Sprawdziłem FSD Tesli w Holandii. Czekam, aż wprowadzą to w Polsce
System, który Tesla od lat zapowiada jako przyszłość motoryzacji, w końcu trafił na europejskie drogi. Sprawdziłem FSD Supervised w okolicach Amsterdamu. To nie była jeszcze całkowicie autonomiczna jazda, ale pierwszy raz miałem poczucie, że samochody, które jeżdżą same, to faktycznie przyszłość motoryzacji.

Spis treści:
- FSD w Europie - jak działa Full Self Driving i czemu wprowadza w błąd
- Pierwsza jazda Teslą FSD - jak wygląda uruchomienie systemu krok po kroku
- Jak działa FSD w mieście - czy Tesla naprawdę jeździ jak człowiek
- FSD kontra systemy innych marek - dlaczego Tesla wypada inaczej
- Błędy FSD - kiedy system Tesli popełnia błędy i co musi zrobić kierowca
- FSD na autostradzie i w korku - gdzie system działa najlepiej
- Nadzór kierowcy w FSD - gdzie trzymać ręce i jak reaguje system
- FSD w Polsce - kiedy system Tesli może zostać dopuszczony do ruchu
- Czy FSD jest bezpieczne - dane Tesli i realne doświadczenia z jazdy
- Ile kosztuje FSD w Tesli - ceny, subskrypcja i wymagania sprzętowe
- Czy FSD to przełom - jak system Tesli zmienia sposób jazdy
Obserwując komentarze w sieci łatwo dojść do wniosku, że z punktu widzenia "statystycznego Polaka" aktywne systemy bezpieczeństwa to zło. Tylko pikają, mrugają i przeszkadzają w jeździe. A opowieści o jeździe autonomicznej uważane są za science-fiction i wyciąganie kasy od inwestorów. Mało kto wierzy, że dożyjemy czasów, w których auta będą nas wozić same. Po wizycie w Holandii mam wrażenie, że wszyscy jesteśmy w błędzie.
FSD w Europie - jak działa Full Self Driving i czemu wprowadza w błąd
Tesla od lat chwali się swoim systemem jazdy Full Self Driving, który w przyszłości ma sprawić, że wszystkie Tesle nie tylko będą jeździły same, ale będą zarabiać na siebie jako autonomiczne taksówki, gdy ich właściciele będą w pracy, albo pójdą spać.
Określenie Full Self Driving, czyli "całkowicie samodzielne prowadzenie" jest jednak od dawna uważane za wprowadzające w błąd, bo kierowca korzystając z niego wciąż odpowiada za to, co dzieje się z autem i za ewentualne szkody, które wyrządzi. Tesla wciąż jednak przekonuje, że "całkowicie samodzielne prowadzenie" to przyszłość, a póki co wprowadza je do Europy w wersji "nadzorowanej", czyli jako Full Self Driving Supervised.
Pierwsza jazda Teslą FSD - jak wygląda uruchomienie systemu krok po kroku
Auto odebrałem z salonu pod Amsterdamem. Pobrałem aplikację na telefon, po chwili samochód był przypisany do mojego konta. Otworzyłem drzwi, zająłem miejsce i na ekranie systemu multimedialnego zaczęła się projekcja "kursu", który miał mnie nauczyć, jak korzysta się z tego rozwiązania.
W sześciominutowym filmie opowiedziano mi, co potrafi samochód w trybie FSD Supervised z wielokrotnym podkreśleniem, że on prowadzi, ale to ja odpowiadam za to co robi. Na koniec musiałem odpowiedzieć na dwa pytania sprawdzające wiedzę i gotowe - mogłem oddać kierownicę w ręce automatu. Tak zrobiłem. Wprowadziłem punkt docelowy w nawigacji i kliknąłem w pole na ekranie. Ręce podłożyłem pod brodę, na wypadek gdybym musiał złapać opadającą szczękę i obserwowałem co dalej.

Jak działa FSD w mieście - czy Tesla naprawdę jeździ jak człowiek
Samochód sam wyjechał z parkingu i włączył się do ruchu. Dojechał do skrzyżowania z sygnalizacją świetlną i zatrzymał się na czerwonym. Zajął prawy pas, włączył kierunkowskaz. Gdy zapaliło się zielone, bez wahania ruszył do przodu i skręcił w prawo o 90 stopni. Dokładnie tak, jak zrobiłbym to sam.
Tego dnia wielokrotnie powtarzałem to zdanie: Dokładnie tak, jak zrobiłbym to sam. Tak na oko 90 proc. manewrów, jakie samodzielnie wykonał Model Y w wersji Standard, z którym przyszło spędzić mi kilka godzin, wykonałbym identycznie. Najłatwiej byłoby napisać, że system działa "płynnie i naturalnie". To prawda, ale niewiele mówi. Lepsze określenie jest inne - on zachowuje się jak kierowca.
Nie ma tego charakterystycznego dla wielu asystentów wahania, gdy auto "zastanawia się", czy może ruszyć. Nie ma też nadmiernej ostrożności, która w praktyce blokuje ruch i zmusza innych do reagowania. Samochód rusza spod świateł żwawo, bez ociągania, a kiedy trzeba - potrafi przyspieszyć zdecydowanie, na przykład gdy kończy się pas i trzeba wjechać przed auto jadące obok.

Szczególnie w mieście widać, jak skutecznie system radzi sobie z wszelkimi elementami ruchu. Rozpoznaje sygnalizację świetlną, reaguje na pieszych i rowerzystów, omija przeszkody bez nerwowych korekt. Na skrzyżowaniach z ustąpieniem pierwszeństwa czy znakiem STOP nie wpada w panikę, tylko podejmuje szybko decyzję i ją realizuje.
FSD kontra systemy innych marek - dlaczego Tesla wypada inaczej
Regularnie sprawdzam możliwości wszelkich asystentów jazdy, ciekawi mnie to bardziej niż sprint do setki i zachowanie auta zaganianego do granic możliwości w ciasnych zakrętach. I zwykle asystenci jazdy w korku, utrzymania pasa ruchu czy odległości od poprzedzającego auta działają zbyt zapobiegawczo, albo niepewnie.
Asystent jazdy w korku w Skodzie Elroq dohamowywał w korkach pulsacyjnie, poszarpując pasażerami. Asystent pasa ruchu w mojej elektrycznej Pumie bez przerwy koryguje tor jazdy ruszając kierownicą, a aktywny tempomat w Leapmotorze C10 potrafił redukować prędkość, po tym, jak wyprzedzające mnie auto wracało na prawy pas, mimo, że jechało szybciej niż ja.
Błędy FSD - kiedy system Tesli popełnia błędy i co musi zrobić kierowca
To nie jest technologia bezbłędna. Kilka razy zdarzyło się, że samochód nie ruszył po zapaleniu się zielonego światła. Musiałem wymusić ruch dotknięciem gazu. Raz, zupełnie nie wiem czemu, zmienił pas na linii ciągłej i przejechał przez "wyspę" wyłączoną z ruchu białymi pasami. W testach, które przeprowadzili pierwsi dziennikarze czytałem, że ktoś nawet dostał mandat za przekroczenie prędkości.

Takie momenty działają trochę jak zimny prysznic. Przypominają, że mimo bardzo naturalnego zachowania, kierowca nadal musi być gotowy do reakcji. I że faktycznie powinien ją podjąć, jeśli nawet nie dlatego, że mógłby zrobić krzywdę sobie, albo komuś, to dlatego, że FSD może narazić go na mandat. Albo inaczej - sam siebie naraża, przesadnie ufając FSD. To jest zaledwie drugi poziom autonomii. Bardzo dopracowany, ale nic więcej.
FSD na autostradzie i w korku - gdzie system działa najlepiej
Na drogach szybkiego ruchu system działa jeszcze bardziej przekonująco. Sam podejmuje decyzje o zmianie pasa, wyprzedza wolniejsze auta i wraca na prawy pas.
Świetnie wypada w korkach. Utknąłem w jednym wracając do Amsterdamu. Prowadzony przez FSD Model Y poruszał się płynnie, bez szarpnięć, utrzymywał naturalne tempo i sensowną odległość, do tego bardzo dobrze radził sobie z ciągłym ruszaniem i hamowaniem. To jeden z tych momentów, kiedy naprawdę odczuwasz ulgę jako kierowca i zaczynasz myśleć o tym, że szkoda, że to nie poziom 3, żeby można było np. wziąć do ręki telefon.
Po kilku kilometrach przestałem analizować i przewidywać każdy ruch auta. Zacząłem je po prostu obserwować.
Nadzór kierowcy w FSD - gdzie trzymać ręce i jak reaguje system
Na filmach instruktażowych, które pokazuje Tesla, widać kierowców, którzy trzymają dłonie blisko kierownicy i są cały czas w pełnej gotowości. W rzeczywistości system nie działa tak restrykcyjnie, dłonie można spokojnie położyć na kolanach, oprzeć łokcie na podłokietnikach, a nawet skrzyżować ręce na piersiach. Ważne było, by obiektyw kamery ponad lusterkiem wstecznym miał je cały czas "na oku".
Gdy przekładałem dłonie za kierownicę, albo chwytałem coś w obie dłonie - zaraz pojawiał się ostrzegawczy komunikat. Podobnie, jak zbyt długo patrzyłem na ekran - system przypominał, że mam się koncentrować na drodze.

Gdy celowo lekceważyłem jego ostrzeżenia, wyłączył FSD i poinformował mnie, że muszę sobie radzić sam. Gdy się zatrzymałem i uruchomiłem go ponownie, ostrzegł, że jeśli zdarzy mi się to pięciokrotnie, pozbawi mnie dostępu do tego rozwiązania na stałe. Byłoby szkoda, bo działa świetnie.
FSD w Polsce - kiedy system Tesli może zostać dopuszczony do ruchu
Tesla ma nadzieję, że w kolejnych miesiącach to rozwiązanie będzie mogło być wdrażane w pozostałych krajach UE. Ograniczeniem nie jest dziś technologia, tylko regulacje prawne. FSD Supervised nie otrzymał w Holandii homologacji. Jest traktowany jako "nowa technologia" w rozumieniu rozporządzenia 2018/858. To oznacza, że Holandia wprowadziła go lokalnie - na swoim terytorium, na swoich warunkach po przeprowadzeniu własnej analizy. Kolejne kraje mogą z niej skorzystać i na jej podstawie wprowadzić podobne zezwolenia u siebie. Ale nie mają takiego obowiązku.
Tomasz Wiszniowski, Senior AI Engineer w P&G jako pierwszy uzyskał w tej kwestii odpowiedź z Departamentu Transportu Drogowego Ministerstwa Infrastruktury. Według oficjalnego stanowiska MI system musi zostać sprawdzony w lokalnych warunkach drogowych, bo to, co działa w Amsterdamie, nie musi zachowywać się identycznie na polskich drogach.
Na dziś FSD nie było w Polsce testowane, a sama nazwa systemu już budzi wątpliwości regulatorów, którzy podkreślają, że przecież kierowca pozostaje w pełni odpowiedzialny za jazdę. W efekcie nawet scenariusz, w którym kolejne kraje UE zaczną dopuszczać FSD, nie oznacza automatycznego startu w Polsce. Bardziej realny jest stopniowy proces - najpierw lokalne testy, potem analiza, a dopiero na końcu decyzja o ewentualnym dopuszczeniu. Jednak to raczej kwestia lat niż miesięcy.

Jest jeszcze szansa, że Unia Europejska rozciągnie rozwiązanie z Holandii na terytorium całej Wspólnoty. Jednak by tego doszło, zgodę na taki ruch musiałoby wydać co najmniej 50 proc. państw. Szansa na to będzie podczas któregoś z kolejnych spotkań Technical Committee on Motor Vehicles (TCMV), czyli unijnego ciała zajmującego się wdrażaniem nowych regulacji dotyczących pojazdów mechanicznych.
Przedstawiciele Tesli liczą, że podczas czerwcowych obrad uda się przedstawić wyniki z Holandii i przekonać przedstawicieli unijnej większości do podjęcia pozytywnej decyzji. Trudno jednak uznać, by którykolwiek z członków miał powód by uznać, że warto przenieść na własny grunt rozwiązanie zwiększające atrakcyjność produktu amerykańskiego producenta.
Czy FSD jest bezpieczne - dane Tesli i realne doświadczenia z jazdy
Tesla zaznacza, że samochody korzystające z FSD siedmiokrotnie rzadziej biorą udział w wypadkach drogowych. Przedstawiono precyzyjne wyliczenia dotyczące sytuacji w miastach i na trasach, z rannymi i ofiarami śmiertelnymi. W każdym przypadku sterowane przez sztuczną inteligencję samochody autonomiczne radziły sobie lepiej niż ludzie. Zestaw sześciu kamer w aucie i potężna jednostka centralna wyuczona na podstawie miliardów kilometrów pokonanych dotąd przez auta Tesli na całym świecie, radzą sobie lepiej niż przeciętny kierowca.

Ile kosztuje FSD w Tesli - ceny, subskrypcja i wymagania sprzętowe
Niestety - te zdolności kosztują. Posiadanie FSD Supervised w tej chwili wymaga wydania 7500 euro czyli niemal 32 tys. zł jednorazowo, albo 99 euro, czyli ok 420 zł abonamencie co miesiąc. Jak ktoś sobie kupi FSD, to może je zachować i np. po sprzedaży auta przenieść na kolejną kupioną przez siebie Teslę. Aktualizacja oprogramowania odbywa się zdalnie, do auta nie trzeba nic domontowywać.
Co jednak ważne, w funkcję tę doposażyć można auta z jednostką centralną HW4, montowaną w autach od 2023 r. Starsze jednostki nie maja wystarczających zasobów do tego, by sprostać wymogom technicznym i sprawnie przeprowadzać procesy związane z samodzielnym poruszaniem się auta.
Czy FSD to przełom - jak system Tesli zmienia sposób jazdy
Według mnie FSD Supervised w Tesli to realny "game changer", który może realnie wpłynąć nie tylko na sprzedaż samochodów tej marki, ale postrzeganie przemieszczania się po mieście w ogóle. Działa zaskakująco sprawnie i może być zbawieniem dla tych, którzy kupują samochody i korzystają z nich nie z pasji, ale z konieczności. W porannych korkach czy podczas służbowej podróży między miastami wielu z nas chętnie oddałoby komuś kierownicę. W Holandii można zrobić to już dziś.








