Volkswagen Golf GTI Edition 50 to szef modeli GTI. Nowy wygląd to nie wszystko
Volkswagen Golf GTI to prekursor klasy tak zwanych hot hatchy, czyli zwykłych, popularnych modeli z podrasowanym wyglądem i osiągami. Samochód pierwszej generacji pojawił się na rynku w 1976 roku i z tej okazji producent przygotował specjalną odmianę Golfa GTI - Edition 50. Tak się składa, że najmocniejszą i najszybszą w historii. Wrażenia z jazdy po torze i drogach.

W skrócie
- Volkswagen Golf GTI Edition 50 to specjalna edycja na 50-lecie modelu, wyróżniająca się mocą 325 KM i prędkością maksymalną 270 km/h.
- Wersja Edition 50 oferuje charakterystyczne elementy stylistyczne, a opcjonalny GTI Performance Package obniża masę i poprawia osiągi.
- Model jest przeznaczony zarówno na tor, jak i na co dzień, a jego produkcja zakończy się w listopadzie, z połową przydziału na polski rynek już wyprzedaną.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Z modelem pierwszej generacji Volkswagen Golf GTI Edition 50 ma wspólną nazwę i fakt, że jego silnik również ma cztery cylindry. Kiedyś do szybkiej jazdy wystarczała 110-konna jednostka 1.6, aktualnie podstawowy wariant GTI z 2-litrowego silnika wyciąga 265 KM, a jego specjalna wersja przygotowana z okazji 50-lecia modelu ma ich aż o 60 więcej. To pozwala przyspieszyć mu od 0 do 100 km/h w 5,3 s i rozpędzić się do 270 km/h, choć gdyby nie elektroniczna smycz, pewnie pojechałby więcej.
Volkswagen Golf GTI Edition 50 w kabinie i na zewnątrz
Specjalna edycja Golfa GTI to nie tylko kilka wizualnych dodatków i nowy kolor nadwozia (na zdjęciach - zielony Dark Moss za 3370 zł ekstra). Zmiany w kabinie i na zewnątrz są wyraźne. W standardzie auto ma 19-calowe, czarne obręcze kół z diamentowym szlifem i czerwonymi dodatkami, których nie znajdziecie w żadnym innym Golfie. Logo GTI 50 umieszczono zarówno na nadwoziu (obudowy lusterek, progi, tylny spojler), jak i w kabinie, między innymi na kierownicy. Kolejny wyróżniki Edition 50 to czerwone pasy bezpieczeństwa i takież nakładki na pedały.

Prawdopodobnie największą zaletą tych dodatków jest to, że nie są one zbyt nachalne i w delikatny sposób wskazują, że Golf GTI Edition 50 to nie jest po prostu kolejne GTI - na zasadzie "kto ma wiedzieć, ten wie".
GTI Performance Package - tylko w GTI Edition 50
Wielu zamawiających z pewnością sięgnie po tzw. GTI Performance Package - dostępny tylko w GTI Edition 50. Kosztuje 18 750 zł i zawiera między innymi lżejsze, 19-calowe kute obręcze kół z oponami Bridgestone typu semi slick i układ wydechowy z tytanowymi końcówkami, zmodyfikowane zwrotnice przedniej osi z większym pochyleniem kół (dla bardziej bezpośrednich reakcji układu kierowniczego), sztywniejsze mocowania niektórych elementów zawieszenia oraz sztywniejsze sprężyny.

Dzięki pakietowi auto jest o 25 kg lżejsze (to zasługa obręczy i wydechu) od standardowej odmiany - na wadze pokazuje 1445 kg - i o dodatkowe 5 mm niżej zawieszone. W tym miejscu warto wspomnieć, że już Golf GTI Edition 50 jest posadzony o 15 mm bliżej ziemi niż standardowy wariant GTI.
Volkswagen Golf GTI Edition 50 na torze
Pogoda na torze Parcmotor Castellolí w okolicach Barcelony nie jest zbyt łaskawa, bo temperatura nie przekracza 10 stopni Celsjusza, a do tego pada deszcz. W takich warunkach przednionapędowy samochód z mocą 325 KM i maksymalnym momentem obrotowym wynoszącym 420 Nm nie wydaje się najlepszym wyborem.

Wyższą moc silnika, jak potwierdza jeden z inżynierów odpowiedzialnych za zestrojenie auta, to efekt wyłącznie zmienionego oprogramowania, a nie modyfikacji mechanicznych. Poprawiono jednak obieg płynu chłodzącego, dzięki czemu jednostka szybciej się nagrzewa i zużywa mniej paliwa. Z kolei sztywniejsze sprężyny, mocowania kolumn zawieszenia, amortyzatorów czy wahaczy według zapowiedzi mają zapewniać neutralne i bardzo bezpośrednie reakcje.
Podobnie jak w Golfie R czy wersji GTI Clubsport kierowca ma do dyspozycji kilka trybów jazdy, w tym jeden tryb Special, który dostraja auto pod kątem osiągnięcia jak najlepszych czasów na torze Nurburgring. Aktywuje się go dopiero po wybraniu trybu Sport. Nowa jest tak zwana "procedura emocjonującego startu" - po przytrzymaniu przez około 1,5 s przycisku start/stop, a dopiero potem naciśnięciu pedału hamulca, silnik 2.0 TSI budzi się do życia na wyższych obrotach z wyraźnym efektem "strzelającego popcornu". Efekty dźwiękowego wewnątrz kabiny są częściowo podbijane soundtrackiem z głośników, ale można je wyłączyć - brzmią zresztą całkiem naturalnie.

Kierownica, cała pokryta alcantarą, jest mięsista i świetnie leży w dłoniach - jej skrajne położenia dzielą zaledwie niecałe dwa obroty. Cyfrowy obrotomierz w trybie Sport zajmuje centralną pozycję na zegarach, a jego czerwone pole zaczyna się przy 6250 obr/min, silnik kręci się niewiele wyżej. Fotel dobrze otula kierowcę, ale nie zaszkodziłoby, gdyby był umieszczony bliżej podłogi.

Wciskam gaz i z wyczuciem nabieram prędkości. Skrzynia biegów, jak powiedział mi jeden z kierowców testowych odpowiedzialnych za rozwój GTI Edition 50, jest taka sama, jak w Golfie R - a to oznacza, że tryb manualnej zmiany biegów (bez ingerencji przekładni przy najwyższych obrotach) jest dostępny wyłącznie w ustawieniu Special.

Od pierwszego skrętu kierownicą i pierwszego wejścia w zakręt staje się jasne, że Golf Edition 50 jest dużo bardziej bezpośredni, wyraźnie sztywniejszy i ogólnie bardziej "zwarty" niż jego standardowa odmiana. Reakcja przednich kół na skręt jest natychmiastowa i nawet, jeśli na autostradzie czy w codziennej jeździe może wydawać się nieco za bardzo bezpośrednia, to przy szybkim, torowym tempie wszystko dzieje się bardzo naturalnie. Wyraźnie mniejsze są też przechyły nadwozia.
Silnik dostarcza maksymalną dawkę momentu już przy 2100 obr/min (i utrzymuje ją do 5500 obr/min). Na zwykłej drodze oznacza to świetne osiągi bez konieczności mocnego wciskania gazu. Także, gdy jedziemy w "wygładzonych" trybach Comfort lub Eco.
Podczas rundy na mokrym torze elektroniczna blokada mechanizmu różnicowego oraz systemy wspomagające dbają o to, by siła napędowa przekazywana była na koła możliwie efektywnie - fizyki jednak nie da się oszukać i pełne wciśnięcie gazu kończy się "drapaniem" kół o asfalt, a nie przyspieszaniem.
Wystarczy jednak wyczuć moment chwilę przed utratą przyczepności, żeby Golf Edition 50 bardzo sprawnie i z dużą dozą neutralności pokonywał zarówno ciasne, dwójkowe zakręty, jak i szybkie, czwórkowe łuki. Pedał hamulca działa dość twardo, ale z precyzją pozwala dozować siłę hamowania. Podsterowność, gdy się pojawia, łatwo "zgasić" odjęciem gazu lub właśnie hamowaniem - wtedy przód auta momentalnie wraca na właściwy tor jazdy.
Po kilku okrążeniach staje się jasne, że każdy, kto będzie chciał zabrać Golfa GTI Edition 50 na tor, nie będzie zawiedziony - choć do pełni szczęścia najlepiej, żeby ten tor był suchy.

Przy całej swojej palecie zdolności do szybkiej jazdy Golf GTI Edition 50 nadal pozostaje modelem strawnym do jazdy na co dzień - mimo wyraźnie ostrzejsze natury, głośniejszego wydechu, sztywniejszego zawieszenia etc. to nadal klasyczny hot hatch, którym w tygodniu możesz jeździć do pracy i do sklepu.

Wszystkim chętnym na szybkiego Golfa Volkswagen dał też trudny orzech do zgryzienia. Wersję Edition 50 wyceniono na 188 390 zł, zaś Golf R, wyraźnie szybszy i z napędem 4x4, jest do wzięcia za 187 690 zł. Na dwa miesiące przed pojawieniem się auta u dealerów połowa przydziału wersji Edition 50 na polski rynek została już wyprzedana - wygląda więc na to, że chętni muszą się spieszyć, bo jego produkcja zakończy się w listopadzie tego roku.










