Test Mitsubishi Grandis 1.3 MHEV. "Normalny" SUV, ale w mieście są problemy
Mitsubishi Grandis - niegdyś duży van o oryginalnej stylizacji, dziś samochód, który w istocie jest modelem Renault Symbioz ze zmienionym logo. Ile jest Mitsubishi w Grandisie? Niewiele. Czy to wada? Niekoniecznie. Wrażenia z jazdy wersją 1.3T M Hybrid 7DCT o mocy 140 KM.

Spis treści:
- Mitsubishi Grandis i Renault Symbioz - różnice w cennikach
- Mitsubishi Grandis w kabinie. Przestrzeń i pojemność bagażnika
- Jak jeździ Mitsubishi Grandis 1.3 MHEV?
- Ile pali Mitsubishi Grandis 1.3 MHEV?
Mitsubishi Grandis i Renault Symbioz różnią się, poza oczywistościami w postaci logo w grillu i na kierownicy oraz grafikami auta w systemie multimedialnym, wyłącznie przednim pasem i pokrywą bagażnika. I to symbolicznie - Grandis ma inną osłonę chłodnicy, która jest "pełniejsza" i na górze wykończona pionowymi żebrami, a także inaczej wyprofilowaną pokrywę. Ot, detale, na który prawie nikt nie zwróci uwagi. Cała reszta - konstrukcja, silniki, multimedia, wykończenie etc. - to kopia jeden do jednego żywcem przejęta z Renault. Mitsubishi musi więc postarać się o klienta bardziej. I robi to tam, gdzie może, oferując 8-letnią gwarancję (z limitem przebiegu 160 tys. km i pewnymi wyłączeniami) oraz 8-letnie usługi assistance. W Renault maksymalna gwarancja wynosi 7 lat.
Mitsubishi Grandis i Renault Symbioz - różnice w cennikach
Przede wszystkim - Symbioz w 140-konnej odmianie mild hybrid dostępny jest tylko w jednej, środkowej wersji wyposażenia Techno za 134 tys. zł. Mitsubishi pozwala na większą personalizację. Grandisa można zamówić w trzech odmianach do wyboru - Invite, Intense, Instyle, w cenach, odpowiednio, 128 500, 137 500 i 149 500 zł. Wliczony w nie jest aktualny rabat w wysokości 11 tys. zł.

Porównując Symbioza Techno z Grandisem Intense też występują pewne różnice. I to na korzyść tego drugiego, który ma podgrzewaną kierownicę, 19-calowe obręcze, pokrywę bagażnika otwieraną ruchem stopy czy więcej systemów wsparcia. Żeby tańsze Renault miało przynajmniej część tych elementów, trzeba dopłacać, a wtedy różnica w cenie wypada na korzyść Mitsubishi. Symbioz ma za to większy wyświetlacz cyfrowych zegarów - 10,25 cala, przy 7-calowych w Grandisie.

Odmiana testowana była jednak najbogatszą - na pokładzie dostajemy między innymi elektryczną regulację fotela kierowcy, usługi Google'a, skórzaną tapicerkę, audio od Harman Kardon, a nawet panoramiczne, fotochromatyczne okno dachowe. To ostatnie pozwala przyciemniać poszczególne panele, co nie tylko robi wrażenie w tej klasy aucie, ale jest po prostu skuteczne.
Grandis i Symbioz stoją więc na bardzo podobnej półce i wygląda na to, że cena ostateczna w większej części zależeć będzie od chęci dealera do ustępstw niż tego, co widzimy w cenniku. Różnice są na żyletki.

Mitsubishi Grandis w kabinie. Przestrzeń i pojemność bagażnika
Z niespełna 4,5-metrowym nadwoziem Symbioz, wróć, Grandis, wjeżdża w sam środek klasy kompaktowych SUV-ów - takich, które mają też pełnić rolę auta "pierwszowyjazdowego" dla rodzin. I ma ku temu argumenty, choćby bagażnik o pojemności 576 l, choć ta wartość liczona jest wraz ze schowkiem pod podłogą.

Co więcej, wielkość bagażnika można regulować przesuwając w przód kanapę - przy maksymalnym przesunięciu rośnie ona do 708 l, ale wtedy trudno będzie z tyłu komukolwiek usiąść. Po złożeniu siedzeń pojemność wynosi aż 1682 l. Z tymże są i minusy. Z jakichś powodów pasażerowie siedzący z tyłu muszą obejść się bez podłokietnika, a ten z przodu jest zbyt wąski, przez co cierpi także funkcjonalność schowka w nim umieszczonego.

Na szczęście Mitsubishi może też pochwalić się wystarczającą liczbą innych miejsc, gdzie można odłożyć telefon, kubek czy butelkę. Sam projekt deski rozdzielczej jest dość klasyczny, z jednym ciekawym detalem w postaci "uniesionej" w powietrzu części z niewielkim przełącznikiem skrzyni biegów.

Duży, pionowo umieszczony ekran jest zwrócony ku kierowcy, cyfrowe zegary są czytelne, ale mają niezbyt wiele możliwości personalizacji wyglądu, a materiały w kabinie są na niezłym, choć niczym nie wyróżniającym się poziomie. Kolorystyka wnętrza jest dość zachowawcza, żeby nie powiedzieć nudna, ale w czasach przekombinowanych kabin to może być zaleta, nie wada. Oczywiście każdy, kto miał do czynienia z modelami Renault, szybko odnajdzie się w Grandisie, bo cała obsługa jest identyczna.

Jak jeździ Mitsubishi Grandis 1.3 MHEV?
W tej wersji Grandis nie jest przesadnie hybrydowy - pierwsze skrzypce gra tu 1,3-litrowy silnik turbo o mocy 140 KM i maksymalnym momencie obrotowym 245 Nm dostępnym w przedziale od 2550 do 3500 obr/min. Silnik elektryczny pełni rolę rozrusznika/generatora i jest tak mały, że producent nawet nie podaje jego mocy, podobnie jak pojemności niewielkiej baterii (poniżej 1 kWh), która działa w oparciu o 12-woltową instalację. Grandis nie jest więc stanie ani ruszać, ani też jechać wyłącznie "na prądzie", za to bardzo często, po zdjęciu nogi z gazu, silnik benzynowy wyłącza się. Na szczęście zawsze płynnie, także w drugą stronę, kiedy kierowca chce przyspieszyć.

W codziennej jeździe praktycznie nigdy nie brakuje zapasu mocy, skrzynia dwusprzęgłowa sprawnie żongluje biegami, a gdyby ktoś chciał wymusić jakieś przełożenie, to może to zrobić dzięki łopatkom - choć akurat w trybie ręcznej zmiany biegów przekładnia wyraźnie zwalnia.

Tradycyjnie dla aut z turbodoładowaniem po wciśnięciu gazu przez chwilę trzeba poczekać na efekt - zawahanie trwa około sekundy. Nietypowym efektem dźwiękowym było natomiast to, że czasami dało się usłyszeć charakterystyczny gwizd turbosprężarki.

Na drodze Grandis od razu daje odczuć, że za zestrojeniem zawieszenia, reakcjami auta w podbramkowych sytuacjach czy działaniem układów wspomagających stoją ludzie znający się na rzeczy. Pasażerami nic nie wstrząsa, chyba, że na naprawdę parszywej nawierzchni, auto bardzo naturalnie "układa się" w zakrętach i zapewnia kierowcy pewność prowadzenia, nawet z układem kierowniczym, który jest zdecydowanie bardziej nastawiony na lekkość i komfort, niż jakiekolwiek sportowe reakcje. Słowem - auto zestrojone jest po europejsku. Wystarczy wsiąść do pierwszego lepszego "chińczyka", żeby poczuć różnicę.

Ile pali Mitsubishi Grandis 1.3 MHEV?
48-litrowy zbiornik paliwa najszybciej pustoszeje w mieście i na autostradzie - mniej więcej w tempie 8 l/100 km, co jest wynikiem mocno przeciętnym. Zwłaszcza w czasie jazdy miejskiej spodziewalibyśmy się niższego spalania, szczególnie, że styl jazdy był przewidujący, przez co silnik miał sporo okazji do wyłączenia się. Zdecydowanie mniej paliwa Grandis potrzebuje w trasie, gdzie łatwo osiągnąć wyniki rzędu 5-6 l/100 km, o litr więcej zużyje na drodze ekspresowej przy 120 km/h.

Kierowca ma do wyboru cztery tryby jazdy (Eco, Comfort, Sport i Perso) , o których warto wspomnieć. Po pierwsze dlatego, że auto zapamiętuje ostatnio wybrany tryb nawet po zgaszeniu silnika, co wcale nie jest standardem. Po drugie, w ramach trybu Comfort czy Eco, można do pewnego stopnia wpłynąć na pracę układu kierowniczego i silnika. Po trzecie wreszcie, różnice między nimi są faktycznie wyczuwalne. W trybie Sport silnik benzynowy zawsze pozostaje włączony, a reakcja na gaz jest zdecydowanie ostrzejsza, z kolei w Eco auto dłużej "żegluje" i jest bardziej łagodne.
Podsumowując, Mitsubishi Grandis to solidny SUV bez istotnych wad - za największe uznać można z pewnością jakość obrazu kamer, która jest zatrważająco niska, i wysokie zużycie paliwa w mieście. Wygląda więc na to, że pakt z Renault wyszedł Mitsubishi na plus.








