Volkswagen Golf GTI Edition 50 pokazuje, że legenda ma swoje granice
Volkswagen zbudował najmocniejsze GTI w historii. Ma 325 KM, rekord Nürburgringu i podwozie dopracowane z myślą o torze. Po kilkuset kilometrach za kierownicą doszedłem jednak do jednego wniosku. Edition 50 pokazuje nie tylko, jak wiele da się wycisnąć z GTI. Pokazuje również, gdzie przebiegają granice samochodu z napędem na przednią oś.

Golf GTI Edition 50 powstał z okazji 50-lecia modelu. Pod maską pracuje dwulitrowy silnik TSI rozwijający 325 KM i 420 Nm, współpracujący z 7-biegową skrzynią DSG. Samochód, którym jeździłem, wyposażono dodatkowo w pakiet Performance obejmujący m.in. kute felgi Warmenau, sportowe opony Bridgestone Potenza Race, tytanowy układ wydechowy Akrapoviča i zmodyfikowane zawieszenie. W polskim konfiguratorze taka konfiguracja kosztuje 237 340 zł. A w ogóle GTI Edition 50 startuje od 196 390 zł.

Volkswagen Golf GTI Edition 50 błyskawicznie buduje zaufanie
Są samochody, do których trzeba się przyzwyczaić. GTI Edition 50 do nich nie należy. Już po kilku pierwszych zakrętach wiadomo, że Volkswagen bardzo dokładnie wiedział, co chce osiągnąć. Przednia oś reaguje natychmiast, układ kierowniczy jest precyzyjny, a nadwozie praktycznie nie przechyla się podczas szybkiej zmiany kierunku.
To niewiarygodne, jak ten samochód lubi zakręty. Przy mocnym dodawaniu gazu dosłownie wgryza się przednimi kołami w asfalt. Elektronicznie sterowana blokada mechanizmu różnicowego bardzo skutecznie przenosi moment obrotowy, a GTI pozostaje zaskakująco stabilne. Trudno uwierzyć, że cała moc trafia wyłącznie na przednie koła. Po kilku przejazdach staje się jasne, dlaczego Edition 50 ustanowił rekord okrążenia Nürburgringu wśród seryjnych samochodów z napędem na przednią oś.

Mokry asfalt szybko przypomina o prawach fizyki
Drugiego dnia jazd testowych trafiłem na deszcz. Podczas zwykłego wyprzedzania ten sam samochód pokazał zupełnie inne oblicze. Po mocniejszym wciśnięciu gazu przednie koła zaczęły walczyć o przyczepność, a elektronika musiała wyraźnie uspokoić sytuację. Nie było w tym nic niepokojącego, ale właśnie wtedy zdałem sobie sprawę, jak blisko granicy możliwości pracuje przednia oś w samochodzie dysponującym 325 KM. Na suchej nawierzchni GTI imponuje skutecznością. Na mokrej oczekuje od kierowcy znacznie większej rozwagi.

Tryby jazdy zmieniają charakter Golfa GTI Edition 50
Dużym zaskoczeniem dla mnie okazały się tryby jazdy. W Eco samochód staje się zaskakująco spokojny. Skrzynia DSG bardzo szybko wrzuca wyższe przełożenia, silnik pracuje na niższych obrotach, a reakcje na gaz są wyraźnie łagodniejsze. I z tego ustawienia korzystałem na co dzień. Nie chodziło o spalanie, które w sumie średnio wyniosło niecałe 8 l/100 km.

Przy niższych obrotach w kabinie robi się po prostu ciszej. Paradoksalnie nie przez wydech, lecz przez hałas z opon, których szum przy wyższych prędkościach wyraźnie słychać we wnętrzu. Nawet w Eco GTI Edition 50 pozostaje samochodem twardym i bezpośrednim. Może nawet trochę zbyt twardym? Komfort nigdy nie był tu priorytetem.

Wystarczy jednak przełączyć samochód w Sport albo Nürburgring. DSG zaczyna znacznie dłużej utrzymywać niższe biegi, reakcja na gaz wyraźnie się wyostrza, a silnik natychmiast zachęca do wykorzystania pełni swoich możliwości. Podczas całego testu wyglądało to podobnie. Na spokojniejszych odcinkach wybierałem Eco. Gdy zbliżało się wyprzedzanie albo droga zaczynała się kręcić, jednym ruchem przełączałem samochód w Sport.

Pakiet Performance to coś więcej niż lista dodatków
325 KM robi wrażenie, ale po kilku godzinach za kierownicą dochodzi się do wniosku, że największą robotę wykonuje pakiet Performance.
Lekkie kute felgi, sportowe opony Bridgestone Potenza Race, tytanowy układ wydechowy Akrapoviča i zmodyfikowane zawieszenie sprawiają, że samochód reaguje niezwykle precyzyjnie i świetnie brzmi. To właśnie dzięki tym zmianom Edition 50 ustanowił rekord Nürburgringu wśród seryjnych samochodów z napędem na przednią oś. Nie jest to wyposażenie, które najlepiej wygląda w folderze reklamowym, choć końcówki "Akrapa" wyglądają imponująco. To wyposażenie, które czuć w każdym szybciej pokonywanym zakręcie.

Golf GTI Edition 50 i Golf R mają zupełnie innego odbiorcę
Przez większość testu byłem przekonany, że właśnie prowadzę najlepsze GTI w historii. I nadal tak uważam. Mimo to po zakończeniu jazd złapałem się na tym, że w konfiguratorze Volkswagena zacząłem składać… Golfa R. Nie dlatego, że GTI Edition 50 mnie rozczarował. Wręcz przeciwnie.
Golf R po prostu lepiej wykorzystuje moc silnika, daje większy margines bezpieczeństwa na mokrej nawierzchni i w codziennym użytkowaniu okazuje się bardziej wszechstronnym samochodem. Tym bardziej że ceny obu modeli praktycznie się spotkały. Golf R kosztuje od 195 690 zł, a GTI Edition 50 od 196 390 zł.

Czy warto kupić Volkswagena Golfa GTI Edition 50?
To nie jest samochód, który ma przekonać każdego. Volkswagen przygotował go dla ludzi, którzy przez lata wybierali kolejne generacje GTI właśnie dlatego, że różniły się od Golfa R. Dla nich większe znaczenie będą miały dopracowane podwozie, rekord Nürburgringu czy limitowany charakter modelu niż dodatkowa trakcja zapewniana przez napęd 4Motion.
Po tej jeździe nie mam wątpliwości, że Edition 50 jest najlepszym GTI, jakie dotąd zbudował Volkswagen.

Jednocześnie utwierdziłem się w przekonaniu, że klasyczna koncepcja GTI znajduje się dziś bardzo blisko swojej naturalnej granicy. Nie dlatego, że samochódowi czegoś brakuje. Wręcz przeciwnie. Inżynierowie wykonali imponującą pracę, ale 325 KM to już wartość, przy której nawet perfekcyjnie dopracowany przedni napęd zaczyna przypominać o prawach fizyki.









