Skoda Peaq: test przed premierą. Ma 299 KM, 7 miejsc i nową kabinę
Najnowszy SUV Skody ma na imię Peaq nie bez przyczyny. Nazwa modelu nawiązuje do angielskiego słowa "peak", czyli szczyt. I faktycznie - to największy, najbardziej przestronny i komfortowy, a także najlepiej wyposażony model marki, który z miejsca wjedzie na szczyt oferty czeskiego producenta. Pod skórą ma napęd elektryczny, a w kabinie fotele i rozwiązania, których dotąd żadna Skoda nie miała. Przed czerwcową premierą jeździliśmy wersją przedprodukcyjną i usiedliśmy w kabinie gotowego auta.

Spis treści:
- Skoda Peaq - wymiary i stylizacja nadwozia
- Skoda Peaq z nowym ekranem i multimediami
- Skoda Peaq - moc, zasięg i ładowanie
- Jak jeździ Skoda Peaq?
Z jednej strony mały, stosunkowo tani i nieskomplikowany Epiq, z drugiej - potężny, prawie 4,9-metrowy, 7-miejscowy SUV Peaq. Skoda nie próżnuje i w 2026 roku wprowadzi do sprzedaży aż dwa zupełnie nowe modele elektryczne. Jeden ma zainteresować "miastowych", drugi - rodziny, zwłaszcza te bardziej "wielodzietne".
Skoda Peaq - wymiary i stylizacja nadwozia
Na żywo Peaq - którego oficjalna premiera odbędzie się w czerwcu - robi świetne wrażenie. Auto nawiązuje wyglądem do zaprezentowanego w 2022 roku konceptu Vision 7S i reprezentuje szkołę stylizacji, którą Skoda nazywa Modern Solid. Nadwozie ma bardzo "czyste" linie, z boku praktycznie nie ma wcięć, klamki są chowane (ale z funkcją mechanicznego otwierania), reflektory i tylne lampy mają charakterystyczny kształt litery "T". Z przodu wykorzystano czarny panel z podświetlanymi elementami, a w dolnej części zderzaka niemal niewidoczne kanały, które "łapią" powietrze. Przy okazji - współczynnik oporu Cx wynosi doskonałe 0,25.

Jak duże to auto, pokazują liczby - szczególnie na tle Kodiaqa. Peaq jest od niego o 11,6 cm dłuższy (4874 mm długości), a rozstaw osi wynosi aż o 17,4 cm więcej (2965 mm), za to na wysokość względem Kodiaqa przybyło tylko 5 mm. To oznacza, że mimo rozmiarów Peaq nie sprawia wrażenia ociężałego. Dodatkowe centymetry czuć w kabinie i widać w bagażniku. W zależności od wersji mierzy on od 299 do 1010 l - ta pierwsza wartość dotyczy odmiany 7-miejscowej za trzecim rzędem, ta druga wariantu 5-osobowego. W 7-osobowym Peaqu ze złożonymi fotelami trzeciego rzędu zostaje 935 l na bagaże. To więcej niż oferują rywale spod znaku Kii czy Peugeota.

W pierwszym i drugim rzędzie miejsca jest więcej niż dużo, w trzecim rzędzie, do którego dostęp jest taki sobie przez wąski otwór, wystarczająco, pod warunkiem, że pasażerowie drugiego rzędu podsuną kanapę (dzieloną w proporcjach 60:40). W trzecim przedziale nie ma nawiewów, są za to dwa porty USB. Istotna informacja dla rodzin - uchwyty Isofix są tylko na dwóch skrajnych miejscach drugiego rzędu, trzecie, ze względu na wyprofilowanie oparcia i szerokość, to raczej opcja awaryjna. Za to fotele z przodu i z tyłu są pierwsza klasa - tu z kolei kształt oparcia pozwala momentalnie poczuć się jak u siebie. Te z przodu mogą rozkładać się do pozycji leżącej i mieć wysuwane podnóżki, pod warunkiem, że wybierzemy tzw. Pakiet Relaksu.

Skoda podkreśla też, zupełnie poważnie, że wnętrze Peaqa może być "animal free", czyli wolne od materiałów pochodzenia zwierzęcego. Marka informuje także, że wykorzystuje materiały z odzysku. W przyszłości pojawią się wersje ze skórzaną tapicerką. Do wyboru będzie pięć opcji wykończenia kabiny, w tym odmiana Sportline, która wyróżnia się także czarnymi akcentami na nadwoziu.
Skoda Peaq z nowym ekranem i multimediami
W przeciwieństwie do dotychczasowych modeli, w Peaqu zastosowano pionowy ekran multimediów (13,6 cala), które oparte są o system Android i wykorzystują dane nawigacyjne czy obraz satelitarny pochodzący od Google'a. Do tego kierowcy będą mogli instalować aplikacje zewnętrzne (Spotify, Youtube etc.). Za kluczyk w Peaqu może służyć smartfon, klamki automatycznie wysuną się, gdy kierowca zbliży się do pojazdu. Na szczęście Skoda zachowała zdrowy rozsądek i w kabinie zachowano wiele fizycznych przełączników, w tym umieszczone na tunelu środkowym duże przełączniki od sterowania klimatyzacją.
Jak to w Skodzie, nie zabrakło też rozwiązań "Simply Clever" - nowości to stolik, który można rozłożyć w miejscu podłokietnika czy możliwość przeciągnięcia przewodu do ładowania przez specjalne "przejście" w tunelu środkowym, dzięki czemu nie zakłóca on widoku.

Skoda Peaq - moc, zasięg i ładowanie
W rozmowie z Interią przedstawiciele Skody przyznali, że trzy wersje napędowe to dopiero początek i w przyszłości pojawią się kolejne warianty, w tym taki o mocy ponad 300 KM. Peaq wystartuje jednak najpierw w następujących odmianach: 60, 90 i 90x. Wszystkie będą miały zestaw akumulatorów litowo-jonowych (NMC) pochodzących m.in. z Volkswagena ID. Buzz. Pierwsza będzie mieć pojemności 63 kWh, kolejne 91 kWh (brutto). Zasięg podstawowej wersji to ponad 460 km, warianty z większymi bateriami mają przejechać nawet ponad 600. Moc wyniesie, odpowiednio, 204, 286 i 299 KM, najmocniejsza odmiana ma oczywiście dwa silniki i dzięki temu napęd 4x4. Przyspieszenie do setki wyniesie, odpowiednio, 8,6, 7,1 i 6,7 s.

Mimo że, jak wynika z danych Skody, 80 proc. ładowań elektrycznych modeli tej marki to sesje przy ładowarkach AC, moc i czas ładowania są istotne nie tylko z powodów "imidżowych", ale zwłaszcza wtedy, gdy wybieramy się w dalszą podróż. Przy ładowarkach DC akumulatory naładujemy w około 27-28 minut (10-80 proc.) - poprawiono nie tyle moc samego ładowania, która jest tylko nieznacznie wyższa, ale krzywą ładowania.

Jak jeździ Skoda Peaq?
Po odbyciu krótkiej przejażdżki egzemplarzem przedprodukcyjnym Peaqa łatwo stwierdzić, że konstruktorzy postawili przede wszystkim na komfort - prawdopodobnie z dobrym skutkiem, bo nawet w takim wydaniu auto zapewniało łagodne, skuteczne tłumienie, jednocześnie, typowo dla Skody, nadwozie nie wpadało w zbyt głębokie pionowe ruchy czy bujanie. Wersja 90 o mocy 286 KM to wszystko, czego w codziennym życiu potrzeba - reakcje na gaz są łagodne, ale przyspieszenie solidne. Układ kierowniczy był bardzo "gumowy", ale nie spodziewamy się, żeby w takim wydaniu trafił do wersji produkcyjnej. Ogólny obraz Peaqa rysuje się więc tak, że auto będzie zapewniało spokój, ciszę i pewne prowadzenie - czyli dokładnie to, czego oczekują klienci od modelu tej klasy.

Na koniec najważniejsze, czyli ceny. Sama Skoda przyznaje, że polski rynek nie jest kluczowym dla tego modelu, marka celuje przede wszystkim w kraje skandynawskie i Niemcy. Peaq będzie rywalizował między innymi z Kią EV9, Peugeotem E-5008 czy Hyundaiem Ioniqiem 9. Żaden z tych modeli na naszym rynku kariery nie zrobił i trudno spodziewać się, żeby inaczej było z Peaqiem - jakkolwiek dobry by nie był.

Z pewnością będzie kosztował więcej niż Enyaq czy Kodiaq - można spodziewać się, że podstawowy wariant będzie startował z poziomu wyraźnie po tamtej stronie 200 tys. zł, a ten z większymi bateriami zbliży się do 300 tys. zł. Dla porównania - Kia EV9 z akumulatorami 99,2 kWh kosztuje minimum 328 200 zł, Hyundai Ioniq 9 (110 kWh) startuje od niecałych 290 tys. zł, a Peugeot E-5008 to wydatek minimum 216 tys. zł (baterie 73 kWh).
Peaq może więc być najbardziej komfortową, największą i najbardziej zaawansowaną Skodą w gamie, a jednocześnie najmniej popularną. Debiut auta w salonach - jesienią.








