Mini Aceman JCW ma 258 KM i jeździ jak gokart. Czar pryska w trasie
Mini Aceman John Cooper Works pokazuje, że sportowy charakter da się przenieść do elektrycznego crossovera bez utraty tego, z czego marka słynie od lat. Auto jest szybkie, bezpośrednie i daje ogromną frajdę na krętych drogach. Problem pojawia się wtedy, gdy kończy się miejska zabawa, a zaczyna autostradowa codzienność.

Spis treści:
- John Cooper Works nie udaje zwykłego Acemana
- Wnętrze robi bardzo dobre pierwsze wrażenie
- Multimedialny eksperyment Mini nie zawsze się sprawdza
- Aceman JCW prowadzi się jak gokart. Radość na zakrętach
- Sportowe zawieszenie ma niestety swoją cenę
- Świetny w mieście, przeciętny w trasie
- Mini Aceman JCW to elektryczny sportowiec, nie dla każdego
Samochody Mini z oznaczeniem John Cooper Works od lat miały bardzo konkretną reputację. Nieważne, czy mówimy o klasycznym trzydrzwiowym Cooperze, większym Clubmanie, czy Countrymanie - zawsze chodziło o mocniejsze silniki i bardziej sportowy charakter. Dziś jednak nawet Mini musi dostosować się do świata elektryków. Po premierze elektrycznych Cooperów i Countrymanów oraz debiucie Acemana w odmianach E i SE przyszła pora na wariant JCW. Czy elektryczne Mini w usportowionej wersji nadal będzie potrafiło dawać tę charakterystyczną frajdę z jazdy, z której marka słynie od lat?
John Cooper Works nie udaje zwykłego Acemana
Aceman jest stosunkowo nową konstrukcją w gamie Mini. Samochód ma 4,07 m długości, 1,75 m szerokości i 1,50 m wysokości. Już na pierwszy rzut oka widać, że projektanci próbowali połączyć tutaj dwa światy. Z jednej strony mamy zatem elementy typowe dla SUV-a, jak bardziej kanciaste reflektory, czy masywniejsze proporcje nadwozia. Z drugiej zachowano krótkie zwisy i zwartą sylwetkę charakterystyczną dla mniejszego Coopera.

Wersja John Cooper Works wygląda przy tym wyraźnie bardziej agresywnie od zwykłego Acemana. Pojawiły się sportowe zderzaki, mocniej zaznaczony dyfuzor i przetłoczenia stylizowane na wloty powietrza. Do tego dochodzą czerwone zaciski hamulców, 19-calowe aerodynamiczne felgi oraz kontrastowy dach. W testowym egzemplarzu zastosowano nawet czerwono-czarny gradient, który wygląda naprawdę efektownie. Są też charakterystyczne pasy na nadwoziu, choć tutaj Mini trochę poszło na łatwiznę, bo to po prostu naklejki. Mimo tego Aceman JCW skutecznie przyciąga uwagę i wygląda bardziej rasowo niż większość elektrycznych crossoverów segmentu B.
Wnętrze robi bardzo dobre pierwsze wrażenie
Także po zajęciu miejsca za kierownicą trudno się do czegoś przyczepić. Kabina wygląda nowocześnie, ale jednocześnie nie traci charakterystycznego klimatu Mini. Dominuje czerń i czerwień, pojawiają się czerwone przeszycia, a sportowe fotele mają mocniejsze wyprofilowanie i tapicerkę łączącą materiał ze skórą syntetyczną. Szczególnie spodobała mi się kierownica JCW z materiałowym paskiem na dolnym ramieniu zamiast zwykłego plastikowego elementu. To drobiazg, ale robi klimat.

Największe wrażenie robi jednak jakość wykonania. Materiały są bardzo dobrze spasowane, a większość elementów sprawia solidne i dopracowane wrażenie zarówno wizualnie, jak i w dotyku. Producent postawił na minimalistyczny projekt kokpitu, który momentami wymaga jednak przyzwyczajenia.
Multimedialny eksperyment Mini nie zawsze się sprawdza
Centralnym punktem kokpitu pozostaje ogromny okrągły ekran multimedialny. To właśnie tutaj znajduje się menu startowe oraz pasek skrótów, umożliwiający szybki dostęp do najważniejszych ustawień. Mini wróciło tym samym do klasycznego motywu, ale w całkowicie cyfrowej formie. Niestety przy pierwszym kontakcie wspomniany ekran serwuje zbyt dużą ilość grafik i informacji. Kierowca potrzebuje dłuższej chwili, żeby poradzić sobie z tym nadmiarem.
Przykładem może być system nawigacji wykorzystujący rozszerzoną rzeczywistość. Podczas zbliżania się do skrzyżowania na ekranie pojawia się obraz z kamery z animowaną strzałką wskazującą kierunek jazdy. Choć brzmi to nowocześnie, w praktyce rozwiązanie okazuje się mało intuicyjne. Widok z kamery skutecznie zasłania standardową mapę, przez co trudniej jest szybko ocenić sytuację na drodze. Na szczęście rozwiązanie to nie należy do standardowego wyposażenia Acemana i śmiało można je pominąć przy zakupie.

Za samą kierownicą nie znajdziemy klasycznych zegarów. Teraz ich rolę przejął niewielki wyświetlacz head-up. Pod centralnym ekranem pozostawiono natomiast kilka przełączników stylizowanych na lotnicze, w tym przycisk uruchamiania napędu i zmiany trybów jazdy. W wersji JCW pojawił się dodatkowy tryb o nazwie Go-Kart, który zmienia grafikę wyświetlaczy, podświetlenie wnętrza i wzmacnia reakcję auta na pedału gazu. Wraz z nim aktywowany jest również dźwięk generowany przez głośniki, który moim zdaniem średnio pasuje do sportowego charakteru auta. Jest zbyt sztuczny i "kosmiczny".
Aceman JCW prowadzi się jak gokart. Radość na zakrętach
Największym atutem Mini pozostaje bez wątpienia jego charakter jazdy. Aceman w wersji JCW oferuje 258 KM mocy oraz 350 Nm momentu obrotowego, co oznacza wzrost o 40 KM i 20 Nm względem odmiany Aceman SE. Jak to zwykle bywa w samochodach elektrycznych, reakcja na wciśnięcie pedału przyspieszenia jest natychmiastowa. W optymalnych warunkach Aceman JCW potrafi przyspieszyć od 0 do 100 km/h w zaledwie 6,4 sekundy, co plasuje go w gronie naprawdę żwawych miejskich crossoverów.
Mini | Aceman John Cooper Works |
|---|---|
Długość | 4079 mm |
Szerokość | 1754 mm |
Rozstaw osi | 2606 mm |
Moc | 258 KM |
Moment obrotowy | 350 Nm |
Bateria | 49,2 kWh (netto) |
Przyspieszenie 0-100 km/h | 6,4 s |
Prędkość maksymalna | 200 km/h |
Teoretyczny zasięg | 345 km (WLTP) |
Cena podstawowa | 213 900 zł |
Podczas dynamicznego ruszania trzeba jednak uważać z operowaniem gazem przy wyjściach z zakrętów. Przednie koła potrafią mieć problem z przeniesieniem momentu obrotowego na asfalt, a elektronika szybko ogranicza moc, gdy wykryje utratę przyczepności. Mimo masy wynoszącej około 1,8 tony Aceman skutecznie ukrywa swoją wagę. Układ kierowniczy działa bardzo precyzyjnie i przekazuje kierowcy sporo informacji o tym, co dzieje się z przednimi kołami.
Samochód najlepiej czuje się na ciasnych łukach, rondach i krętych drogach. Szybki układ kierowniczy, niewielkie przechyły nadwozia i wysoka przyczepność, rzeczywiście pozwalają poczuć klimat gokarta, z którego Mini słynęło od lat. Dodatkowo kierowca może aktywować funkcję Boost za pomocą łopatki przy kierownicy. Przez 10 sekund samochód udostępnia wtedy dodatkowe 27 KM, co przydaje się zwłaszcza podczas wyprzedzania.

Sportowe zawieszenie ma niestety swoją cenę
Mini pozostało wierne swojej filozofii również pod względem zawieszenia. Aceman JCW jest wyraźnie twardszy od większości miejskich crossoverów. Dzięki temu świetnie trzyma się drogi i bardzo szybko reaguje na polecenia kierowcy. Niestety całość okupiono wyraźnym pogorszeniem komfortu.
Na równym asfalcie problem praktycznie nie istnieje. Sytuacja zmienia się jednak na gorszej jakości nawierzchni. Samochód ma tendencję do podskakiwania na nierównościach, szczególnie tych następujących szybko po sobie. W efekcie auto potrafi mocno przenosić drgania do kabiny, a dłuższa jazda po zniszczonych drogach szybko staje się męcząca zarówno dla kierowcy, jak i pasażerów. Aceman JCW daje ogromną frajdę, ale zdecydowanie lepiej sprawdza się na krótszych dystansach.

Świetny w mieście, przeciętny w trasie
A to niestety uwidacznia także bateria sportowego mieszczucha. Akumulator o pojemności netto 49,2 kWh według producenta pozwala przejechać do 345 km. W mieście rzeczywiście można osiągać bardzo dobre wyniki. Zużycie energii potrafi spaść nawet do 13 kWh/100 km. Problem w tym, że wystarczy wyjechać na drogę ekspresową, by wartości momentalnie rosły powyżej 19 kWh/100 km.
Testowym egzemplarzem postanowiłem pojechać z Krakowa do Poznania. Trasę liczącą około 460 km, którą autem spalinowym można pokonać w mniej więcej 4,5 godziny, elektryczny Aceman JCW przejechał w ponad 6 godzin. Fabryczna nawigacja poprawnie planowała trasę i wskazywała ładowarki, ale mimo tego konieczne były aż cztery postoje trwające około 30 minut każdy. Ładowanie odbywało się od około 4-5 proc. do maksymalnie 80 proc. pojemności akumulatora.
Jeszcze bardziej irytujący okazał się powrót. Dwie ładowarki wskazane przez system jako sprawne w rzeczywistości były nieaktywne. Do tego dochodzi kwestia samego ładowania. Według danych technicznych Aceman JCW powinien przyjmować do 95 kW mocy. W praktyce podczas testu ani razu nie udało mi się przekroczyć 70 kW, mimo korzystania z szybkich ładowarek 150 kW.
Mini Aceman JCW to elektryczny sportowiec, nie dla każdego
Podsumowując Mini Aceman JCW to samochód bardzo charakterystyczny. Potrafi dostarczyć ogromnej przyjemności z jazdy, świetnie wygląda i zachowuje typowy dla Mini gokartowy charakter mimo elektrycznego napędu. W mieście i na krótkich trasach sprawdza się znakomicie - jest szybki, zwinny i angażujący. Jednocześnie jednak trudno traktować go jako samochód do wszystkiego.
Twardo zestrojone zawieszenie, niewielka bateria i przeciętne tempo ładowania sprawiają, że dłuższe podróże szybko stają się męczące i zwyczajnie mało wygodne. Do tego dochodzi jeszcze cena. Mini Aceman JCW kosztuje co najmniej 213 900 zł, a testowany egzemplarz z lakierem Chili Red, kontrastowym dachem Multitone Red i pakietem wyposażenia XL wyceniono już na niemal 234 tys. zł. Nawet obowiązująca do końca czerwca promocja, obniżająca tę kwotę o 24 tys. zł nie zmienia faktu, że to bardzo dużo jak na samochód, który daje mnóstwo frajdy z jazdy, ale w praktyce pozostaje przede wszystkim miejskim elektrykiem.















