Spis treści:
- Kia pokazała EV3 GT, EV4 GT i EV5 GT. Co to za samochody?
- Nowy przepis na GT. Niższa moc, lepsze wrażenia
- VSG, czyli spalinowy tryb w elektryku
- Nowe modele Kii z rodziny GT jeżdżą, jak należy
- Ile kosztuje Kia EV3 GT, Kia EV4 GT i Kia EV5 GT? Ceny w Polsce
Kia to jedna z tych marek, które kojarzą się raczej z rozsądnymi i trwałymi samochodami dla tak zwanych zwykłych ludzi. Nie jest to jednak cała prawda o koreańskim producencie. Marka miała już w swojej ofercie nietuzinkowe modele skoncentrowane na osiągach. Taki był Stinger GT, który zbierał pozytywne recenzje w trudnym segmencie spalinowych samochodów o bardzo dobrych osiągach. Wśród aut elektrycznych do tej pory jedyną reprezentacją usportowionej rodziny był model EV6 GT. Samochód, który pod względem prezencji nie różni się znacznie od swojej "cywilnej" wersji, zaskakuje potężną mocą 609 KM i przyspieszeniem od 0 do 100 km/h w 3,5 sekundy w trybie Launch Control.
Auto do dziś można znaleźć w salonach, ale dla Koreańczyków szybko stało się jasne, że oferowanie potężnej mocy nie wystarczy. Postanowili więc zmodyfikować zastosowaną wcześniej formułę. Tak zrodziła się idea znacznego rozszerzenia gamy elektrycznych modeli z dopiskiem GT przy jednoczesnej zmianie charakteru oferowanych modeli. Wysoką moc potrafi dostarczyć każdy producent samochodów elektrycznych. Kia postawiła więc na mniej rzucające się w oczy parametry, ale za to w samochodzie, który daje większą frajdę z jazdy i wrażenia nawiązujące do aut spalinowych. To właśnie oferować mają nowe modele gamy.

Kia pokazała EV3 GT, EV4 GT i EV5 GT. Co to za samochody?
Wszystkie nowości Kii z rodziny GT łączą wykorzystane rozwiązania. Podstawą jest dwusilnikowy napęd na cztery koła z systemem Torque Vectoring. Dzięki niemu koła zapewniające w danej chwili lepszą przyczepność otrzymują więcej mocy i momentu, co owocuje możliwością szybszego pokonywania łuków. Każde z nowych aut ma też tryb imitowania zachowania samochodu spalinowego.
Wszystkie nowości z rodziny GT dysponują akumulatorem trakcyjnym o pojemności 81,4 kWh. Pod względem wyglądu od dotychczasowych, bardziej przyziemnych wersji, w najbardziej czytelny sposób odróżniają je wstawki z neonowej zieleni. Oprócz podobieństw są jednak i różnice.
Jak łatwo zauważyć, nowości z rodziny GT znajdują się w innych segmentach. Kia EV3 GT to crossover o raczej miejskim charakterze. W nowej odsłonie dysponuje mocą 292 KM i momentem obrotowym wynoszącym 468 Nm, co pozwala na przyspieszenie od 0 do 100 km/h w 5,7 s.

Napęd skomponowano tak, by dać przewagę przednim kołom. Współpracujący z nimi silnik ma moc 197 KM, podczas gdy jednostka z tyłu legitymuje się mocą 95 KM. Podniesienie mocy i zwiększenie średnicy kół do 20 cali miało swoją cenę. Katalogowy zasięg w cyklu mieszanym Kii EV3 GT wynosi 501 km, podczas gdy w przypadku dostępnej już wcześniej odmiany EV3 GT-Line są to 572 km.
Kia EV4 GT dysponuje tym samym napędem co "trójka". Mimo że samochód jest o 14 cm dłuższy, osiąga "setkę" o mgnienie oka szybciej, bo w 5,6 s. Zasięg EV4 GT zależny jest od rodzaju nadwozia. Fastback w trybie mieszanym wynosi 537 km, ale dla odmiany hatchback jest on niższy i wynosi 505 km.
Największą z nowości jest Kia EV5 GT. SUV o długości 4,61 m oddaje do dyspozycji kierowcy 306 KM i 480 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Wzrost mocy uzyskano poprzez podniesienie parametrów silnika napędzającego przednie koła do 211 KM. Silnik dla kół tylnych ma moc 95 KM. Kia EV5 GT rozpędza się od 0 do 100 km/h w czasie 6,2 s, a w trybie mieszanym katalogowo oferuje 476 km zasięgu.

Nowy przepis na GT. Niższa moc, lepsze wrażenia
Jak jeżdżą nowe modele Kii z rodziny GT? Już po zajęciu miejsca za kierownicą czuć, że mamy do czynienia z autem, które przeszło poważną zmianę. Każdy z modeli otrzymał fotele, które dokładniej otulają ciało kierowcy i pasażera. Mocniej wyprofilowane boki siedziska i oparcia zapewniają podtrzymywanie ciała podczas pokonywania łuków, a jednocześnie nie wymuszają rezygnacji z komfortu podróżowania. Na pierwszy ogień idzie EV4, w którym - moim zdaniem - inżynierom koreańskiej marki najpełniej udało się osiągnąć zamierzone cele. Dostosowuję lusterka, ruszam w trasę wiodącą norweskim wybrzeżem i od razu włączam umieszczony na lewym ramieniu kierownicy, jaskrawozielony przycisk z napisem GT.
Na ekranie zastępującym zegary zaczyna dominować neonowa zieleń i pojawia się komunikat o wyłączeniu systemu kontroli trakcji. Jak przyznał inżynier Kii, jest to informacja nieco na wyrost. W rzeczywistości elektronika nie zostaje dezaktywowana całkowicie. Wciąż działa i wkracza do akcji wtedy, gdy kierowcę zanadto poniesie fantazja, a sytuacja staje się na tyle niebezpieczna, że grozi wypadkiem.

Od razu można jednak zauważyć, że reakcja na wciśnięcie pedału przyspieszenia jest znacznie bardziej żywiołowa niż było to w domyślnym trybie jazdy. Samochód chętnie rwie się do skoku, a wciśnięcie prawego pedału do oporu przy niskiej prędkości sprawia, że przednia oś zaczyna leciutko myszkować po jezdni. Zapewnia to przyjemne odczucia, ale pozostaje w granicach rozsądku. To jednak dopiero początek zabawy.
VSG, czyli spalinowy tryb w elektryku
Podczas jazdy w trybie GT mamy do wyboru dwa sposoby funkcjonowania samochodu. Pierwszy to opisany powyżej, domyślny tryb napędu, charakterystyczny dla w zasadzie wszystkich elektryków. Podczas jazdy w kabinie słychać cichy dźwięk przywodzący na myśl skrzyżowanie silnika spalinowego i elektrycznego, a wóz w każdej chwili gotowy jest do oddania całości mocy, którą dysponuje. Wystarczy jednak przed rozpoczęciem jazdy na ekranie głównym uruchomić funkcję VSG, czyli wirtualną zmianę biegów, by łatwo dostępne stało się dla nas nietypowe w elektrykach doświadczenie.

Uruchomiona na centralnym ekranie funkcja VSG działa podczas jazdy w trybie GT. Po naciśnięciu na prawym ramieniu kierownicy przycisku z symbolem gwiazdki prawa część ekranu zastępującego zegary, zamiast zasięgu, wyświetla obroty. Jednocześnie z głośników zaczyna dochodzić do naszych uszu dźwięk odpowiadający pracy silnika. To jednak nie wszystko, bo zupełnie inaczej zaczyna działać napęd. Pracuje on dokładnie tak, jak gdyby sercem samochodu rzeczywiście był silnik spalinowy współpracujący z automatyczną przekładnią. Przyspieszanie przestaje być liniowe. Zamiast tego następują momenty zawahania, jak podczas zmiany biegów i w momencie, w którym rzeczywiście mogłaby ona mieć miejsce.
Dbałość o szczegóły może zaskoczyć. W trybie VSG nagłe naciśnięcie prawego pedału nie skutkuje - jak to w elektrykach - natychmiastowym przyspieszeniem. Wirtualna skrzynia musi mieć mgnienie oka na redukcję przełożenia, a wirtualny silnik potrzebuje ułamka sekundy na podniesienie obrotów. Co więcej, łopatki za kierownicą, które zwykle służą do regulacji siły rekuperacji, w trybie VSG pozwalają na manualną zmianę symulowanych biegów.
Jeśli przyspieszając nie zmienimy biegu na wyższy, odpowiedni do osiąganej prędkości, auto zasymuluje odcięcie paliwa, jak gdyby rzeczywiście obroty silnika doszły do granicy bezpiecznego maksimum. Wówczas samochód przestanie przyspieszać i poczujemy charakterystyczne, delikatne szarpanie. Zmiana biegu na wyższy natychmiast rozwiązuje kłopot. W trybie ręcznej zmiany biegów łopatkami musimy również zadbać o odpowiednie wirtualne przełożenie, jeśli chcemy dynamicznie przyspieszyć.
Oczywiście tryb VSG można nazwać niezbyt poważną zabawą. Ja podchodzę do niego jednak nieco inaczej. Podczas jazdy elektrycznym samochodem, szczególnie na krętych drogach, nie raz zdarzyło mi się zastanawiać nad tym, jak jechałoby się tu spalinowym autem. Nowe modele Kii z rodziny GT potrafią natychmiast odpowiedzieć na takie pytanie. Być może nie stawia go sobie część bardzo młodych kierowców, ale ci, których większość dorosłego życia upłynęła tylko wśród "spalinówek", z takiego trybu będą korzystać regularnie. Choćby na krótką chwilę.
Co ważne, aktywowanie trybu VSG jest bardzo szybkie i nie wymaga odrywania rąk od kierownicy, a głośność imitowanego dźwięku silnika można regulować, dzięki czemu dla bardziej wrażliwych osób lub po prostu w dłuższej podróży nie jest on uciążliwy. Równie szybko można wrócić do podstawowego sposobu działania napędu, który z punktu widzenia sprawności przyspieszania jest bardziej efektywny.
Nowe modele Kii z rodziny GT jeżdżą, jak należy
Założenia przyświecające powstaniu tych trzech nowości moim zdaniem najlepiej wypełnia Kia EV4 GT. Niższe niż w przypadku pozostałej dwójki zawieszenie przekłada się najkorzystniej umiejscowiony środek ciężkości. Jednocześnie masa samochodu wynosi 1985 kg, czyli tylko o 50 kg więcej niż w przypadku EV3 GT - samochodu, który ma o 14 cm krótszy rozstaw osi.
Dzięki temu, kołom o średnicy 20 cali zaopatrzonym w ogumienie Pirelli P Zero, a także usztywnionemu zawieszeniu samochód bardzo trudno wyprowadzić z założonego toru jazdy. Jeśli już się to zdarzy, idealny łuk opuści przednia oś, a sytuację łatwo opanować delikatnie ujmując gazu. Ciekawostką jest tryb Launch Control, który ma zapewniać najszybsze osiągnięcie "setki". Poszczególne wyniki przyspieszenie są zapisywane w elektronicznym dzienniku i można je porównywać. Jest to jednak raczej gadżet niż przydatna funkcja.
Trudno sformułować jakieś zarzuty względem układu kierowniczego. W trybie GT kierownica (szkoda, że nie zupełnie okrągła) działa z przyjemnym oporem, a ruchy jej wieńcem precyzyjnie przekazywane są na koła. Od pierwszej minuty czułem się w aucie jak dłoń w rękawiczce. Do tego stopnia, że wręcz wypatrywałem kolejnych zakrętów na swojej drodze. Jednocześnie kierowca nie jest zupełnie odcięty od informacji o nawierzchni, jak jest to w części elektryków. Słowem, można poczuć się jak w pełnoprawnym aucie o sportowych konotacjach.
Bardzo podobne wrażenia serwuje Kia EV3 GT, co może być zaskakujące, ponieważ auto to w zwykłej wersji jest po prostu dobrze zaprojektowanym miejskim crossoverem bez jakichkolwiek ambicji związanych z szybszym pokonywaniem łuków. W przypadku Kii EV5 GT odczucia zmienia nieco wyraźnie wyższa pozycja za kierownicą. Nie zdziwię się jednak, jeśli w przypadku rodzin będzie to zaletą, a nie wadą.
Ciekawostką jest system ECS, zastosowany w każdym z nowych modeli rodziny GT, którego zadaniem jest zwiększanie komfortu jazdy. Kamera za przednią szybą obserwuje nawierzchnię drogi i w czasie liczonym w milisekundach pozwala elektronice dostosować charakterystykę pracy zawieszenia do jezdni. To ukłon w stronę tych, którzy chcą auta o niebanalnych możliwościach, ale jednocześnie nie chcą rezygnować z wygody na co dzień.
Ile kosztuje Kia EV3 GT, Kia EV4 GT i Kia EV5 GT? Ceny w Polsce
Kia w nowej odsłonie rodziny GT szukała kompromisu i udało się jej go znaleźć. Podczas codziennej jazdy EV3, EV4 czy EV5 GT zapewnią wystarczający komfort jazdy. Kiedy zaś kierowca ma na to ochotę, łatwo obudzi w nich usportowiony gen GT. Co więcej, jeśli tego pragnie, może poczuć się jak w spalinowym aucie o niebanalnych osiągach. Niemal na każdym polu widać poprawę względem "cywilnych" wersji wspomnianych modeli.
Niemal, bo mimo że auta stały się szybsze, to maksymalna moc ich ładowania prądem stałym niestety nie wzrosła. W przypadku wszystkich modeli jest to 127,5 kW, co w segmencie nie jest wartością rekordową. W optymalnych warunkach pozwala to na uzupełnienie zapasu energii od 10 do 80 proc. w 31 minut.
Drugim problemem nowości w rodzinie GT są ich ceny. Nie jest tanio. Cennik Kii EV3 GT rozpoczyna kwota 245 400 zł. Kia EV4 GT kosztuje przynajmniej 264 400 zł w wersji hatchback lub 271 400 zł w wersji fastback. Z kolei za Kię EV5 GT zapłacimy przynajmniej 266 990 zł. Samochody można już zamawiać w polskich salonach.






















