Spis treści:
- Jakie rozmiary ma Mercedes GLB?
- Mercedes GLB wewnątrz
- Jaki bagażnik ma Mercedes GLB?
- Ile ekranów ma Mercedes GLB?
- Jakie napędy ma Mercedes GLB?
- Jak jeździ Mercedes GLB?
- Ile kosztuje Mercedes GLB?
Mercedes GLB jest reprezentantem zaktualizowanej w zeszłym roku strategii niemieckiego koncernu w kontekście samochodów elektrycznych. Od 2018 roku Niemcy oferowali bowiem samochody elektryczne pod submarką EQ. Elektryczne odpowiedniki modeli spalinowych wyróżniały się nie tylko napędem, nazwą, ale też stylistyką. Relatywnie niewielkie zainteresowanie elektrykami sprawiło jednak, że w zeszłym roku w Stuttgarcie podjęto decyzję, by zrezygnować z rozdzielania tych aut. Pojawił się CLA czy GLC - oba modele korzystają ze znanych nazw zarezerwowanych dotychczas dla aut z silnikami spalinowymi. Ograniczono się jedynie do wskazania, że warianty elektryczne korzystają z technologii EQ. Podobnie rzecz się ma z GLB.
Zarówno w wariancie elektrycznym, jak i z silnikiem spalinowym, samochód zdobi ta sama nazwa. Oba warianty są też właściwie tożsame stylistycznie i z profilu zachowały pewien "klockowaty" kształt, do którego przyzwyczaiło nas GLB poprzedniej generacji. Z uwagi na bryłę nadwozia i czerwony kolor testowanego egzemplarza, odnosiłem wrażenie, że mam do czynienia z autem listonosza Pata.
Zarówno z przodu, jak i z tyłu Niemcy podkreślili, że to samochód Mercedesa - i to aż do przesady. Na przednim panelu odgrywającym rolę grilla znajdziemy 94 podświetlane małe symbole Mercedesa. Oczywiście na środku znajduje się jedna duża gwiazda, która, w zależności od rynku i przepisów na nim panujących może być podświetlana.

Motyw gwiazdy Mercedesa wykorzystany jest również w sygnaturze świetlnej z przodu i z tyłu. Taki kierunek stylistyczny co prawda sugeruje, że jest to odpowiedź na oczekiwania klientów, ale gdybym miał zdecydować się na nowego Mercedesa (ale też auta innych producentów) nie chciałbym, żeby mój samochód aż tak bardzo epatował logotypem marki, do której należy.

Jednym z niewielu wizualnych wyróżników względem odmian spalinowych jest fakt, że w odmianie elektrycznej mamy tylko zabudowany czarny panel, a w GLB rzeczywisty grill. W efekcie patrząc na ten samochód z nieco większej odległości nie będziemy wiedzieli, raczej trudno będzie zorientować się czy to wariant elektryczny czy spalinowy - jedyna nadzieja w kolorze tablic rejestracyjnych.
Jakie rozmiary ma Mercedes GLB?
Bryła Mercedesa GLB co prawda nie wygląda zbyt zjawiskowo, ale nadrabia ona praktycznością. Samochód ma 4,73 m długości, co oznacza, że wydłużył się o prawie 5 cm względem EQB. Dodatkowo auto ma 1,86 m szerokości (o blisko 3 cm więcej od EQB) oraz niemal 1,69 m wysokości (w tym przypadku jednak auto jest o niemal 1,5 cm niższe od elektrycznego poprzednika). Rozstaw osi to natomiast prawie 2,89 m, czyli o 6 cm więcej od EQB.

Mercedes GLB wewnątrz
To wymiernie przekłada się na miejsce w drugim rzędzie. Przestrzeni jest pod dostatkiem, zauważalnie więcej niż w EQB i to wyraźnie pokazują inne dane. W wersji pięciomiejscowej przestrzeń na nogi w drugim rzędzie wzrosła o prawie 7 cm, w opcjonalnym wariancie siedmioosobowym o niemal 3. Poprawiono również miejsce nad głową - kolejno o blisko 6,5 i ponad 5 cm. To zasługa poprowadzenia linii dachu - dodajmy, dachu panoramicznego. Opcjonalnie można liczyć na dach SKY CONTROL z możliwością regulacji jego przezroczystości.
Zaletą GLB w drugim rzędzie siedzeń jest również płaska podłoga. W efekcie osoba siedząca na środku nie będzie miała problemu, gdzie podziać swoje nogi. Słowem jest wygodnie i przestronnie i jeśli miałbym się już do czegoś przyczepić to do siedziska drugiego rzędu, które w mojej opinii mogłoby być delikatnie dłuższe.

W trzecim rzędzie foteli przestrzeń nad głową wzrosła o 1 cm. Producent deklaruje, że dwa pojedyncze siedzenia pomieszczą osoby o wzroście do 1,71 m (o 3 cm więcej niż EQB), co oznacza, że najbardziej komfortowo będą się tam czuć dzieci, również te nastoletnie, ale niespecjalnie wyrośnięte. Wsiadanie na ostatnie miejsca również ma być łatwiejsze - m.in. dzięki większemu o przeszło 3 cm zakresowi regulacji Easy Entry i powiększonych otworów tylnych drzwi.
Jaki bagażnik ma Mercedes GLB?
Wzrosły jednak nie tylko rozmiary i przestrzeń wewnątrz, ale także bagażnik. Zgodnie z danymi producenta Mercedes GLB pomieści 540 l w wariancie pięciomiejscowym i 480 l w wersji siedmioosobowej (przy złożonych fotelach trzeciego rzędu). To kolejno o 45 i 15 litrów więcej niż w EQB. Kiedy złożymy drugi rząd siedzeń, przestrzeń bagażowa w nowym elektrycznym GLB powiększy się do 1 715 l w wersji pięciomiejscowej i do 1 605 l w odmianie siedmioosobowej.

Gdyby jednak dla kogoś takie wartości to wciąż za mało, GLB w odróżnieniu od jego elektrycznego poprzednika, ma jeszcze schowek pod maską. Mieści on 127 litrów.

Ile ekranów ma Mercedes GLB?
Skoro już wszyscy spakowani, czas zasiąść za kierownicą. Od razu zwracam uwagę na bardzo wygodne fotele - czujemy się w nich w pewien sposób obejmowani. Do tego mamy jeszcze wysuwane podparcie ud.
Aranżacja wnętrza jest taka jak w innych nowych Mercedesach. To znaczy, że przed kierowcą znajduje się ściana ekranów - 10,25-calowy zestaw wskaźników oraz 14-calowy ekran multimediów. Opcjonalnie dostępny jest jeszcze wyświetlacz przed pasażerem - również 14-calowy.

Podobnie jak choćby zmodernizowana klasa S, nowe GLB wyposażone jest w system operacyjny MB.OS, który ma zapewniać szybsze przetwarzanie czy większą moc obliczeniową w porównaniu z poprzednim układem. Z jego poziomu obsługujemy niemal wszystkie funkcje w samochodzie (choć pod spodem zostało jeszcze kilka skrótów), ale na sam sposób działania nie można narzekać - wszystko pracuje błyskawicznie i jest intuicyjne, przypomina trochę obsługę telefonu (podobnie wygląda obsługa ekranu przed pasażerem). Takie poczucie potęguje fakt, że aplikacje można grupować w foldery, a kiedy widzimy, że jakiejś nam brakuje, możemy ją pobrać ze sklepu Mercedesa.

Poszczególne funkcje można wywoływać poprzez asystenta głosowego, ale jego rola została teraz znacząco rozbudowana. Dzięki zintegrowaniu go z systemami sztucznej inteligencji oraz wyposażenia w pamięć krótkotrwałą może prowadzić złożone wielowątkowe rozmowy. ChatGPT i wyszukiwarka Microsoft Bing pozwalają mu na czerpanie wiedzy z internetu, natomiast Google Gemini dodaje do tego również dostęp do informacji z Map Google. Warto w tym miejscu dodać, że nawigacja w GLB bazuje właśnie na wspomnianym już rozwiązaniu. Wskazówki dojazdu wyświetlane są także na zestawie wskaźników.

Jakie napędy ma Mercedes GLB?
Mercedes GLB w elektrycznym wydaniu dostępny jest w następujących wariantach napędowych:
- 200: 224 KM, 335 Nm, napęd na tył, czas 0-100 km/h 8,2 s, prędkość maksymalna 210 km/h, 58 kWh pojemności użytecznej akumulatora, 430 km zasięgu
- 250: 272 KM, 335 Nm, napęd na tył, czas 0-100 km/h 7,4 s, 210 km/h prędkości maksymalnej, 71 kWh pojemności użytecznej baterii, 527 km zasięgu
- 250+: 272 KM, 335 Nm, napęd na tył, czas 0-100 km/h 7,4 s, 210 km/h prędkości maksymalnej, 85 kWh pojemności użytecznej baterii, 632 km zasięgu
- 350 4MATIC: 354 KM, 515 Nm, napęd na cztery kola, czas 0-100 km/h 5,5 s, 210 km/h prędkości maksymalnej, 85 kWh pojemności użytecznej baterii, 615 km zasięgu

Samochód wykorzystuje 800-woltową architekturę, dodatkowo wyposażony jest w nową generację akumulatorów, a to przekładać się ma na dość krótkie czasy ładowania. W zależności od specyfikacji uzupełnienie energii z 10 do 80 proc. ma zajmować 20-22 min. W odmianie 250+ i 350 4MATIC GLB może przyjąć prąd o mocy do 320 kW.
Jak jeździ Mercedes GLB?
W czasie naszego testu poruszaliśmy się topową odmianą i przyznać trzeba, że ten samochód potrafi dać sporo radości. Moc, napęd na cztery koła (109-konna jednostka z przodu dołącza się wtedy, gdy jest potrzebna dodatkowa moc lub trzeba zwiększyć trakcję, w zależności od sytuacji na drodze lub wybranego programu jazdy) i czas 0-100 km/h sprawiają, że to auto potrafi wbić w fotel i niemal "odlatywać" (a mowa o samochodzie ważącym przeszło 2,2 tony). I wcale nie jest potrzebny do tego tryb sportowy.
Już w ustawieniu Comfort elektryczny Mercedes GLB zapewnia odpowiednią reakcję na gaz. Przyznam, że w czasie testu poruszałem się głównie w tym trybie - w zupełności wystarcza i jeśli potrzebujemy wykonać jakiś manewr szybko, zapewni nam natychmiastową dawkę niezbędnej mocy, a przy tym gwarantuje oszczędność w gospodarowaniu energią i wygodę.

W trybie sportowym jednak samochód reaguje na gaz jeszcze chętniej i staje się niemałą czerwoną rakietą - przyspieszając tym samochodem miałem wrażenie, że odpalam hipernapęd w Sokole Milennium. Mój Sokół może nie wyglądał tak dobrze, ale też był bardzo szybki.
Przyjemności z jazdy w trybie sportowym dodawał również stawiający opór układ kierowniczy (co ciekawe nawet w trybie Eco wspomaganie stawia większy opór niż w ustawieniu Comfort). O dziwo, mimo charakterystycznej bryły nadwozia, ale dzięki obecności akumulatora w podwoziu, auto zachowuje bardzo dobrą stabilność w zakrętach.

Do tego dochodzi też znakomite tłumienie nierówności i naprawdę dobre wyciszenie, więc nawet w trasie będzie to bardzo ciche auto. Wrażenia akustyczne podnosi jeszcze bardzo dobrze grający system audio. W czasie np. stania w korkach można ustawić maksymalny poziom rekuperacji - sprawi on, że tym samochodem wcale nie będzie trzeba hamować.
Skoro poniekąd poruszyliśmy już temat gospodarowania energią, pora ujawnić, na jakim poziomie plasuje się zużycie prądu w Mercedesie GLB. Przyznam, że początkowo nic nie zapowiadało, że Mercedes GLB będzie oszczędnym pojazdem, gdyż początkowo zużycie wynosiło 19,3 kWh na 100 km. Owszem nie jest to jeszcze straszny wynik, ale biorąc pod uwagę, że producent deklaruje zużycie na poziomie 15,9 kWh/100 km, rozjazd jest dość spory. Na szczęście oszczędne gospodarowanie gazem sprawia, że GLB błyskawicznie odwdzięcza się mniejszym apetytem na prąd. Ostatecznie udało się "zbić" zużycie do 15,5 kWh/100 km, czyli nawet lepiej niż deklarują Niemcy. I niewykluczone, że udałoby się zejść jeszcze niżej.
Ile kosztuje Mercedes GLB?
Mercedes GLB jest w gruncie rzeczy samochodem bezkonkurencyjnym. Producenci premium nie oferują auta w podobnych rozmiarach, które łączy siedem miejsc i napęd elektryczny. Zasilane prądem GLB startuje od 223 tys. zł. Testowana przez nas odmiana to wydatek rzędu minimum 262 400 zł. Gdyby ktoś jednak rozważał również wariant spalinowy, to ceny odmiany podstawowej zaczynają się od 210 900. W topowej wersji trzeba wydać co najmniej 239 900 zł. Są to jednak znacznie słabsze i wolniejsze warianty - od 136 do 190 KM, wszystkie warianty wspierane przez 30-konny silnik elektryczny. W topowej wersji auto rozpędza się od 0 do 100 km/h w 7,5 s, czyli o 2 s wolniej od topowego elektrycznego GLB. Dodatkowo pod maską tracimy też schowek.

Wiele osób decydujących się na GLB będzie z pewnością kierować się chęcią utrzymania pewnej "niezależności", jaką daje silnik zasilany paliwem. Jednak w przypadku, gdy nie do końca jesteśmy przekonani co do takiego źródła zasilania, ale chcemy auta szybkiego, przestronnego, pojemnego i z całkiem niezłym zasięgiem, elektryczne GLB wydaje się bardzo ciekawą propozycją.

















