Spis treści:
- Jakie rozmiary ma Range Rover SV LWB?
- Jak wygląda Range Rover SV?
- Range Rover SV wewnątrz
- Jaki silnik ma Range Rover SV?
- Jak jeździ Range Rover SV?
- Ile pali Range Rover SV?
- Ile kosztuje Range Rover SV?
Range Rover to żywa legenda motoryzacji, taka jak klasa S czy Golf. Samochód obecny jest na rynku już 56 lat - miał łączyć komfort sedana marki Rover i możliwości terenowe Land Rovera. Debiutująca w 1970 roku pierwsza generacja Range Rovera promowana była hasłem "Samochód na każdą okazję". Bardzo szybko zdobył popularność także gwiazd. Egzemplarze z różnych generacji mieli w swoich garażach Paul McCartney, Tom Cruise czy Michael Jackson.
Od lat Range Rover jest również poniekąd motoryzacyjnym symbolem brytyjskiej rodziny królewskiej - królowa Elżbieta II niejednokrotnie była widywana właśnie za kierownicą Range Rovera. Trudno o lepsze referencje, kiedy samochodem jeździ zarówno król państwa, jak i "Król Popu". Sam mogłem poczuć się jak koronowana głowa, zasiadając w obecnej, piątej generacji Range Rovera, w wariancie SV.
Jakie rozmiary ma Range Rover SV LWB?
Range Rover roztacza wokół siebie swego rodzaju aurę, zbliżając się do niego, czujemy pewien majestat. To nie tylko ze względu na fakt, jak długo ten model jest na rynku, a także nie tylko z racji, jakie osoby jeździły tym samochodem. To także z racji na same rozmiary. Range Rover jest gigantyczny. Testowany przez nas egzemplarz to wersja z dłuższym rozstawem osi - w takiej specyfikacji wartość ta wynosi prawie 3,2 m (o 20 cm większa niż w wariancie podstawowym i tylko o 0,5 m mniej niż cała Dacia Spring). Długość całkowita to 5,25 m (o 20 cm większa od odmiany w standardowych rozmiarach). Trudno to auto nazwać po prostu dużym - takie rozmiary zbliżają bowiem Range Rovera do Rolls-Royce'a Cullinana. Ten samochód jest tak wielki, że 23-calowe felgi, w które jest wyposażony (standard w wersji SV) wyglądają na "normalne".

Jak wygląda Range Rover SV?
Samochód charakteryzuje się dość minimalistyczną stylistyką. Zachował charakterystyczne elementy wyglądu, dzięki czemu nie ma problemu z przyporządkowaniem tego samochodu do producenta - przedstawiciele samej marki w momencie premiery obecnej generacji podkreślali, że jest to "współczesna interpretacja".
Uwagę zwraca jednak tył, który zdaniem Brytyjczyków nawiązuje do kształtu łódki - zwykły Range Rover (w odróżnieniu np. od modelu Sport) ma podłużne światła pionowe. Skoro już przy oświetleniu jesteśmy, to nowe cyfrowe reflektory LED zapewniają zasięg do 500 metrów.

Patrząc na auto z boku dostrzegamy ogromne gładkie powierzchnie bez żadnych przełamań (klamki są chowane). Właściwie można odnieść wrażenie, że Range Rover został stworzony z jednej ogromnej bryły metalu.
Wariant SV z zewnątrz najłatwiej można rozpoznać po innym przednim zderzaku (z nowymi wlotami powietrza) oraz pięcioramiennej atrapie chłodnicy. Z tyłu jedynym wyróżnikiem jest symbol "SV" na klapie bagażnika.
Range Rover SV wewnątrz
Ogromne rozmiary tego samochodu wymiernie przekładają się na przestrzeń wewnątrz. Range Rover dostępny jest w wersji cztero-, pięcio-, a z wydłużonym rozstawem osi także siedmiomiejscowej (choć w wariancie SV ta ostatnia nie jest dostępna). Można tutaj faktycznie poczuć się, jak koronowana głowa, choćby z uwagi na fakt, jak wysoko siedzimy - samochód ma 1,87 m wysokości. Wliczając w to jeszcze prześwit na poziomie ok. 22 cm, do auta nie tyle się wsiada, co wręcz wspina.
W środku trudno jednak narzekać na cokolwiek - można skwitować to hasłem: komfort na wysokim (bo to wysokie auto) poziomie. W tej wersji wyposażenia samochód wyposażony jest m.in. w podgrzewaną kierownicę oraz przednie siedzenia z regulacją w 24 kierunkach, podgrzewaniem, wentylacją i funkcją masażu "gorącymi kamieniami". Jednak już pozbawione tych wszystkich elementów siedziska są niesamowicie wygodne, także z uwagi na zastosowane materiały. W wariancie SV w standardzie monochromatyczną skórę półanilinową, choć klienci mogą także zdecydować się np. na tapicerkę Ultrafabrics ze skóry ekologicznej (Brytyjczycy podkreślają, że ma ona wszystkie cechy skóry, a jednocześnie jest o 30 proc. lżejsza).

Przed nami znajduje się bardzo czytelny 13,7-calowy wyświetlacz. Oferuje on kilka różnych konfiguracji widoku, w tym z mapą lub klasycznym motywem z prędkościomierzem i obrotomierzem. Jeśli jednak nie chcemy zbyt często na ten ekran zerkać, w ofercie Range Rovera dostępny jest również wyświetlacz head-up.

Do obsługi multimediów służy natomiast 13,1-calowy wyświetlacz (to standard w każdej odmianie wyposażenia Range Rovera). Z jego poziomu sterujemy właściwie wszystkim w tym aucie - w tym klimatyzacją (w tym wariancie czterostrefową) i obsługą foteli. Choć w tym ostatnim przypadku regulacja może zachodzić za pomocą fizycznych dźwigni. Ustawienia bocznych lusterek także obsługujemy "fizycznie". Jedynymi fizycznymi przełącznikami w konsoli środkowej są przycisk od uruchamiania auta oraz sporych rozmiarów dźwignia skrzyni biegów.

Dodatkowo otrzymujemy jeszcze półkę na telefon z indukcyjną ładowarką oraz pojemny schowek. Ten w ramach opcjonalnego pakietu może być wyposażony w lodówkę. Nie jest to jednak jedyny element wyposażenia dodatkowego, w jaki wyposażone jest nasze auto. Z tyłu mamy dwa niezależne od siebie fotele przedzielone konsolą środkową. Te też są elektrycznie regulowane, a także wyposażone w podgrzewanie, wentylację i masaż "gorącymi kamieniami".

Tu też znajdziemy lodówkę, jednak skrytą w miejscu, gdzie z reguły znajduje się środkowe oparcie tylnej kanapy. Na wysokości naszych kolan natomiast jest przestrzeń, w której ukrywa się elektrycznie wysuwany stolik.

Obaj pasażerowie siedzący z tyłu mają przed sobą ekrany zamontowane z tyłu oparć przednich foteli - po 13,1 cala. Dodatkowo pomiędzy fotelami znajduje się dotykowy panel pozwalający na sterowanie siedzeniami, klimatyzacją czy wysunięcie stolika. Na tym jednak nie koniec, bo pasażer z prawej strony może rozłożyć swój fotel (ten przed nim przesuwa się do przodu i składa się), by podróżować niczym pasażer prywatnego samolotu.

Jaki silnik ma Range Rover SV?
Range Rover dostępny jest z wieloma napędami: z silnikami benzynowymi i jednostkami Diesla, a także z układami hybrydowymi typu plug-in. My jednak mieliśmy okazję przetestować najmocniejszą odmianę napędową w gamie obecnego wcielenia tego modelu - znajdziemy tutaj podwójnie doładowany silnik V8 o pojemności 4,4 litra, co prawda z elektrycznym wsparciem, ale tylko w ramach układu miękkiej hybrydy. Jednostka generuje 615 KM i 750 Nm. Całość sprawia, że ten ważący równo 2,8 tony olbrzym rozpędza się do setki w 4,6 sekundy - tyle, co 333-konny Golf R. Prędkość maksymalna wynosi natomiast 261 km/h.

Jak jeździ Range Rover SV?
Kiedy poruszamy się z prędkościami typowymi dla dróg podmiejskich i lokalnych (do okolic 90 km/h) silnik pracuje w bardzo niskim zakresie obrotów - w okolicach 1,2-1,4 tys. obr. na min. - i na w miarę jak najniższym przełożeniu. Wówczas trudno wyobrazić sobie, że pod maską spoczywa ośmiocylindrowy silnik. Sytuacja zmienia się, kiedy ostrzej wciśniemy gaz.
Wówczas auto komunikuje wszem i wobec zwiększanie prędkości potężnym dźwiękiem V8. Tu jednak znacznie bardziej wrażenie robi szybkość reakcji tego samochodu od wciśnięcia gazu do poruszenia kół i nabrania prędkości. Mając świadomość jego rozmiarów i masy można poczuć się, jakby ten samochód przeczył prawom fizyki, bo na logikę niemożliwe wydaje się, by tak duże i ciężkie auto przyspieszało z taką lekkością, wbijając podróżujących w fotel.

Na prostej rozmiary samochodu nie są odczuwalne, ale kiedy wyjedziemy na drogi pełne zakrętów zdecydowanie będziemy zdawali sobie z nich sprawę. Naturalnym jest, że takie auto będzie się przechylać przy agresywniejszej jeździe, choć i tak wydaje się zaskakująco stabilne. Spora zasługa tutaj systemu skrętnej tylnej osi. Mimo wszystko nawet z nim manewrowanie tym autem po mieście nie jest najbardziej relaksującą czynnością.

Atutem Range Rovera jest natomiast bardzo dobre wycieszenie, dzięki czemu szum powietrza nie daje się mocno we znaki. Taki stan rzeczy utrzymuje się do prędkości ok. 130 km/h, powyżej możemy już go słyszeć - ale to coś, co raczej trudno będzie wyeliminować, biorąc pod uwagę sylwetkę tego samochodu. Wtedy sytuację ratuje fantastycznie grający 1600-watowy system audio Meridian Sygnature z 34 głośnikami i subwooferem.
O ile pod kątem komfortu akustycznego jakieś zastrzeżenia można mieć, to żadnych nie mamy pod adresem sposobu w jaki Range Rover SV wybiera nierówności. Pneumatyczne zawieszenie sprawia, że właściwie nie odczuwamy żadnych skutków przejechania po jezdni o dyskusyjnym stanie. Można właściwie odnieść wrażenie, że nie jedziemy samochodem, tylko pociągiem (co w sumie dobrze też koresponduje z rozmiarami tego samochodu). Range Rover, nieważne na jakiej nawierzchni, zapewnia kierowcy i osobom z nim podróżującym maksymalny komfort, a najechanie na dziurę komunikuje jedynie stuknięciem. Biorąc pod uwagę osiągi tego samochodu śmiało można określić go mianem TGV, tylko jadącym po asfalcie.
Ile pali Range Rover SV?
Z uwagi na rozmiary i moc silnika, a także na sam fakt, że Range Rover nie należy do najmniejszych samochodów, nie jest również przesadnie oszczędnym, choć to bardziej kwestia punktu widzenia. Na drogach podmiejskich i lokalnych średnie zużycie oscyluje w okolicach 10 l/100 km, chociaż możliwe jest zejście nawet poniżej "dychy". Na drogach ekspresowych wzrasta do 11-12 l/100 km. W mieście nie powinniśmy się jednak zdziwić, gdy średnie spalanie przekroczy 15 l/100 km. Oczywiście takie wyniki mogą robić wrażenie, jednak warto zauważyć, że np. na drogach szybkiego ruchu niewiele niższe wyniki spalania mogą notować samochody chińskich marek będące reprezentantami znacznie niższych segmentów.
Ile kosztuje Range Rover SV?
Range Rover SV z 615-konną jednostką V8 to wspaniałe auto, ale niestety obecnie ta wersja napędowa nie jest już dostępna. W obecnej ofercie 4,4-litrowy motor generuje "tylko" 537 KM. Najmocniejszym wariantem napędowym w obecnej ofercie Range Rovera jest 550-konna hybryda plug-in z sześciocylindrowym trzylitrowym silnikiem.
W obu wersjach czas od 0 do 100 km/h jest gorszy niż w odmianie 615-konnej. Hybryda plug-in rozpędza się 5 sekund (a warto dodać, że nie jest dostępna w wariancie z wydłużonym rozstawem osi), a w analogicznej specyfikacji do tej testowanej V8 o mocy 537 KM potrzebuje na to 4,7 sekundy, czyli o 0,1 s wolniej - raczej nie będzie to w ogóle odczuwalne dla "zwykłych" klientów. Niższe są także prędkości maksymalne - kolejno 242 i 250 km/h. Klienci chętni na szybkiego Range Rovera SV nie mają jednak wyboru. Alternatywą nie będzie także wybór Range Rovera Sport, ponieważ tu również V8 generuje 537 KM.
Mniejsza moc nie powinna być powodem wyraźnie odczuwalnej przez normalnych kierowców różnicy w osiągach - oddają to same dane. Z drugiej strony wciąż można liczyć na świetnie brzmiącą, choć przy spokojniejszej jeździe niemal niesłyszalną, jednostkę V8, której obecność sprawi, że niejednokrotnie sami zadziwimy się reakcją tego samochodu na wciśnięcie gazu.
Ceny Range Rovera SV z wydłużonym rozstawem osi i ośmiocylindrowym silnikiem zaczynają się od przeszło 1,51 mln złotych. Klienci mogą jednak zakupić także wyższe odmiany wyposażenia - SV Black i SV Ultra. Ta pierwsza wyróżnia się przede wszystkim czarnym lakierem, wykończeniem i detalami w tym samym kolorze. Druga wyróżnia się np. lakierem Titan Silver z drobnymi płatkami aluminium (dostępne są także inne warianty kolorystyczne) oraz specjalnym wnętrzem z tapicerką Ultrafabrics (skóra ekologiczna) oraz jasnym wykończeniem. SV Black z dłuższym rozstawem osi i V8 kosztuje blisko 1,58 mln, zaś SV Ultra od niemal 1,68 mln zł.
Niezależnie od tego, na który wariant się zdecydujemy, jednego możemy być pewni - w zamian dostajemy na wyłączność superszybki i niesamowicie wygodny pociąg na kołach.














