Na pierwszym postoju odruchowo nacisnąłem przycisk otwierania dachu. 10 sekund później wnętrze wypełniło się światłem i zrozumiałem, że Plein Sud nie jest kolejną wersją wyposażenia. To samochód o zupełnie innym charakterze, niż zwykłe Renault 4.

Renault 4 nie straciło swojego największego atutu
Plein Sud nie jest osobnym modelem. To nadal Renault 4, które od początku przekonuje przede wszystkim praktycznością. Nadwozie ma nieco ponad 4,1 metra długości, ale dzięki 262-centymetrowemu rozstawowi osi we wnętrzu jest zaskakująco przestronnie. Do dyspozycji kierowcy pozostaje 420-litrowy bagażnik z nisko poprowadzonym progiem załadunku, a po złożeniu oparcia fotela pasażera można przewozić przedmioty o długości nawet 2,2 metra.

Do naszego testu trafiła topowa odmiana Iconic Plein Sud ze 150-konnym silnikiem, akumulatorem o pojemności 52 kWh i niemal kompletnym wyposażeniem. Samochód z dodatkami kosztuje 180 900 zł i oferuje m.in. system multimedialny openR Link z usługami Google oraz nagłośnieniem Harman Kardon, elektrycznie otwieraną klapę bagażnika, pakiet Advanced Driving Assist, a także adapter V2L pozwalający zasilać zewnętrzne urządzenia energią z akumulatora trakcyjnego. Otwierany dach można mieć wyłącznie w wersji Iconic, w cenie bazowej 170 700 zł, Iconic bez takiego dachu kosztuje 8 tys. zł mniej.

Otwierany dach całkowicie zmienia atmosferę jazdy
Największą atrakcją Plein Sud jest oczywiście materiałowy dach. Nie trzeba niczego odpinać ani ręcznie składać. Wystarczy nacisnąć przycisk, a po 10 sekundach wnętrze samochodu całkowicie się zmienia. Do środka wpada więcej światła, lepiej słychać otoczenie, a zwykła przejażdżka po mieście lub lokalnych drogach zaczyna przypominać jazdę niewielkim kabrioletem.
Nie jest to pełnoprawny kabriolet, ale właśnie na tym polega jego urok. Gdy zrobi się chłodniej albo zacznie padać, wystarczy kilka sekund, aby ponownie jechać zwykłym, zamkniętym autem.
Mam wrażenie, że właśnie w tej wersji Renault 4 najlepiej pokazuje swój charakter. To samochód, który zachęca, aby pojechać gdzieś nie dlatego, że trzeba, lecz dlatego, że po prostu ma się na to ochotę.

Zużycie energii? Dach nie zrobił dużej różnicy
Największym zaskoczeniem okazało się zużycie energii. Spodziewałem się, że otwarty dach będzie miał wyraźny wpływ na wyniki. Tymczasem w mieście praktycznie nie zauważyłem różnicy. Bez specjalnego oszczędzania energii komputer pokazywał 11-12 kWh/100 km niezależnie od tego, czy dach był zamknięty, czy otwarty.

Na drogach krajowych różnice zaczynały być już widoczne. Z zamkniętym dachem Renault 4 potrzebowało zazwyczaj 13-15 kWh/100 km. Po jego otwarciu zużycie rosło do około 15-17 kWh/100 km.
Na autostradzie komputer pokazywał 20-23 kWh/100 km, ale wtedy jechałem już wyłącznie z zamkniętym dachem. Próba jazdy z otwartym szybko pokazała, że przy takich prędkościach nie ma to większego sensu. Hałas we wnętrzu staje się zwyczajnie zbyt duży, a jazda przestaje sprawiać przyjemność.

To właśnie hałas jest największą ceną za Plein Sud
Najbardziej odczuwalną różnicę zauważyłem podczas jazdy poza miastem.Nie chodzi nawet o jazdę z otwartym dachem. Tego można się spodziewać po każdym samochodzie tego typu. Znacznie bardziej zaskoczyło mnie to, że również po zamknięciu dachu we wnętrzu jest wyraźnie głośniej niż w zwykłym Renault 4.
W mieście praktycznie nie zwraca się na to uwagi. Na drogach krajowych szum powietrza staje się już wyraźnie słyszalny, natomiast podczas jazdy autostradą poziom hałasu jak na moje ucho staje się nieznośny. Jeżeli samochód ma spędzać większość czasu w mieście, prawdopodobnie nie będzie to miało większego znaczenia. Osoby często pokonujące długie trasy odczują jednak tę różnicę bardzo szybko.

Przy wzroście 183 cm zauważyłem jeszcze jeden kompromis
Drugą rzeczą, której nie zauważyłem w katalogu, jest ograniczona ilość miejsca nad głową na tylnej kanapie.
Mechanizm materiałowego dachu wymusił przeprojektowanie podsufitki. W efekcie, siedząc z tyłu, przy moich 183 cm wzrostu dotykam głową sufitu.

Więcej miejsca pojawia się dopiero po pochyleniu się do przodu, tam gdzie nie ma już metalowego dachu. Problem w tym, że wtedy nie można już wygodnie oprzeć głowy o zagłówek, więc podczas dłuższej podróży trudno mówić o pełnym komforcie.
Niżsi pasażerowie prawdopodobnie nie zwrócą na to uwagi, ale jeśli mierzysz około 180 cm lub więcej, przed zakupem koniecznie usiądź z tyłu.

Zaskoczył mnie asystent jazdy
Jedno, co mnie mocno zdziwiło w Renault, to praca aktywnego asystenta jazdy. Samochód w łukach nie zawsze poruszał się stabilnie środkiem pasa, lecz delikatnie "myszkował", przez co cały czas musiałem kontrolować tor jazdy. Mój teść, jadący za mną swoim samochodem zadzwonił do mnie zapytać, czy wszystko w porządku, "bo robię dziwne manewry". W wielu innych samochodach asystenci są na tyle pomocni, że kierowcy pozostaje trzymać dłonie na kierownicy i pilnować wzrokiem, co się dzieje dookoła.

Czy warto dopłacić do Renault 4 Plein Sud?
Po kilku dniach z tym samochodem odpowiedź brzmi: tak, ale pod jednym warunkiem.
Jeżeli Renault 4 ma służyć przede wszystkim do jazdy po mieście, weekendowych wyjazdów i spokojnych podróży lokalnymi drogami, Plein Sud jest doskonałym "uatrakcyjniaczem" podróży. Materiałowy dach nie jest tylko efektownym dodatkiem. Sprawia, że nawet codzienna droga do pracy daje więcej przyjemności.

Jeżeli jednak często jeździsz autostradami albo regularnie przewozisz na tylnej kanapie wysokich pasażerów, klasyczna wersja Renault 4 będzie rozsądniejszym wyborem. Jest cichsza i oferuje więcej miejsca nad głowami osób siedzących z tyłu.

Po jeździe obiema odmianami nie mam jednak wątpliwości, że Plein Sud nie powstało po to, aby być najbardziej praktycznym Renault 4. Powstało po to, aby każda przejażdżka dawała trochę więcej radości. I z tego zadania wywiązuje się naprawdę dobrze.










