Spis treści:
- Nie pomylisz go ze zwykłym A6 Avant
- W środku bez rewolucji, ale jest czego szukać
- Quattro i skrętna tylna oś robią różnicę
- 367 KM i 95 km na prądzie. Plug-in ma sens
- V6 TDI przypomina, dlaczego kierowcy lubią diesle
- Pneumatyczne zawieszenie pozwala zjechać z asfaltu
- Ile kosztuje Audi A6 allroad w Polsce?
Audi A6 allroad od lat jest propozycją dla kierowców, którzy potrzebują praktyczności dużego kombi, ale nie chcą kończyć podróży w miejscu, w którym kończy się asfalt. To połączenie od początku miało sporo sensu, choć w ostatnich latach zostało mocno zepchnięte na dalszy plan przez wszechobecne SUV-y. Audi najwyraźniej nie zamierza jednak rezygnować z tego pomysłu.
Najnowsze A6 allroad zachowuje najważniejsze cechy swoich poprzedników, ale jednocześnie wprowadza kilka istotnych zmian. Najważniejszą z nich jest bez wątpienia napęd hybrydowy plug-in, który po raz pierwszy trafił do tego modelu. Nie oznacza to jednak, że diesel został wysłany na emeryturę.

Nie pomylisz go ze zwykłym A6 Avant
Zacznijmy jednak od wyglądu. Na pierwszy rzut oka trudno pomylić A6 allroad ze zwykłym Audi A6 Avant, otwiera się w nowym oknie. Nadwozie zostało poszerzone o 111 mm i ma 1986 mm szerokości. Zmieniono również rozstaw kół, a charakterystyczne osłony nadkoli, przeprojektowane zderzaki oraz osłony podwozia od razu pokazują, że mamy do czynienia z kombi o nieco większych możliwościach, niż tylko pojemny bagażnik.
Całe to "napompowanie" nadwozia sprawia, że A6 allroad może kojarzyć się z RS6. Na tym jednak podobieństwa się kończą. Trzeba przyznać, że samochód prezentuje się masywnie, ale jednocześnie projektanci nie przesadzili z terenowymi dodatkami. Nadal mamy do czynienia z eleganckim kombi, a nie SUV-em, który za wszelką cenę próbuje wyglądać jak samochód terenowy.

Podwyższone nadwozie nie jest zresztą wyłącznie kwestią wyglądu. Prześwit jest o 34 mm większy niż w A6 Avant, a standardowe pneumatyczne zawieszenie pozwala dodatkowo regulować wysokość samochodu. Są również tryby jazdy przygotowane z myślą o luźnej nawierzchni. Na korsykańskich drogach szybko można było się przekonać, że dodatkowe centymetry pod podwoziem nie są wyłącznie pozycją w tabeli danych technicznych.
W środku bez rewolucji, ale jest czego szukać
W kabinie znajdziemy rozwiązania znane już z innych modeli Audi. Za kierownicą znajduje się 11,9-calowy ekran pełniący funkcję cyfrowych zegarów, natomiast centralny wyświetlacz o przekątnej 14,5 cala odpowiada za obsługę multimediów i systemów pokładowych. Dodatkowo pasażer może otrzymać opcjonalny ekran o przekątnej 10,9 cala, za pomocą którego można przeglądać internet, oglądać filmy, czy zarządzać nawigacją.

Obsługa większości funkcji odbywa się za pomocą ekranów, dlatego osoby przyzwyczajone do fizycznych przycisków muszą zaakceptować zmianę filozofii. Nie zmienia to jednak faktu, że wnętrze A6 pozostaje wzorem pod względem jakości wykończenia. Zastosowane materiały prezentują się bardzo dobrze, podobnie jak precyzja wykonania i spasowanie poszczególnych elementów. Kabina jest nowoczesna i elegancka, choć liczba funkcji dostępnych z poziomu centralnego ekranu może początkowo przytłaczać.
Wśród licznych technologicznych dodatków znajdziemy m.in. elektrycznie sterowaną żaluzję dachową z inteligentnym szkłem o regulowanej przejrzystości. Nowością jest również opcjonalny, zaawansowany wyświetlacz HUD. Na liście wyposażenia dodatkowego znalazły się także topowy system nagłośnienia Bang & Olufsen, czterostrefowa klimatyzacja automatyczna oraz funkcja automatycznego domykania drzwi.

Quattro i skrętna tylna oś robią różnicę
Podczas pierwszej jazdy sprawdziłem oba dostępne warianty napędowe. Pierwszym był A6 allroad e-hybrid, czyli hybryda plug-in, a drugim 3-litrowy diesel V6 TDI. W obu przypadkach zastosowano napęd quattro, pneumatyczne zawieszenie oraz skrętną tylną oś. W wersji e-hybrid układ skrętu wszystkich kół jest standardem, natomiast w dieslu znajduje się na liście wyposażenia dodatkowego.
Na krętych i górzystych drogach Korsyki szybko można było poczuć zalety takiego rozwiązania. Przy niższych prędkościach tylne koła skręcają w przeciwnym kierunku niż przednie, co ułatwia manewrowanie na ciasnych nawrotach. Nie oznacza to oczywiście, że A6 allroad nagle staje się lekkim samochodem sportowym. Przy masie i rozmiarach tego auta byłoby to niemożliwe. Dzięki skrętnej tylnej osi prowadzi się jednak łatwiej, niż można byłoby oczekiwać po dużym kombi.

367 KM i 95 km na prądzie. Plug-in ma sens
Wersja e-hybrid wykorzystuje 2-litrowy silnik TFSI o mocy 252 KM oraz jednostkę elektryczną o mocy do 105 kW. Łączna moc systemowa wynosi 367 KM, a maksymalny moment obrotowy sięga 500 Nm. Do 100 km/h samochód przyspiesza w 5,5 sekundy.
Podczas jazdy największą różnicę robi jednak możliwość korzystania z napędu elektrycznego. Akumulator ma 25,9 kWh pojemności brutto, a deklarowany zasięg w trybie elektrycznym wynosi do 95 km. Właśnie spokojna jazda na prądzie najlepiej pasuje do charakteru tego samochodu. Ruszanie jest płynne, reakcja na gaz natychmiastowa, a w kabinie robi się bardzo cicho.

Przy większym zapotrzebowaniu na moc do pracy włącza się silnik spalinowy, a kierowca otrzymuje do dyspozycji pełne możliwości układu napędowego. A6 allroad e-hybrid nie jest więc samochodem, który wymaga rezygnacji z dynamiki na rzecz oszczędnej jazdy.
Ciekawie działa również rekuperacja. Jej intensywność można zmieniać łopatkami przy kierownicy, a maksymalna moc odzyskiwania energii wynosi 88 kW. Akumulator można ładować z mocą do 11 kW, a pełne uzupełnienie energii zajmuje około dwóch i pół godziny.
V6 TDI przypomina, dlaczego kierowcy lubią diesle
Drugim wariantem, którym jeździłem, było A6 allroad z 3-litrowym silnikiem V6 TDI. Jednostka rozwija 299 KM i 580 Nm. To właśnie moment obrotowy jest tutaj jednym z największych argumentów. Duży silnik wysokoprężny nie potrzebuje wysokich obrotów, żeby sprawnie rozpędzać samochód. Wystarczy mocniej wcisnąć gaz, a 580 Nm robi swoje.

Na drogach Korsyki diesel dobrze pasował do charakteru samochodu. Przy wyjeżdżaniu z wolniejszych zakrętów nie trzeba było długo czekać na reakcję, a podczas szybszej jazdy duży zapas momentu pozwalał swobodnie przyspieszać. Nie oznacza to jednak, że diesel jest pozbawiony wad. Przy wyższych obrotach silnik potrafił być nieco głośniejszy, niż można byłoby oczekiwać po Audi. Nie jest to oczywiście uciążliwy hałas, ale po przesiadce do niemal bezgłośnego trybu elektrycznego w wersji plug-in różnica staje się wyraźna.
Przy wyborze między obiema wersjami trzeba mieć również z tyłu głowy koszty eksploatacji i obecne ceny paliwa. W przypadku samochodu, który może pokonywać część codziennych tras wyłącznie na energii elektrycznej, plug-in daje pod tym względem dodatkową możliwość. Po pierwszych jazdach to właśnie ta wersja bardziej do mnie przemawia.

Pneumatyczne zawieszenie pozwala zjechać z asfaltu
Skoro mowa o jeździe, nie można pominąć pneumatycznego zawieszenia. Jest ono standardem w A6 allroad i pozwala regulować wysokość nadwozia w zakresie 55 mm. W podstawowym ustawieniu samochód znajduje się 34 mm wyżej niż A6 Avant, a po wybraniu trybu przeznaczonego do jazdy poza asfaltem prześwit można zwiększyć o kolejne 15 mm. Funkcja lift pozwala podnieść nadwozie jeszcze o 20 mm przy prędkościach do 35 km/h.
Na asfalcie pneumatyczne zawieszenie przede wszystkim odpowiada za komfort. A6 allroad spokojnie pokonuje nierówności i nie przekazuje do kabiny każdej niedoskonałości nawierzchni. Jednocześnie samochód nie jest przesadnie miękki. Na krętych drogach pozostaje stabilny i przewidywalny, nawet gdy tempo jazdy rośnie.

Po wybraniu trybu Dynamic nadwozie obniża się o 20 mm. Nie zamienia to allroada w sportowe kombi, ale reakcje samochodu stają się nieco bardziej zdecydowane. Kiedy natomiast asfalt się kończy, można zrobić dokładnie odwrotnie i zwiększyć prześwit.
I tutaj wracamy do Korsyki. Właśnie na szutrowych odcinkach najlepiej było zrozumieć, po co Audi nadal produkuje taki samochód. Nie chodzi przecież o pokonywanie błota po klamki, czy wspinanie się po kamieniach, chociaż jak udało mi się sprawdzić, również w takich warunkach A6 allroad jest w stanie sobie poradzić. Chodzi raczej o to, żeby droga prowadząca do plaży, domu w górach czy punktu widokowego nie kończyła się dla kierowcy tylko dlatego, że jej ostatnie kilka kilometrów nie ma asfaltu. I w takich momentach A6 allroad naprawdę pokazuje swoje najlepsze strony.
Ile kosztuje Audi A6 allroad w Polsce?
Po pierwszej jeździe A6 allroad trudno powiedzieć, że Audi próbuje na siłę ratować wymierający segment. Ten samochód po prostu nadal ma określony pomysł na siebie. Jest wygodnym kombi, które dzięki pneumatycznemu zawieszeniu, napędowi quattro i zwiększonemu prześwitowi potrafi poradzić sobie również wtedy, gdy asfalt się kończy. W czasach, gdy większość producentów kieruje klientów w stronę SUV-ów, A6 allroad płynie więc trochę pod prąd.
Audi A6 allroad trafiło już do konfiguratora na polskiej stronie producenta. Ceny wersji e-hybrid zaczynają się od 386 400 zł, natomiast odmiana z silnikiem 3.0 V6 TDI została wyceniona od 392 500 zł. Nie jest to oczywiście mało, ale warto pamiętać, że w obu przypadkach napęd quattro znajduje się w wyposażeniu standardowym. Standard obejmuje również adaptacyjne zawieszenie pneumatyczne, cyfrowy zestaw wskaźników z ekranem o przekątnej 11,9 cala oraz centralny wyświetlacz MMI o przekątnej 14,5 cala.
Lista wyposażenia dodatkowego pozwala oczywiście mocno podnieść cenę samochodu. Można zamówić m.in. wspomniany 10,9-calowy ekran dla pasażera, reflektory Digital Matrix LED, rozbudowany system nagłośnienia Bang & Olufsen, czterostrefową klimatyzację, wyświetlacz HUD czy panoramiczny dach ze zmienną przejrzystością. Audi oferuje również pakiety wyposażenia, które pozwalają połączyć kilka dodatków w jeden zestaw.
















