Przejechałem 1500 km MG S9. Pierwsze wrażenie było mylące
Przez tydzień jeździłem MG S9 - samochodem, który od początku potrafił irytować multimediami, kołysać nadwoziem i wyglądał tak, jakby jego wnętrze projektowało kilka różnych zespołów. Mimo to oddając kluczyki miałem poczucie, że pierwsze wrażenie było mylące, a MG trafiło w niszę, którą wielu producentów zdążyło już porzucić.

Przez ostatnie lata producenci przekonywali klientów, że rodzinny samochód powinien wyglądać jak SUV coupe, mieć coraz większe koła i koniecznie sprawiać wrażenie sportowego. MG poszło w zupełnie inną stronę. S9 nie próbuje udawać auta dla kierowcy szukającego emocji. Zamiast tego stawia na przestrzeń, komfort i praktyczność, czyli cechy, które jeszcze niedawno były oczywiste w dużych samochodach rodzinnych.

Ile miejsca oferuje MG S9?
Przez większość testu jeździłem z rozłożonym trzecim rzędem siedzeń. Nie dlatego, że codziennie woziłem siedem osób. Powód był znacznie bardziej prozaiczny. Po schowaniu dwóch dodatkowych foteli bagażnik robi się tak duży, że wyciągnięcie torby leżącej przy oparciach drugiego rzędu wymaga niemal wejścia do środka samochodu.
Dziś wielu producentów oferuje siedmiomiejscowe SUV-y. Problem w tym, że w większości przypadków dwa dodatkowe miejsca są rczej rozwiązaniem awaryjnym niż pełnoprawnym elementem wyposażenia. Najczęściej cierpi na tym przestrzeń dla pasażerów trzeciego rzędu, a za nimi praktycznie znika bagażnik. W przypadku MG S9 punkt wyjścia jest jednak inny. Samochód ma 4983 mm długości i rozstaw osi wynoszący 2915 mm. Odwracając się zza kierownicy miałem wrażenie, że siedzę raczej w vanie niż w modnym dziś SUV-ie.

Czy w trzecim rzędzie MG S9 da się wygodnie podróżować?
Trzeci rząd siedzeń okazał się jedną z największych niespodzianek MG S9. Nie oznacza to oczywiście, że mamy do czynienia z pełnowymiarową kanapą dla dwóch dorosłych osób jadących na wakacje przez pół Europy, ale na tle większości siedmiomiejscowych SUV-ów wypada zaskakująco dobrze.
W ostatnim rzędzie bez problemu usiądą dorośli pasażerowie, ale siedzisko umieszczono stosunkowo nisko, przez co kolana trzeba podnieść nadspodziewanie wysoko. Pozycja przypomina nieco siedzenie na krześle z mocno podciętymi nogami.
Na krótkich trasach nie stanowi to większego problemu. Kilkadziesiąt kilometrów można przejechać bez narzekania. W dłuższą podróż zdecydowanie lepiej wysłać tam dzieci lub nastolatków.

Mimo wszystko na tle wielu konkurentów MG wypada zaskakująco dobrze. Co ważne, nawet przy komplecie siedmiu miejsc pozostaje jeszcze 332 l przestrzeni bagażowej. Po schowaniu trzeciego rzędu dostępne jest już 1026 l, a po złożeniu obu tylnych rzędów ponad 2 tys. l. To jednak parametry mierzone od podłogi do sufitu, nie do rolety.
Efekt jednak był taki, że nawet jadąc w cztery osoby na weekend, zostawiliśmy dwa ostatnie fotele wyjęte, a bagaż schowaliśmy za nimi. W wersji pięciomiejscowej przestrzeni jest wręcz za dużo, po bagaże trzeba sięgać bardzo daleko i ustawiać je tak, żeby się nie przemieszczały.

Wnętrze MG S9 robi dobre wrażenie, ale nie wszystko do siebie pasuje
Testowany egzemplarz w wersji Exclusive wyposażono w jasną tapicerkę. To jeden z tych elementów, które sprawiają, że samochód wydaje się droższy, niż jest w rzeczywistości. Po otwarciu drzwi uwagę zwraca przestrzeń, duże przeszklenia i panoramiczny dach. Wnętrze jest jasne, przyjemne i sprawia wrażenie miejsca, w którym bez problemu można spędzić kilka godzin.

Dobre wrażenie robi również wyposażenie. W wersji Exclusive kierowca otrzymuje m.in. wentylowane i masujące fotele, elektryczne podparcie lędźwiowe, nagłośnienie Bose, bezprzewodową ładowarkę telefonu czy trzystrefową klimatyzację. Jeszcze kilka lat temu podobne wyposażenie kojarzyło się raczej z samochodami kosztującymi znacznie ponad 200 tys. zł.
Jednak im dłużej korzystałem z MG S9, tym częściej łapałem się na myśli, że to wnętrze wygląda tak, jakby powstało z kilku różnych pomysłów połączonych w jeden projekt. Obok dekorów imitujących drewno pojawiają się elementy przypominające szczotkowane aluminium. Obok błyszcząca czerń, a na środku ozdobny selektor kierunku jazdy z wzorkami, wyglądający jak element wyjęty z zupełnie innego samochodu.

Żaden z tych elementów sam w sobie nie jest zły. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy zaczynają występować obok siebie. MG chciało stworzyć wnętrze efektowne i rzeczywiście taki efekt osiągnęło, ale chwilami można odnieść wrażenie, że projektanci nie potrafili zdecydować się na jeden kierunek stylistyczny.
W trasie szczególnie doceniłem przednie fotele. Funkcja masażu nie jest tylko marketingowym dodatkiem, który uruchamia się raz dla sprawdzenia. Wentylacja również działa skutecznie, a elektryczna regulacja podparcia lędźwiowego pozwala łatwo znaleźć wygodną pozycję.

Po kilku godzinach jazdy wyszła jednak wada, której nie zauważyłem podczas pierwszych kilometrów. Fotele są po prostu bardzo szerokie. Nie należę do osób o drobnej budowie ciała, a mimo to podczas szybszego pokonywania zakrętów wyraźnie przesuwałem się na siedzisku. Chciałbym lepszego podparcia bocznego, ale być może ono nie wpisywałoby się w charakter całego samochodu. Tutaj wszystko podporządkowano wygodzie.
Jak jeździ MG S9? Zawieszenie nie nadąża za napędem
Jeżeli miałbym wskazać jedną rzecz, którą konstruktorzy powinni poprawić w pierwszej kolejności, to po pierwszych kilometrach wskazałbym zawieszenie. Nie dlatego, że jest niekomfortowe. Wręcz przeciwnie. Problem polega na tym, że nie do końca nadąża za możliwościami układu napędowego.

Sam układ napędowy jest jedną z najciekawszych części tego samochodu. MG połączyło turbodoładowany silnik benzynowy 1.5 z jednostką elektryczną zasilaną akumulatorem LFP o pojemności 24,7 kWh. Łączna moc systemowa wynosi 299 KM, a sam silnik elektryczny generuje 390 Nm momentu obrotowego.
W praktyce znacznie ważniejsze od samej mocy okazuje się jednak to, jak często samochód korzysta z napędu elektrycznego. Dzięki dużej baterii układ przez większość czasu może wspierać silnik spalinowy energią elektryczną, co poprawia elastyczność i ogranicza zużycie paliwa.

W efekcie MG S9 bardzo chętnie przyspiesza. Może nie tyle od zera, bo setkę robi w 9,6 s, ale przy wyprzedzaniu. Wystarczy mocniej nacisnąć gaz, a samochód żwawo wyrywa do przodu. Ale wtedy odzywa się zawieszenie. Tylna część nadwozia mocno przysiada, a przy zmianie kierunku auto zaczyna się nadspodziewanie mocno kołysać. Na autostradzie czy podczas spokojnej jazdy nie stanowi to problemu. Ale w czasie szybkiego wyprzedzania na drogach z koleinami kierowca musi jednak pamiętać, że zawieszenie nie nadąża za układem napędowym. Albo zostało skrojone tak, by nie zachęcać do korzystania z jego możliwości. Podczas jazdy miałem wrażenie, że prowadzę duży, komfortowy ponton. To nie jest SUV dla osób szukających sportowych emocji.

Ile pali MG S9 PHEV i jaki ma zasięg na prądzie?
Producent deklaruje do 100 km zasięgu elektrycznego według WLTP. W moim przypadku realny wynik wynosił około 60 km jazdy miejskiej. Nie jest to rekordowy rezultat, ale wystarczający, aby wielu kierowców mogło przez większość tygodnia poruszać się głównie na energii elektrycznej.
Przez większość testu ładowałem samochód nocą. W praktyce oznaczało to, że każdego ranka wyjeżdżałem z pełnym akumulatorem, a podczas typowych miejskich dojazdów przez znaczną część dnia nie korzystałem z silnika spalinowego. To właśnie w takich warunkach napęd plug-in hybrid pokazuje największy sens.

Po rozładowaniu akumulatora samochód nadal pozostaje rozsądnie oszczędny. Podczas testu notowałem spalanie od 6,6 do 7,9 l/100 km, a średnia z całego okresu użytkowania wyniosła 7,4 l/100 km. Jak na samochód ważący ponad 2,1 tony i mierzący niemal pięć metrów długości trudno uznać to za zły wynik.
Multimedia potrafią irytować każdego dnia
Największe zastrzeżenia poza zawieszeniem, mam do systemu multimedialnego. Same ekrany nie wyglądają źle, ale centralny nie zawsze reaguje na pierwsze dotknięcie. Zdarzało mi się ponawiać polecenia i czekać na reakcję. Irytował mnie tez brak automatycznego przełączania motywu kolorystycznego dziennego i nocnego. W praktyce oznaczało to konieczność ręcznego zmieniania ustawień niemal każdego dnia.

W słoneczny dzień tryb ciemny był za ciemny, a jasny przeszkadzał po zmroku. Co gorsza, ustawienie tego elementu nie znajdowało się w sekcji "Klaster", gdzie pozostałe dotyczące tego, co ma się wyświetlać na ekranach, a w zupełnie innym menu ustawień ogólnych. Intuicyjnosć obsługi prosi się o dopracowanie.
Czy warto kupić MG S9? Werdykt po 1500 km
Po 1500 km nie uważam MG S9 za samochód pozbawiony wad. Zawieszenie wymaga dopracowania, multimedia mogłyby działać lepiej, a wnętrze jest efektowne, ale nie zawsze stylistycznie spójne. Mimo to po oddaniu kluczyków nie miałem poczucia ulgi, które często towarzyszy mi po zakończeniu testu.

MG S9 okazało się jednym z najbardziej praktycznych samochodów rodzinnych, jakimi jeździłem w ostatnich miesiącach. Przestrzeń, funkcjonalność i napęd plug-in hybrid sprawiają, że łatwo zrozumieć jego sens. Gdybym miał wskazać jeden element, który powstrzymałby mnie przed zakupem, poza designem nadwozia, który do mnie nie trafia, byłoby to zbyt miękkie zawieszenie.








