Mercedes klasy S oszczędniejszy od Mini. Czemu grzane pasy tylko z przodu?
Mercedes klasy S siódmej generacji niedawno przeszedł gruntowną modernizację, na nowo opracowane lub poprawione elementy stanowiły aż połowę auta. Oprócz takich zmian jak choćby wygląd czy zawieszenie czerpiące dane z chmury, niemiecki producent zoptymalizował również swoje silniki. Pozostawione w ofercie jednostki o sześciu i ośmiu cylindrach najbardziej zaskakują konsumpcją paliwa.

Spis treści:
- Jak zmienił się Mercedes klasy S?
- Co zmieniło się wewnątrz Mercedesa klasy S?
- Dlaczego Mercedes klasy S ma podgrzewane pasy tylko z przodu?
- Jakie silniki ma Mercedes klasy S po liftingu?
- Jak jeździ nowy Mercedes klasy S?
- Ile kosztuje nowy Mercedes klasy S?
Mercedes klasy S od dekad ma ugruntowaną pozycję na rynku - zapewne większości z nas na słowo "Mercedes" na myśl przychodzą właśnie poszczególne wydania tego modelu.
Klasa S to swego rodzaju wyznacznik osoby o wysokim statusie społecznym, ktoś, komu ludzie ufają - nie bez powodu różnymi generacjami "S-ki" jeździły i jeżdżą koronowane głowy, prezydenci i szefowie rządów czy też znane osobistości ze świata popkultury. Nie dziwi w związku z tym fakt, że model ten w ofercie Mercedesa trwa już od pół wieku. Siódma generacja ma być jednak wyjątkowa na tym tle, a to za sprawą liftingu, który przeszła.
Nie jest to jednak zwykła modernizacja, do której przyzwyczaiła nas branża, czyli polegająca na delikatnym przestylizowaniu przodu i wprowadzeniu nowych wzorów felg. Niemcy podkreślają, że to najbardziej kompleksowa aktualizacja w ramach jednego wcielenia modelu. Mercedes podkreśla, że ponad 50 proc. tego samochodu to nowo opracowane lub zmodernizowane elementy. W sumie ma to być ok. 2,7 tys. elementów.
Jak zmienił się Mercedes klasy S?
Z przodu rzucają nam się przede wszystkim w oczy nowe światła z sygnaturą świetlną inspirowaną symbolem Mercedesa. Ważniejsze niż kwestie estetyczne jest jednak to, że światła te to najnowsza generacja systemu DIGITAL LIGHT. Korzystający z mikrodiod LED układ ma teraz zapewniać o 40 proc. większe pole oświetlenia. Ponadto światła drogowe świecą jaśniej przy jednoczesnym mniejszym zużyciu energii. Z kolei światła drogowe ULTRA RANGE oferują teraz zasięg do 600 metrów. Dzięki wykorzystaniu danych z kamer i nawigacji system ma teraz lepiej dostosowywać doświetlenie zakrętów do przebiegu drogi.

Skoro już poruszyliśmy temat oświetlenia, to warto dodać, że w podświetlenie wyposażona została również powiększona o 20 proc. względem wersji przed modernizacją osłona chłodnicy. Dziesiątki małych symboli Mercedesa mają dodawać grillowi głębi. Podświetlana może być również umieszczona masce gwiazda, czyli symbol niemieckiej marki. Opcja ta nie jest jednak dostępna w Unii Europejskiej.
Z tyłu największa zmiana to również światła. One też wykorzystują symbol Mercedesa - i to trzy razy na jeden klosz. I to jest właśnie chyba jedyna kwestia, która średnio mi się w tym aucie podoba - to nad wyraz hojne gospodarowanie swoim symbolem na całym aucie. Rozumiem, że chodziło po części o podkreślenie jakiej marki jest to auto, ale w mojej opinii mamy tutaj znaczny przesyt tego logotypu.

Co zmieniło się wewnątrz Mercedesa klasy S?
Pod kątem technologicznym największą zmianą jest nowy system operacyjny MB.OS., który ma zapewniać szybsze przetwarzanie czy większą moc obliczeniową względem poprzedniego układu. Wykorzystywana jest tutaj całkowicie przeprojektowana sieć komputerów połączonych szybką siecią Ethernet. W efekcie samochód ma "myśleć" szybciej i "działać" mądrzej.
Z bardziej widocznych zmian wewnątrz auta, takich już na pierwszy rzut oka, pojawiła się nową kierownica. Mercedes przywrócił przełącznik kołyskowy z lewej strony oraz rolkę do regulacji głośności, jak to określono, "w odpowiedzi na opinie klientów". Kiedy podniesiemy wzrok z kierownicy na wyświetlacz wskaźników, zauważymy, że 12,3-calowy ekran oferuje nieco przeprojektowaną grafikę. Podobnie jak przed modernizacją mamy możliwość wyświetlania obrazu w 3D.

Obok nas znajdziemy taflę szkła, pod którą skrywają się dwa wyświetlacze - główny ekran multimediów o przekątnej 14,4 cala oraz 12,3-calowy ekran przed pasażerem. Ten drugi można wykorzystać np. do oglądania filmów i seriali z serwisów streamingowych, grania w gry w czasie podróży czy np. sterowania oświetleniem ambientowym.
Z poziomu głównego ekranu sterujemy natomiast znakomitą większością funkcji w samochodzie (choć pod nim zostało jeszcze dosłownie kilka fizycznych przełączników), ale obsługa jest bardzo intuicyjna - przypomina tę znaną z telefonu. Aplikacje możemy np. grupować w foldery. A kiedy zauważamy, że jakiejś nam brakuje, to możemy ją pobrać ze sklepu Mercedesa.

Nawigacja natomiast oparta jest na Mapach Google. Rozwiązanie opracowano w ramach partnerstwa obu firm. W razie potrzeby specjalne wskazówki dotyczące dojazdu, czyli np. strzałki czy informacje dotyczące pasa ruchu, którym powinniśmy się poruszać, znajdziemy na wyświetlaczu Head-Up.
Mercedes zmodernizował również asystenta głosowego. Bazuje on na systemach sztucznej inteligencji ChatGPT, Google Gemini, a także na Microsoft Bing. Dodatkowo wyposażony jest w pamięć krótkotrwałą, dzięki czemu możemy z nim prowadzić złożone rozmowy na tematy z dziedzin wszelakich.
Dlaczego Mercedes klasy S ma podgrzewane pasy tylko z przodu?
Ważną innowacją są również podgrzewane pasy bezpieczeństwa zapewniające ciepło do 44 stopni Celsjusza. Uruchamiane są wraz z podgrzewaniem foteli za pomocą tego samego skrótu na ekranie. Trzeba jednak doprecyzować, że grzane pasy są dostępne jedynie dla osób podróżujących z przodu. Wydawałoby się, że w takim samochodzie jak klasa S bardziej logiczne i lepiej umotywowane byłoby umieszczenie takiej funkcji z tyłu, ale to nie jest możliwe.
Jak dowiedzieliśmy się od przedstawicieli Mercedesa wynika to z faktu, że w tylnych pasach bezpieczeństwa ukryte są poduszki powietrzne. Z drugiej strony obecność takiej funkcji z tyłu nie jest potrzebna, bo jeżeli prowadzimy sami, to możemy z niej skorzystać od razu po tym, jak wsiądziemy do auta, jeżeli jednak mamy szofera, to opcja ta bardziej przyda się jemu, gdyż my wsiadamy już do nagrzanego pojazdu.
A gdy już wsiądziemy do tyłu, to możemy liczyć np. na powiększone do 13,1 cala ekrany. Wcale jednak nie trzeba do nich sięgać, ponieważ głośnością systemu audio, klimatyzacją czy ustawieniami fotela sterować można za pomocą dwóch paneli dotykowych ulokowanych między tylnymi fotelami.

W opcjonalnej specyfikacji, czyli z rozdzielonymi fotelami (w standardzie mamy trzyosobową kanapę i nie znajdziemy tylnych ekranów) i z potężną konsolą między nimi samochód sprawdzi się jako mobilny salon biznesowy. Dzięki ekranom wyposażonym w kamery możemy uczestniczyć w służbowych spotkaniach, np. za pośrednictwem Microsoft Teams czy Zoom, a na stoliku podpiszemy niezbędne dokumenty. Po skończonej pracy natomiast możemy na stoliku postawić jedzenie, odpalić ulubiony serial, np. na Disney+ i odpocząć.

Jakie silniki ma Mercedes klasy S po liftingu?
Mercedes klasy S dostępny jest z szeroką paletą napędów spalinowych. Klienci mają do wyboru benzynowe silniki: rzędowy sześciocylindrowy lub V8, ale też warianty wykorzystujące sześciocylindrową jednostkę wysokoprężną. Wszystkie trzy motory zostały poddane stosownym modyfikacjom, by poprawić ich wydajność. Dodatkowo każdy połączony jest z 23-konnym układem miękkiej hybrydy.
W ofercie są również hybrydy plug-in bazujące na sześciocylindrowym trzylitrowym silniku benzynowym. Jeden generuje moc systemową 435 KM (wersja 450e), a drugi 585 KM (580e 4MATIC). Pierwszy wariant na prądzie przejedzie nawet do 115 km, w standardowym, krótszym wariancie. Odmiana Long oferuje zasięg na poziomie do 114 km. W tym drugim można liczyć na zasięg na poziomie kolejno 101 km i 100 km.

Ta mocniejsza hybryda plug-in to zarazem najmocniejsza odmiana napędowa w palecie "S-ki", ale jeżeli ktoś woli bardziej "staroświeckie: napędy, to topowym wyborem jest czterolitrowa jednostka V8 generująca 537 KM (580 4MATIC). Choć nie jest najmocniejszy, to m.in. z uwagi na brak ciężkiego akumulatora trakcyjnego oferuje najlepszy czas od 0 do 100 km/h w całej ofercie klasy S. W obu wariantach długości samochód potrzebuje na to równo czterech sekund.
Oprócz wyżej opisanych wersji klienci mogą zdecydować się również na następujące warianty:
- 350 d 4MATIC: sześciocylindrowy trzylitrowy silnik Diesla, 313 KM
- 450 4MATIC: sześciocylindrowy trzylitrowy silnik benzynowy, 381 KM
- 450 d 4MATIC: sześciocylindrowy trzylitrowy silnik Diesla, 367 KM
- 500 4MATIC: sześciocylindrowy trzylitrowy silnik benzynowy, 449 KM
Jak jeździ nowy Mercedes klasy S?
Początkowo w czasie testów organizowanych w okolicach Hamburga mieliśmy okazję jeździć odmianą 449-konną. Sześciocylindrowa jednostka odpowiadająca za wprawianie tej odmiany w ruch przeszła modyfikacje obejmujące m.in. optymalizację kanałów dolotowych, ale też poprawę izolacji. W niskim zakresie obrotów efekt tych działań faktycznie jest słyszalny - a będąc bardziej precyzyjnym: właściwie trudno usłyszeć pracujący silnik. Jadąc tym autem powoli trudno uwierzyć, że pod maską spoczywa jednostka, która sprawia, że samochód rozpędza się do 100 km/h w 4,5 sekundy.

Kiedy jednak wciśniemy gaz, od razu orientujemy się, z jakim silnikiem mamy do czynienia. Mercedes klasy S potrafi wbić w fotel. Mimo wszystko chęć dynamicznego podróżowania nie oznacza rezygnacji z "komfortowych" możliwości samochodu. Nawet kiedy jechaliśmy ze znaczną prędkością po odcinku niemieckiej autostrady, na którym nie ma ograniczeń prędkości, właściwie kompletnie nie było słychać szumu powietrza.
Z drugiej strony rzędowa sześciocylindrowa jednostka oferuje całkiem niezłe zużycie paliwa. W czasie jazdy testowej potrzebowała ok. 8,3 litra na 100 km (dla porównania Mini Cooper, którego swego czasu testowałem zużywał 8,6 l/100 km). Dokładnie tyle, ile deklaruje producent dla odmiany Long. Wersja standardowa zużywać ma 8,2 l/100 km.
Następnie przesiedliśmy się do odmiany V8. Ta jednostka również nas nie zawiodła. Przy spokojnej jeździe można właściwie zapomnieć, że poruszamy się wariantem z czterolitrową jednostką (tu również poprawiono izolację akustyczną). Wystarczy jednak mocniejsze wciśnięcie gazu i uświadamiamy sobie, że pod nogą mamy dostęp do 537 KM, które w cztery sekundy pozwalają nam osiągnąć prędkość 100 km/h. Na wyższych obrotach jednostka oferuje bardzo wysoką kulturę pracy - również w tym przypadku jadąc odcinkiem niemieckiej autostrady bez ograniczeń prędkości silnik był wyraźnie słyszalny, ale nie nachalny, a szum powietrza nie irytował przy pokonywaniu kolejnych kilometrów. Co ważne, podobnie jak rzędowa szóstka, również ma dość mały apetyt. W czasie jazdy testowej średnie zapotrzebowanie na paliwo wyniosło 9,3 l/100 km. Zdaniem producenta oba warianty długości potrzebują średnio 10,6 l/100 km.
Niezależnie od wariantu napędowego Mercedes klasy S sprawnie pokonuje ostrzejsze zakręty i sprawdza się na parkingach, kiedy trzeba manewrować, by ustawić samochód. Mimo, że w obu wariantach długości ma przeszło 5 metrów. To zasługa układu skrętnej tylnej osi. W standardzie tylne koła skręcają o 4,5 stopnia, a w opcji nawet o 10 stopni. Przy niskich prędkościach zwracają się one w stronę przeciwną do kół przednich, a kiedy jedziemy szybciej, zwracają się w tym samym kierunku. Dzięki temu mamy czasami wrażenie, że jedziemy mniejszym samochodem, a na trasie mamy poczucie stabilności.
Kiedy jednak zjechaliśmy z równych autostrad i zjechaliśmy na mniej uczęszczane drogi Mercedes klasy S nie zawiódł nas pod kątem tego, jak wybiera nierówności. Już podstawowe zawieszenie pneumatyczne AIRMATIC zapewnia sprawne tłumienie wszelkich ubytków w jezdni. Co ważne, zarówno wspomniany już układ, jak też opcjonalne aktywne zawieszenie E-ACTIVE BODY CONTROL połączone jest z chmurą Mercedesa, dzięki czemu nasz samochód dowiaduje się od innych aut marki np. o progach zwalniających, do których się zbliżamy i może dzięki temu odpowiednio przygotować pracę zawieszenia. Co ważne, E-ACTIVE BODY CONTROL może także w razie ewentualnej kolizji podnieść pojazd, by skuteczniej rozprowadzić siłę uderzenia.

Ile kosztuje nowy Mercedes klasy S?
Oczywiście kwestia ceny przy takich samochodach raczej nie jest najważniejsza, ale warto dodać, że Mercedes klasy S po liftingu w podstawowym wariancie: czyli krótszym nadwoziu i z sześciocylindrowym silnikiem Diesla o mocy 313 KM kosztuje w Polsce minimum 571 700 zł. Z kolei wariant Long z tym samym napędem to wydatek rzędu 585 100 zł.

Jak prezentuje się na tle konkurencji? Ta nie jest zbyt rozbudowana, ponieważ po wycofaniu z oferty Audi A8 jedynym liczącym się przeciwnikiem jest BMW serii 7, które też całkiem niedawno doczekało się modernizacji w duchu klastra technologicznego Neue Klasse. Póki co jednak to wydanie nie trafiło jeszcze do sprzedaży w naszym kraju. Przedstawiciele bawarskiej marki jakiś czas temu zapowiadali, że nastąpi to w lipcu 2026 roku, a polskie ceny zaczynać się będą od 560 tys. zł, czyli z nieco niższego poziomu niż w przypadku odświeżonej klasy S.
Pewne jest natomiast to, że S klasa po liftingu nie straciła nic ze swojego charakteru. Modernizacja sprawiła, że korzystanie z cyfrowych możliwości auta jest wygodniejsze, silniki są lepiej wyciszone (choć wciąż ich brzmienie możemy słyszeć bardzo wyraźnie), a przy tym wydajniejsze i zaskakująco (jak na tego typu jednostki) oszczędne. Poza tym to jest ciągle bardzo komfortowe auto, które z powodzeniem poradzi sobie z każdą trasą. To wciąż jest model godny koronowanych głów i znanych osób.
















