Spis treści:
- Opel Frontera nie zdołał ukryć pokrewieństwa z Citroenem C3 Aircross
- Kabina Frontery to już typowy Opel
- Opel Frontera zaskakuje niektórymi rozwiązaniami
- Opel Frontera z napędem hybrydowym
- Jak wygląda zużycie paliwa Opla Frontery w wersji hybrydowej?
- Jak wyglądają ceny Opla Frontery?
- Opel Frontera. Podsumowanie
Pierwsza generacja Opla Frontery, która debiutowała w 1991 roku była opartym na ramie samochodem terenowym z napędem 4x4 i reduktorem. Nowe wcielenie Frontery to, formalnie rzecz biorąc, SUV segmentu B. Dlaczego formalnie? Bo praktycznie mamy do czynienia z samochodem niemal kompaktowym: długość nadwozia Frontery wynosi 4385 cm, a auto opcjonalnie może być wyposażone nawet w siedem miejsc.
Opel Frontera nie zdołał ukryć pokrewieństwa z Citroenem C3 Aircross
Jak wspomniałem, Opel Frontera o niemal bliźniaczy model Citroena C3 Aircross. Styliści starali się ukryć to podobieństwo, ale jak to się mówi - genów nie oszukasz. Frontera otrzymała nowy przód z tzw. frontem Opel Vizor, inne są zderzaki i światła z przodu i z tyłu. Jednak rzut oka na oba modele z profilu ujawnia prawdę - w gruncie rzeczy mamy do czynienia z tym samym samochodem, identyczne są błotniki, drzwi, szyby czy dach.
Oczywiście Frontera, podobnie jak C3 Aircross, nie wygląda źle. Osobiście jednak nie rozumiem jaki jest powód wprowadzania na rynek dwóch tak podobnych modeli różnych marek i chyba nie przypominam sobie, by w przeszłości kiedykolwiek taki manewr zakończył się sukcesem sprzedażowym.

Kabina Frontery to już typowy Opel
O ile wygląd nadwozia obu modeli jest zbliżony, to już w kabinie styliści Opla dostali całkowicie wolną rękę. W efekcie po zajęciu miejsca za kierownicą, w żaden sposób nie można się domyślić, że auto jest tak bliskim kuzynem Citroena. Architektura obu kabin jest zupełnie inna.
O ile w Citroenie nie klasycznego ekranu cyfrowych zegarów, ale niewielki i umieszczony tuż pod szybą prosty wyświetlacz, to już w Oplu przed kierowcą znajduje się klasyczny ekran 10-calowy ekran cyfrowych zegarów, który znajduje się na tym samym poziomie, co również 10-calowy dotykowy ekran systemu infotainment.

Poniżej ekranu centralnego znajduje fizyczny panel sterowania klimatyzacją, co jest bardzo wygodnym rozwiązaniem. Jeszcze niżej znajduje się półka na smartfon (w testowanej wersji GS wyposażona w ładowarkę indukcyjną). Na konsoli między fotelami znajdziemy zaś niewielki wybierak kierunku jazdy (testowane auto było wyposażone w automatyczną przekładnię).

Opel Frontera zaskakuje niektórymi rozwiązaniami
Zaskakiwać może jednak niewielka liczba informacji przekazywana przez ekran cyfrowych zegarów (zużycie paliwa, pokonana trasa, średnia prędkość, zasięg, naładowanie baterii w miękkiej hybrydzie). Powód jest prosty - architektura jest ta sama co w Citroenie, a więc na duży ekran Opla mogą trafić tylko te same dane, które mieszczą się na niewielkim wyświetlaczu Citroena.
Co ciekawe, z poziomu ekranu zegarów cyfrowych możemy zmienić niektóre ustawienia auta, co robimy nie za pomocą przycisków na kierownicy, ale przycisku w dźwigni wycieraczek. Przyczyna takiego rozwiązania jest prozaiczna - bazowa wersja Frontery nie ma centralnego ekranu (tylko uchwyt na smartfona), więc nie można było całego sterowania autem zrzucić na system infotainment.

Z tego samego powodu również sam system jest prosty i ma niewiele opcji. Na szczęście obsługuje bezprzewodowe połączenie z Android Auto i Apple CarPlay, co rozwiązuje wiele problemów.
Cała kabina Frontery jest zresztą dość budżetowa. Nie znajdziemy tam raczej miękkich materiałów, skóry czy przeszyć kontrastowymi nićmi, w których lubują się chińskie marki. Nawet w bogatszeej wersji GS, fotel kierowcy jest regulowany ręcznie, a jego oparcie ustawia się skokowo, a nie płynnie.

Nie ma jednak problemu ze znalezieniem dobrej pozycji na kierownicą, a samochód imponuje ilością miejsca - również na tylnej kanapie, czy nikomu nie będzie brakowało miejsca na nogi czy głowę. Godna uwagi jest również pojemność bagażnika, która wynosi 460 litrów. Sama tylna kanapa nie jest przesuwana, ale jest asymetrycznie dzielona i składana. Podłogę bagażnika można ustawić na dwóch wysokościach.
Zaskoczeniem jest sposób uruchamiania samochodu. Otóż robi się to klasycznie, kluczykiem, który trzeba przekręcić, trzymając przy tym wciśnięty hamulec. To dość zaskakujące, szczególnie, że auto dostępne jest wyłącznie z przekładnią automatyczną, sterowaną elektronicznie, niewielkim przełącznikiem. To też efekt pokrewieństwa z Citroenem - w obu modelach nie przewidziano dostępu bezkluczykowego, nie ma więc też przycisku do uruchamiania silnika. A skoro nie ma, to musi być klasyczny kluczyk z rozkładanym grotem.

Opel Frontera z napędem hybrydowym
Pod maską testowanego samochodu pracuje jeden z najpopularniejszych układów napędowych grupy Stellantis. Bazuje on na trzycylindrowym silniku 1.2 o mocy 136 KM, który wspierany jest przez silnik elektryczny o mocy 21 KM. Do niedawna Stellantis podawał, że moc systemowa tego układu to 136 KM (tak było jeszcze przy premierze Frontery w zeszłym roku), ale od niedawna podaje, że jest to 145 KM.
Układ ten to formalnie miękka hybryda, przy czym w przeciwieństwie do typowych miękkich hybryd, pozwala on na jazdę w trybie wyłącznie elektrycznym i to nie tylko na parkingu czy w korku. Silnik spalinowy gaśnie również przy zdjęciu nogi z gazu podczas normalnej jazdy.

Moment obrotowy (230 Nm) trafia na koła przednie za pośrednictwem sześciostopniowej automatycznej skrzyni biegów. I tutaj właśnie widać, że Frontera ma być pozycjonowana wyżej niż C3 Aircross. Skrzynia manualna w Oplu w ogóle nie jest dostępna (można tylko wybrać słabszy napęd o mocy 110 KM), natomiast w gamie Citroena występuje nie tylko skrzynia manualna, ale również silnik czysto spalinowy, pozbawiony elektryfikacji, o mocy 100 KM, a test takiego samochodu przeczytacie tutaj:
Jak wygląda zużycie paliwa Opla Frontery w wersji hybrydowej?
Testowana Frontera, wg danych katalogowych rozpędza się do 100 km/h w 9 s, a jego prędkość maksymalna wynosi 194 km/h. To osiągi całkowicie wystarczające do sprawnego poruszania się nie tylko po mieście, ale również po autostradach. A jak wygląda zużycie paliwa?
Podczas jazdy autostradowej samochód zużywa około 9 l benzyny na 100 km. Na drodze ekspresowej będzie to wyraźnie mniej, bo około 7 l/100 km, a jeśli zjedziemy na drogi lokalne - nawet mniej niż 5 l/100 km. W mieście natomiast trzeba się liczyć ze zużyciem wynoszącym około 6 l/100 km. O ile więc omijamy autostrady, spalanie jest na przyzwoitym poziomie i koszty jazdy nie są duże.

Sama jazda jest przyjemna. Auto żwawo reaguje na gaz, skrzynia płynnie zmienia biegi, zawieszenie stanowi dobry kompromis między właściwościami jezdnymi a komfortem.
Natomiast przy wyższych prędkościach w jeździe mocno przeszkadza szum wiatru, przy niższych natomiast wyraźnie słychać kiedy silnik spalinowy o dźwięku charakterystycznym dla jednostek trzycylindrowych, pracuje, a kiedy nie. Również samo załączenie silnika spalinowy potrafi odbyć się z lekkim szarpnięciem.

Jak wyglądają ceny Opla Frontery?
Opel Frontera jest oferowany w dwóch wersjach wyposażeniowych - Edition i GS, a moc hybrydowego układu napędowego może wynosić 110 KM lub 145 KM. W bazowej wersji Edition ceny wynoszą odpowiednio 103 900 i 109 900 zł. W przypadku odmiany GS katalogowe ceny to 117 900 za wersję o mocy 110 KM i 123 900 za odmianę 145-konną. Obecnie, w związku ze zmianą rocznika wszystkie modele objęto rabatem w wysokości 3 tys. zł.
Ponadto Frontera dostępna jest z napędem elektrycznym o mocy 113 KM i baterią 44 lub 54 kWh. Ceny takiego samochodu zaczynają się od 126 900 zł (Edition, 44 kWh) i kończą na 149 900 zł (GS, 54 kWh). Dopłata do większej baterii wynosi 9 tys. zł, a obecnie wszystkie elektryczne Frontery objęte są rabatem w wysokości 5 tys. zł.

Dla porównania: Citroen C3 Aircross w wersji hybrydowej o mocy 145 KM i bogatszej odmianie Plus (bazowa You nie jest dostępna z napędem hybrydowym) kosztuje 114 450 zł, czyli około 10 tys. zł mniej niż Frontera. To pokazuje, jak Stellantis chce pozycjonować oba modele (czy nawet marki) względem siebie.
Opel Frontera. Podsumowanie
Opel Frontera to samochód oferujący dużo miejsca w kabinie, obszerny bagażnik i w testowanej wersji GS wyposażony we wszystko, co naprawdę potrzeba. Samochód w codziennej eksploatacji zużywa niewiele paliwa, ale ma kilka zaskakujących rozwiązań, jak brak nawet w opcji systemu bezkluczykowego mało wygodne sterowanie komputerem, czy ograniczoną liczbę informacji, które można wyświetlić na ekranie.
Jego największym problemem może być jednak cena, która nie tyle jest wysoka, co po prostu wyższa od ceny Citroena C3 Aircross. Tylko z tego względu Fronterze może być trudno o przyciągnięcie klientów.
Dane techniczne | |
Silnik | R3, t. benz. |
Pojemność | 1199 ccm |
Moc | 136 KM |
Maksymalny moment obrotowy | 230 Nm |
Skrzynia biegów | 6b, aut. |
Silnik elektryczny | 28,5 KM |
Napęd | przedni |
Osiągi | |
Przyspieszenie 0-100 km/h | 9.0 s |
Prędkość maksymalna | 194 km/h |
Średnie spalanie | 5,3 l/100 km |
Wymiary | |
Długość | 4385 mm |
Szerokość | 1795 mm |
Wysokość | 1655 mm |
Rozstaw osi | 2670 mm |
Pojemność bagażnika | 460 l |
Masa własna | 1394 kg |
Cena katalogowa | 123 900 zł |
Cena promocyjna | 120 900 zł |















