Nowy Fiat 500 Torino w teście. Ani razu nie przekroczyłem 120 km/h
Fiat 500 to ikona marki - zarówno oryginalny model, jak i ten, którego produkcja zakończyła się w 2024 roku po 17 (!) latach. Kolejne wcielenie "pięćsetki" narodziło się w 2020 roku już wyłącznie jako model elektryczny - jednak był on za mało wydajny, a przede wszystkim za drogi.

Spis treści:
- Nowy Fiat 500 Hybrid 1.0. To żadna hybryda
- Fiat 500 Hybrid Torino. Czym wyróżnia się wersja specjalna?
- Jak jeździ i ile pali Fiat 500 Torino 1.0?
- Fiat 500 1.0 Hybrid w wersji Torino. Co mi się nie spodobało, a co tak?
- Fiat 500 i rywale. Kia Picanto i Toyota Aygo X mają przewagi
Sprzedaż spadła, więc Fiat w półtora roku zrobił coś, czego żaden duży producent dotąd - z modelu elektrycznego stworzył wersję 1.0 Hybrid o mocy 65 KM.
Nie było to oczywiście łatwe. Raz, że komponentów napędu elektrycznego jest mniej i łatwiej da się je "schować" (choćby płaski akumulator pod podłogą), a dwa, że Fiat 500 mierzy zaledwie 3,63 m długości - nie ma więc tu specjalnie dużo miejsca. Jednak włoscy inżynierowie "dali radę" i w 2025 roku zadebiutowała spalinowa odmiana "pięćsetki" - z wolnossącym, 1-litrowym silnikiem benzynowym o mocy 65 KM i na wyrost nadaną nazwą Hybrid.

Nowy Fiat 500 Hybrid 1.0. To żadna hybryda
Oczywiście cała hybrydyzacja sprowadziła się wyłącznie do umieszczenia niewielkiej baterii pod fotelem kierowcy, zastosowania instalacji 12 V i silniczka elektrycznego, który pełni też rolę startera/generatora. Nie ma tu mowy o jeździe wyłącznie "na prądzie", choć taka konstrukcja pozwala zeskrobywać krople paliwa z ogólnego zużycia, gdy kierowca wybierze bieg neutralny (w sześciobiegowym "manualu"!) nawet przy około 20 km/h - wtedy silnik spalinowy wyłącza się. Jednostka elektryczna wspomaga też przyspieszanie, zwłaszcza przy ruszaniu. Z kolei po zdjęciu nogi z gazu auto odzyskuje energię wyraźnie zwalniając. Parametry napędu nie są oszałamiające - dysponuje tylko 65 KM mocy i maksymalnym momentem obrotowym o wartości 92 Nm.

Fiat 500 Hybrid Torino. Czym wyróżnia się wersja specjalna?
Fiat 500 jaki jest, każdy widzi, więc nie będziemy się tu specjalnie rozpisywać o tym, że auto zachowuje ducha "pięćsetki", że ciekawych detali jest tu znacznie więcej niż w wielu innych autach czy o tym, że od wersji elektrycznej spalinowa "500" różni się wyłącznie wąskim wlotem powietrza. Kabina jest oczywiście na wskroś plastikowa, ale Fiat nie pozostawia kierowcy z uczuciem rozczarowania - to między innymi zasługa lakierowanej w kolorze nadwozia listwy, która wnosi do wnętrza nieco życia.

Wersja Torino za 89 900 zł nie jest tą najdroższą. W cenniku jest jeszcze La Prima za 98 800 zł, a także tańsze Pop (81 800 zł) i Icon (87 800 zł). To nie jest nawet w przybliżeniu cena okazyjna za tak małe, choć tak stylowe, auto. Dlatego dealerzy Fiata wystawiają umowy z kwotami o około 10 tys. zł niższymi niż cennikowe, żeby przyciągnąć klientów.
Tylko wariant Torino dostępny jest z dwoma specjalnymi lakierami (Zielony Ocean, jak wersja testowana, i Żółty Gold). Do tego jest tu mnóstwo nawiązań do włoskiego miasta - emblematy na nadwoziu, symbol oryginalnej pięćsetki wytłoczony po wewnętrznej stronie drzwi czy specjalna tapicerka w pepitkę z odpowiednimi podpisami.

Jak jeździ i ile pali Fiat 500 Torino 1.0?
Osiągi można podsumować tak. W mieście są zupełnie wystarczające, poza miastem można jechać "z ruchem", natomiast na autostradzie istnieje możliwość utrzymywania prędkości rzędu 120 km/h, choć na wzniesieniach trzeba się o to postarać redukcjami. Podobno "500" rozpędza się maksymalnie do 155 km/h. Do 100 km/h auto przyspiesza w nieco ponad 16 s, co powinno dawać wyobrażenie o możliwościach auta - zwłaszcza powyżej miejskich prędkości. Włączanie się do ruchu na autostradzie, nie mówiąc o wyprzedzaniu, wymaga redukcji, czasem nawet o trzy biegi.
Krótkie zestopniowanie skrzyni pomaga w mieście utrzymać odpowiednią dynamikę, jednak zmusza też kierowcę do częstego sięgania do dźwigni. Ta na szczęście jest umieszczona wysoko i sama wpada w rękę. Dźwięk silnika jest zawsze wyraźnie słyszalny, ale traktujesz go jako coś naturalnego - nie irytuje, a nadwozie nie wpada w wibracje. Bardzo dobre wrażenie "w rękach" zostawia układ kierowniczy, który pracuje bardzo lekko, co w mieście ma niebagatelne znaczenie. Zwrotność "500" jest oczywiście pierwsza klasa i nie przeszkadza przy tym fakt, że auto nie ma kamery cofania, wyłącznie czujniki.

Bardzo przeciętnie, żeby nie powiedzieć słabo, wygląda natomiast zużycie paliwa, bo o ile spodziewasz się, że 65-konny maluch nie będzie tytanem osiągów, o tyle masz przynajmniej nadzieję, że nie będzie potrzebował zbyt wiele benzyny. Zwłaszcza, gdy producent nazywa wersję auta Hybrid (podkreślmy, na wyrost). Poza miastem Fiat 500 1.0 potrzebuje około 6 l/100 km, przy ultraoszczędnej jeździe można zejść do 5,5 litra na setkę, natomiast w mieście praktycznie nie da się zużyć mniej niż 7 l/100 km. To niestety efekt dodatkowych kilogramów - od poprzedniej "pięćsetki" nowy model jest cięższy o jakieś 100 kg.
Bardzo dojrzale wypada natomiast Fiat 500 w kwestii samych odczuć z jazdy. Zwłaszcza komfort resorowania (w aucie o krótkim rozstawie osi!) jest prawie jak z modelu o klasę większego - samochód nie podskakuje na nierównościach i tłumi je zaskakująco skutecznie. Brawo, mały Fiat.
Fiat 500 1.0 Hybrid w wersji Torino. Co mi się nie spodobało, a co tak?
Poza wysokim zużyciem paliwa irytuje to, że fotele po przesunięciu ich w przód i pochyleniu oparcia nie wracają do wcześniejszej pozycji. Brak nawigacji to nie problem, bo interfejsy do smartfonów działają bezprzewodowo. Pozycja za kierownicą jest typowa dla "pięćsetki", to znaczy siedzi się trochę "na aucie", a nie w nim, ale po jakimś czasie to nie przeszkadza. Widoczność z tak małego nadwozia powinna być lepsza, a skrzynia mogłaby pracować precyzyjniej - czasem nie trafiałem z odpowiednim biegiem.

Dobrze rozwiązano sposób obsługi klimatyzacji (są przyciski), zegary wyświetlają informacje w sposób czytelny, choć na mój gust wskaźnik naładowania niewielkiej baterii jest zbędny. Ekran multimediów ma prostą strukturę, więc łatwo się w nich połapać. Nawet drzwi otwierane przyciskiem, a nie tradycyjną klamką, okazały się wygodne.
Fiat 500 i rywale. Kia Picanto i Toyota Aygo X mają przewagi
"Pięćsetka" powalczy o klienta głównie z rywalami, którzy mają nad nią dwie przewagi - pięciodrzwiowe nadwozie i automatyczną skrzynię biegów. Mowa o Kii Picanto o mocy 68 KM w cenie od 72 tys. zł (ze skrzynią zautomatyzowaną od 75 500 zł) i Toyocie Aygo X z napędem hybrydowym (116 KM!), która startuje od 81 900 zł. Owszem, żaden z nich nie jest tak stylowy, ale wygrywają przede wszystkim osiągami i bardziej praktycznym nadwoziem. Podsumujemy to tak - żeby kupić "pięćsetkę", trzeba ją naprawdę bardzo chcieć.















