Spis treści:
- Omoda 7 zwraca uwagę swoją stylistyką
- Omoda 7 ma przestronne wnętrze, ale nie bagażnik
- Jak działa układ napędowy w Omodzie 7 Super Hybrid? Spalanie to priorytet
- Komfort jazdy nie jest mocną stroną Omody 7
- Omoda 7 Super Hybrid - cena i konkurencja
Omoda 7 to już trzeci model jaki na polskim rynku oferuje ta chińska marka, należąca do koncernu Chery. Uzupełnia on lukę między kompaktową Omodą 5 oraz flagową Omodą 9 z hybrydowym napędem o mocy 537 KM.
Omoda 7 zwraca uwagę swoją stylistyką
"Siódemka" mierzy 466 cm długości, więc zaliczyć można ją już do klasy średniej. Auto niewątpliwie zwraca uwagę swoją stylistyką, która w przypadku aut chińskich często nie do końca trafia w europejskie gusta. Omoda 7 jednak zdecydowanie może się podobać, a na pewno trudno ją pomylić z innym autem. Nawet jeśli charakterystyczna osłona chłodnicy zintegrowana ze zderzakiem oraz charakterystycznie podcięta linia szyb przy słupku C, kojarzą się z SUV-em pewnej japońskiej marki premium, znanej z hybrydowych układów napędowych.

Tym co zwraca uwagę, są także 20-calowe felgi o nietypowym wzorze, które sprawiają wrażenie, jakby trzymały się jedynie na pięciu cienkich szprychach. Ciekawie prezentują się także tylne światła ze wzorem, który producent porównuje do impulsu elektrycznego. Znacznie zwyczajniej prezentują się reflektory, które na dodatek wyposażono jedynie w zwykłe LED-y, bez funkcji adaptacyjnych. W nocy zapewniają więc dość przeciętne oświetlenie drogi.

Omoda 7 ma przestronne wnętrze, ale nie bagażnik
Wnętrze Omody 7 z kolei na pierwszy rzut oka wpisuje się w rozwiązania dobrze znane z większości chińskich marek. Kierowca ma przed sobą niewielki ekran z najważniejszymi informacjami i bardzo ograniczonym wpływem na to, co jest na nim wyświetlane, zaś wszystkimi funkcjami sterujemy z centralnego ekranu dotykowego. Poniżej zaś umieszczono charakterystyczną podwójną tackę na telefony z czego lewa ma ładowarkę indukcyjną oraz funkcję chłodzenia smartfonu.

Bez wątpienia ciekawym rozwiązaniem jest możliwość elektrycznego przesunięcia centralnego ekranu na stronę pasażera. Wygląda to efektownie (szczególnie, że przesuwaniu towarzyszą odgłosy kojarzące się z zaawansowaną elektroniką), ale trudno powiedzieć, jakie konkretnie korzyści daje to pasażerowi. Trochę wygodniej jest mu obsługiwać system, ale nie aktywują się wtedy żadne dodatkowe funkcje, jak dostęp do serwisów streamingowych (a na ekranie o przekątnej 15,6 cala filmy czy seriale oglądałoby się naprawdę dobrze).

Problem jest też taki, że na wyświetlaczu wskaźników nie możemy wywołać na przykład mapy (wybrać można tylko wskazania po prawej stronie ekranu, gdzie z nawigacji zobaczymy najwyżej proste wskazówki), więc nie jest też tak, że w czasie dalszej podróży pasażer może bez przeszkód zawłaszczyć sobie centralny ekran. Kolejna kwestia, to samo umieszczenie wyświetlacza na tyle nisko, że pod nim nie było już miejsca na nawiewy. Umieszczono je więc na górze deski rozdzielczej, przez co powietrze leci z nich zawsze do góry i można regulować jego kierunek tylko na boki.

Tym natomiast, czym Omoda 7 wyróżnia się na plus, jest jakość wykończenia. Skórzana tapicerka (nieobecna tylko w bazowej wersji) choć wykonana jest ze skóry syntetycznej, okazuje się miękka i całkiem miła w dotyku. Znajdziemy ją nie tylko na fotelach, ale również na konsoli środkowej i elementach deski rozdzielczej, zaś na boczkach drzwi poprzeszywano ją, tworząc zwracające uwagę linie.

Dobre wrażenie robi także ilość miejsca w kabinie, a na tylnej kanapie nawet wysocy pasażerowie nie powinni narzekać na brak miejsca. Dodatkowym plusem jest płaska podłoga z tyłu, dzięki czemu również osoba siedząca pośrodku będzie mogła poczuć się swobodniej niż w większości aut spalinowych.

Znacznie gorzej wypada natomiast pojemność bagażnika, która wynosi jedynie 401 l. Częściowo tłumaczy to obecność dużej baterii pod podłogą bagażnika oraz schowka na kable i inne drogiazgi, ale nie zmienia to faktu, że na tym polu lepiej wypadają nawet SUV-y segmentu B. Nie zachwyca także ilość przestrzeni po złożeniu tylnej kanapy - producent deklaruje wtedy 1294 l przestrzeni.

Jak działa układ napędowy w Omodzie 7 Super Hybrid? Spalanie to priorytet
Obecnie na rynku każdy producent ma w swojej ofercie napęd hybrydowy, więc widząc, że Omoda nazywa swój Super Hybrid, pojawia się automatycznie pytanie, co takiego jest w nim "super". Po pierwsze jest to hybryda plug-in z baterią o pojemności 18,4 kWh, co według producenta pozwala na przejechanie do 90 km. Podczas testu przy w pełni naładowanej baterii komputer pokładowy pokazywał zasięg na poziomie 86 km i tyle też udało mi się przejechać.

W trybie elektrycznym koła napędza silnik o mocy 204 KM, który zapewnia więcej niż zadowalającą dynamikę. Po rozładowaniu baterii auto możemy naładować ze zwykłego gniazdka, ale także skorzystać z szybkiej ładowarki - Omoda 7 przyjmuje prąd o mocy 40 kW, co pozwala na uzupełnienie energii od 30 do 80 proc. w 20 minut.

Jeśli tego nie zrobimy, auto przechodzi w tryb, w którym silnik 1.5 T-GDI o mocy 143 KM, działa jako generator prądu, doładowujący baterię. Jeśli zaś mocno wciśniemy gaz, może on także przekazywać moc na koła, za pośrednictwem jednostopniowej przekładni. Wtedy mamy do dyspozycji 279 KM mocy systemowej, co zapowiada naprawdę dobre osiągi. Wydają się to potwierdzać subiektywne wrażenia z jazdy - szczególnie w trybie Sport Omoda 7 potrafi bardzo dynamicznie wyrywać do przodu, przyspieszając niczym elektryk.

Lecz tak jak i w przypadku elektryków bywa, błyskawiczna reakcja na gaz i brak przerw na zmiany biegów sprawiają, że auto wydaje się szybsze, niż jest w rzeczywistości. Producent podaje, że "siódemka" Super Hybrid przyspiesza do 100 km/h w 8,5 s. Wynik dość skromny przy tak dużej mocy, ale częściowo tłumaczy go wysoka masa własna auta (1870 kg) oraz problemy z trakcją, jako że Omoda 7 ma napęd tylko na przednie koła.

Podczas codziennej jazdy układ napędowy sprawdza się bardzo dobrze. Przez większość czasu silnik spalinowy jest wyłączony lub pracuje niezauważalnie, a samochodem jeździ się podobnie jak elektrykiem. Dopiero przy dynamicznym stylu jazdy lub wyjedziemy na drogę szybkiego ruchu, warkot jednostki spalinowej zacznie być słyszalny. Kilka razy zdarzyły mi się też zawahania układu, jakby nie był gotowy na szybkie rozpędzenie auta do prędkości autostradowej i potrzebował kilku sekund na to, by oddać pełną moc.
Podczas takiej (autostradowej) jazdy Omoda 7 zużyła mi 7,9 l/100 km. Natomiast spokojne przemieszczanie się drogami pozamiejskimi zaowocowała wynikiem na poziomie 4,6 l/100 km. Z kolei spalanie w ruchu miejskim waha się 5-6 l/100 km, zależnie od warunków drogowych i stylu jazdy.
Komfort jazdy nie jest mocną stroną Omody 7
Omoda 7 to SUV o charakterze rodzinnym, ale także celujący w klientów zainteresowanych samochodami z nieco wyższej półki. Można więc oczekiwać układ jezdnego nastawionego na komfort, ale czeka nas w tej kwestii rozczarowanie. Chiński SUV dość dokładnie informuje o przejeżdżaniu przez każdą nierówność. Taki zwarty układ jezdny ma swoje zalety, ale od tego typu samochodu oczekuje się wyraźnie wyższego komfortu.

Plus jest taki, że Omoda 7 całkiem pewnie czuje się w szybko pokonywanych zakrętach, ale układ kierowniczy o przeciętnej precyzji, nie zachęca do prób sportowej jazdy. Co nie powinno dziwić, jako że mówimy o samochodzie z napędem hybrydowym, nastawionym na oszczędność, a nie na osiągi.
Omoda 7 Super Hybrid - cena i konkurencja
Ceny Omody 7 Super Hybrid zaczynają się od 170 tys. zł, zaś testowana odmiana Luxury to wydatek 180 tys. zł. Standardowe wyposażenie obejmuje między innymi skórzaną tapicerkę, przednie fotele z elektryczną regulacją, ogrzewaniem oraz wentylacją, szklany dach, 20-calowe felgi, wyświetlacz head-up oraz komplet systemów asystujących kierowcy.
Dla porównania najtańsza Toyota RAV4 z hybrydowym napędem o mocy 185 KM, kosztuje 196 tys. zł. Nie można jej ponadto ładować z gniazdka, choć przyspiesza do 100 km/h o 0,5 s szybciej od Omody, pomimo znacznie słabszego napędu. Z drugiej jednak strony Leapmotor C10 Hybrid EV, który podobnie jak Omoda jest plug-inem, kosztuje w kompletnie wyposażonej wersji 170 tys. zł.

Silnik spalinowy | R4, t. benzynowy |
Pojemność | 1499 cm3 |
Moc | 143 KM |
Maksymalny moment obrotowy | 215 Nm |
Skrzynia biegów | automatyczna 1b |
Napęd | na przód |
Moc silnika elektrycznego | 204 KM |
Maks. mom. obr. silnika el. | 310 Nm |
Łączna moc układu | 279 KM |
Łączny maks. mom. układu | 365 Nm |
Pojemność baterii | 18,4 kWh |
Osiągi | |
Przyspieszenie 0-100 km/h | 8,5 s |
Prędkość maksymalna | 180 km/h |
Zasięg elektryczny | 90 km |
Średnie zużycie paliwa | 2,3 l/100 km |
Wymiary | |
Długość | 4660 mm |
Szerokość | 1875 mm |
Wysokość | 1670 mm |
Rozstaw osi | 2720 mm |
Masa własna | 1870 kg |
Pojemność bagażnika | 401 l |
Cena | od 169 900 zł |
















