, ale także będzie odpowiadać na pytania np. o notowania na giełdzie, czy wyniki sportowe.
Mimo możliwości obsługi niemal wszystkich funkcji z poziomu ekranu multimediów i obecności asystenta głosowego Lexus pozostawił kilka fizycznych przycisków, obok dźwigni zmiany biegów. Wyżej jednak mamy przyciski zintegrowane z deską rozdzielczą - wydają się haptyczne, ale czujemy stosowny opór typowy dla przycisków fizycznych. Jeżeli jednak auto jest wyłączone, one również pozostają niewidoczne.

Oprócz tego mamy półkę na dwa telefony - jedno pole z możliwością indukcyjnego ładowania - oraz podłokietnik, który można otwierać zarówno w stronę kierowcy, jak i pasażera. Bardzo praktyczne rozwiązanie.
Na jakość wykończenia trudno narzekać. Niestety w starym ES oferowana była tapicerka z naturalnej skóry, a w nowym jej nie ma. Dostępna jest tylko skóra sztuczna, ale trzeba przyznać, że bardzo dobrej jakości.

Tylne drzwi otwierają się dość szeroko, dodatkowo wraz z rozmiarami auta powiększono również otwór w drugim rzędzie, więc wsiada i wysiada się znacznie wygodniej.
Miejsca z tyłu jest mnóstwo. To po części oczywiście zasługa tego, jak duże to auto, ale także nowych przednich foteli, które charakteryzują się smuklejszym profilem względem tych z poprzedniego ES-a (mimo wszystko mają one zapewniać jednak większy komfort). Dla siedzących na środku pewnym minusem może być dość wysoki tunel środkowy. I tutaj pojawia się pytanie, po co on w ogóle się pojawił. Co prawda ES ma napęd na cztery koła (do tej kwestii za chwilę przejdziemy), ale w każdym wariancie realizowany jest on przez silnik elektryczny.

Pewnym minusem jest też brak trzystrefowej klimatyzacji. Lexus ES dostepny jest obecnie w tylko jednym wariancie wyposażenia oferującej m.in. klimatyzację dwustrefową. Jak usłyszałem od polskich przedstawicieli Lexusa, możliwość regulacji temperatury w drugim rzędzie najprawdopodobniej pojawi się wraz z premierą wyżej pozycjonowanego wariantu wyposażenia Omotenashi, ale trudno powiedzieć, kiedy to nastąpi.
Jaki bagażnik ma Lexus ES?
Choć nadwozie sugeruje, że Lexus ES to liftback, w rzeczywistości wciąż jest sedanem. Bagażnik pomieści 517 litrów w wariantach elektrycznych i 493 w wersji hybrydowej. Dla porównania poprzednik mieścił 454 l.

Jaki napęd ma nowy Lexus ES?
Największą rewolucją w tym samochodzie, jest napęd. Ósma generacja Lexusa ES jest pierwszą, i tym samym w ogóle pierwszą limuzyną japońskiej marki oferowaną z napędem elektrycznym.
Dostępne są tutaj dwa warianty:
- 224 KM, napęd na przód, czas 0-100 km/h 8 sekund, akumulator 72 kWh netto, zasięg 493 -581 km
- 343 KM, napęd na cztery koła, czas 0-100 km/h 5,5 s, akumulator 71 kWh netto, zasięg 465 - 529 km

Niezależnie od tego, na który wariant się zdecydujemy, ES przyjmie prąd o mocy 150 kW, czyli niezbyt imponująco. W optymalnych warunkach ma to pozwolić na uzupełnienie energii z 10 do 80 proc. w 25 minut.

Dla niechętnych napędom wyłącznie elektrycznym jest też dobra wiadomość - mianowicie w ofercie ES-a jest także wariant hybrydowy. Wyposażony jest w nowy wydajniejszy akumulator, co gwarantuje się poruszanie się na prądzie, a przy tym niższe zużycie paliwa. Poprawiono także 2,5-litrowy czterocylindrowy silnik benzynowy - wyciszono go i ograniczono drgania.
Wariant hybrydowy dostępny jest zarówno z napędem na przód, jak i na cztery koła, ale w obu generuje 201 KM, czyli o 17 KM mniej niż jego poprzednik. Pierwszy rozpędza się do setki w 8 sekund, drugi w 7,7. Dla porównania ES poprzedniej generacji z napędem na przód (nie było wersji 4x4) rozpędza się do setki w 8,9 s, czyli o prawie sekundę dłużej. Sekret tkwi w większym udziale i wyższej mocy napędu elektrycznego. Elektryczny silnik na przedniej osi generuje teraz 204 KM (ten z tyłu gwoli wyjaśnienia 55 KM). W hybrydowym poprzedniku jednostka elektryczna zapewniała 120 KM.
Co ważne, niezależnie od napędu (hybryda, hybryda plug-in, napęd elektryczny) akumulator trakcyjny objęty może być opcjonalną gwarancją wynoszącą do 10 lat lub do 1 mln km. Gwarancja podstawowa jest do 3 lat lub do 100 tys. km.
Jak jeździ nowy Lexus ES?
My w czasie jazd testowych zorganizowanych przez polski oddział Lexusa mieliśmy okazję sprawdzić mocniejszy wariant elektryczny. Obecność akumulatora w podłodze sprawia, że samochód naturalnie zachowuje niezbędną sztywność, ale nie jest to tylko jego zasługa. Z uwagi na większe rozmiary auta platforma, na której bazuje, została odpowiednio wzmocniona. To również ma przekładać się na zwartość całej konstrukcji. Oprócz tego poprawiono zawieszenie i układ kierowniczy.
To wszystko sprawia, że Lexus ES jest, jak na swoje rozmiary, zaskakująco zwinny. Nie czujemy, że jedziemy tak dużym i ciężkim samochodem (mocniejszy wariant elektryczny waży przeszło 2,2 tony). Znacznie gorzej jest, kiedy wjedziemy na parking, zwłaszcza taki z niewielką liczbą wolnych miejsc. Wówczas szybko zdamy sobie sprawę z rozmiarów samochodu. Sporym wsparciem jest wówczas kamera 360 stopni, ale niestety w wersjach elektrycznych nie jest ona dostępna. Można ją nabyć decydując się na hybrydę, ale tylko wybierając opcjonalny pakiet.
Tutaj docenimy pracę układu kierowniczego, który z jednej strony sprawnie komunikuje, co dzieje się z kołami, ale z drugiej próbując ustawić samochód na miejscu parkingowym, nie będziemy narzekać na to, że stawia przesadny opór.
Czuć, że to auto zostało skrojone przede wszystkim pod komfort. Zawieszenie pracuje bardzo przyjemnie, samochód znakomicie pochłaniał nierówności. Nawet większe ubytki w jezdni nie stanowiły dla niego problemu. Wygodę podróżowania podnosi również komfort akustyczny. Dzięki m.in. podwójnym szybom bocznym z przodu i z tyłu opór powietrza jest ledwie słyszalny. Przy prędkościach typowych dla dróg szybkiego ruchu szum się pojawi, ale wciąż nie będzie przeszkadzał w spokojnej rozmowie.
Jeżeli jednak ktoś chciałby nieco więcej emocji to z trybu eco, który reaguje na wciśnięcie gazu dość niespiesznie, może przełączyć na ustawienie sportowe. Wtedy nawet lekkie muśnięcie pedału sprawia, że auto momentalnie wyrywa do przodu (przypomnę, że waży 2,2 tony). Gdyby ktoś potrzebował więcej bezpośredniej kontroli nad autem może ustawić dźwignię zmiany kierunków ruchu w trybie manualnym (dostępna tylko w mocniejszym elektryku). Imituje pracę ośmiobiegowej skrzyni i pozwala na sterowanie wirtualnymi przełożeniami za pomocą łopatek.
Wyposażenie Lexusa ES
Jak wspomniałem, Lexus ES obecnie dostępny jest tylko w jednej wersji wyposażenia - Prestige. Znajdziemy w niej m.in.:
- dwustrefową klimatyzację automatyczną
- podgrzewanie kierownicy
- elektrycznie regulowane przednie fotele z podgrzewaniem i wentylacją
- pamięć ustawień fotela kierowcy
- elektrycznie regulowaną klapę bagażnika
- indukcyjną ładowarkę
Ile kosztuje Lexus ES?
W przypadku elektrycznego Lexusa ES zapłacimy 280 500 zł (przecena z 329 900 zł) za wersję z przednim napędem i 294 600 zł (katalogowo 354 900 zł) w przypadku mocniejszego wariantu. Nieprzekonani do napędu wyłącznie elektrycznego mogą zdecydować się na wariant hybrydowy: 260 100 zł (cena bez obniżki 299 900 zł) za wersję z napędem na przód i 273 100 zł (katalogowo 314 900 zł) z napędem na cztery koła. Pierwsze egzemplarze z napędem hybrydowym zaczną jednak spływać do Polski w sierpniu 2026 r.

Gdyby do kogoś nowy ES wciąż nie przemawiał, w salonach są jeszcze egzemplarze poprzedniej generacji. Cenowo startują od 271 tys. zł. Mimo wszystko osoby, które jednak wybiorą nowe wcielenie, nie powinny być zawiedzione. Owszem ES póki co nie oferuje trzystrefowej klimatyzacji czy, w przypadku wariantów elektrycznych, systemu kamer 360 stopni, ale jest samochodem przestronniejszym, oferującym wydajniejsze napędy czy jeszcze sprawniejsze multimedia.
Największą konkurencją nie jest jednak poprzednik, a oczywiście modele z Niemiec. BMW serii 5 posiada znacznie bogatszą paletę napędów, bo znajdzie się tutaj miękkie hybrydy (na bazie silnika benzynowego i jednostki Diesla), hybrydy plug-in, warianty wysokoprężne i odmiany elektryczne. Z racji, że testowaliśmy właśnie wersję zasilaną prądem, skupmy się na tych ostatnich. BMW i5 wyposażone jest w napęd o mocy 340, 394 oraz 601 KM (ten ostatni to wariant M5). W pierwszym napęd trafia na tył, w dwóch ostatnich na cztery koła. W zależności od specyfikacji maksymalny zasięg może wynieść do 626 km. Jeśli jednak spojrzymy na ceny to zauważymy sporą różnicę, bowiem elektryczna seria 5 startuje od 335 tys. zł.
Audi A6, podobnie jak model BMW, dostępne jest z szeroką paletą napędów - mamy jednostkę benzynową, miękkie hybrydy (zarówno z silnikiem benzynowym, jak i wysokoprężnym) i hybrydy plug-in. Z uwagi na napęd istotniejsze jest jednak opracowane na oddzielnej platformie elektryczne A6 e-tron. Tu mamy warianty o mocy 286, 367 i 428 KM. W dwóch pierwszych napęd trafia na tylne koła, a w ostatnim na wszystkie. Według producenta w optymalnej specyfikacji A6 e-tron jest w stanie przejechać do 776 km na jednym ładowaniu. W przypadku podstawowej odmiany auto będzie kosztować nas 299 900 zł.
Co prawda w przeciwieństwie do i5 oraz A6 e-tron ES nie jest oferowany jako kombi, ale ma inne atuty. ES jest przestronniejszy i atrakcyjnie wyceniony (choć właściwsze byłoby słowo "przeceniony"), jeśli chodzi o stosunek mocy do kosztów zakupu. Dodatkową korzyścią może być również fakt, że dzięki nowej, zwracającej uwagę stylistyce nowy Lexus ES z pewnością będzie na ulicach wyróżniać się bardziej niż modele marek niemieckich.










