Spis treści:
- Mazda sparzyła się na elektromobilności
- Mazda 6e to ładny, ale chiński samochód
- Kabina Mazdy 6e pozbawia złudzeń
- Mazda 6e jest jak Tesla. Ekran to podstawa
- Jak jeździ Mazda 6e?
- Mazda 6e ma dwie wersje napędowe. I wybór nie jest prosty
- Ile prądu zużywa Mazda 6e? Niewiele
- Mazda 6e ładowała się wolniej niż powinna
- Ile kosztuje Mazda 6e?
Mazda to producent, który cały czas ze sporą rezerwą podchodzi do samochodów elektrycznych. Japończycy konsekwentnie podążają własną drogą, opracują nowe silniki spalinowe, również wysokoprężne i są to jednostki o dużych pojemnościach. Ale od aut na prąd całkowicie uciec się nie da, więc i Mazda ma w swojej ofercie auta bateryjne.
Mazda sparzyła się na elektromobilności
Pierwszy model, czyli MX-30 okazał się niewypałem. Auto miało niewielką baterię i mały zasięg, co to przekreśliło jego szansę na sukces. Japończycy próbowali ratować się wprowadzając wersję z range extenderem, ale i ona nie uratowała tego modelu.
Następnie w ofercie pojawiła się Mazda 6e. Japończycy, mając w pamięci porażkę MX-30 podeszli do tego pojazdu od innej strony. Zrezygnowali z konstruowania nowego modelu własnymi silami i postawili na sprawdzoną technologię i partnera. Otóż Mazda od 2012 roku ma w Chinach spółkę joint venture z firmą Changan Automobile, która zajmuje się produkcją samochodów Mazdy na tamtejszy rynek. Ale sam Changan produkuje również własne modele, w tym elektryczny o nazwie Deepal SL03. I to właśnie ten pojazd posłużył jako baza dla nowej Mazdy 6e.

Mazda 6e to ładny, ale chiński samochód
Wybór nie był przypadkowy. Deepal SL03 to duży liftback, czyli pojazd, który faktycznie można potraktować jako następcę Mazdy 6. Samochód otrzymał całkowicie nowy, typowy dla Mazdy przód, mocno przebudowano również tył. Z przodu nie mogło obyć się bez podświetlanego grilla, z tyłu natomiast przez klapę bagażnika biegnie listwa świetlna łącząca światła. Same tylne światła pozycyjne mają okrągły wzór, co jest oczywiście ukłonem w kierunku innych modeli Mazdy.
Na klapie bagażnika znajduje się podnoszony spojler, którym można sterować elektrycznie i który sam podnosi się przy prędkościach ponad 90 km/h. Spojler wysuwa się też na chwilę po otwarciu samochodu, co ma być "przywitaniem" kierowcy.
Linia boczna Mazdy 6e jest gładka, elektrycznie sterowane klamki chowają się w nadwoziu, a szyby pozbawione są ramek.

W wydaniu Mazdy samochód ma 4,9 m długości, rozstaw osi mierzy aż 289,5 cm. Ten drugi parametr gwarantuje obszerne wnętrze.
Efekt pracy japońskich stylistów jest bardzo zadowalający - przeciętny fan motoryzacji, który nigdy nie słyszał o takich markach jak Changan czy Deepal, nigdy by nie wpadł na to, że Mazda 6e to w gruncie rzeczy chiński pojazd.
Kabina Mazdy 6e pozbawia złudzeń
Chiński rodowód zdradza natomiast wnętrze Mazdy 6e. Zdradza, ale głównie fanom Mazdy, którzy doskonale wiedzą, że w innych modelach japońskiego producenta, ekrany nie grają głównej roli, a najważniejszymi funkcjami steruje się fizycznymi przełącznikami. Tymczasem w 6e jest całkowicie inaczej.

Po zajęciu miejsca za kierownicą dostrzegamy, że w samochodzie właściwie nie ma żadnych fizycznych przycisków. Nie ma nawet tego od uruchamiania samochodu - by ruszyć trzeba po prostu nacisnąć pedał hamulca, co włącza wszystkie pokładowe systemy oraz przestawić dźwignię kierunku jazdy, która znajduje się przy kierownicy, po prawej stronie.
Pozycja za kierownicą również jest typowo chińsko. Siedzisko jest nieco krótkie i umieszczone dość wysoko, w aucie dobrze będą się czuły osoby o przeciętnym wzroście, wyższe będą musiały trochę pokombinować z ustawieniem fotela i kierownicy. Na szczęście fotel jest regulowany elektrycznie, jak podaje producent - "w 10 kierunkach".

Mazda 6e jest jak Tesla. Ekran to podstawa
Przed oczami kierowcy znajduje się 10,2-calowy ekran, na którym wyświetlane są najważniejsze informacje dotyczące jazdy. Natomiast na środku znajduje się potężny ekran dotykowy, wielkością dorównujący laptopom (14,6 cala). Niestety, Chińczycy dość mocno wzorowali się na Tesli i np. za pomocą ekranu (i fizycznych przycisków na kierownicy) sterujemy np. ustawieniem lusterek, czy wycieraczek. W tej sytuacji o tym, że w aucie nie ma osobnego panelu do sterowania klimatyzacją, właściwie nie warto wspominać.

System sprawnie bezprzewodowo łączy się ze smartfonami. Za to długo nie mogłem znaleźć obiecanych portów USB. Udało mi się w to końcu po ciemku, gdy przypadkiem zajrzałem pod konsolę środkowej i dostrzegłem tam ich podświetlenie. Na szczęście, pod ekranem centralnym znajduje się ładowarka indukcyjna o naprawdę wysokiej mocy (50 kW). Jest wentylowana, więc nie trzeba się obawiać przegrzania telefonu.
Imponujące wrażenie robi jasna, skórzano-zamszowa tapicerka, zarezerwowana dla bogatszej wersji wyposażeniowej Takumi Plus. W nowym aucie wygląda fantastycznie i jest miła w dotyku, ciekawe jak będzie znosić upływ czasu. Reszta materiałów kabinie również jest wysokiej jakości.

Standardowym wyposażeniem jest potężny szklany dach, w bogatszej wersji zasuwany elektrycznie sterowaną roletą, oczywiście sterowaną z ekranu.
Pojemność bagażnika Mazdy 6e to dość tajemnicza sprawa, producent podaje zakres od 336 do 1074 litrów. To by sugerowało, że bazowa pojemność jest niewielka, jednak wizualnie bagażnik wydaje się większy, nawet zakładając, że 336 litrów mierzone było do rolety.

Ponadto pod maską z przodu znajdziemy tzw. frunk, czyli dodatkowy schowek, idealny np. do wożenia kabli lub... brudnych rzeczy (w schowku znajduje się pojemnik, który można łatwo wyjąć i umyć).

Jak jeździ Mazda 6e?
Mazda 6e prowadzi się dobrze, jest dość sztywna, ale nie trzęsie przesadnie na nierównościach, jedyne zastrzeżenia można mieć do wybierania krótkich, poprzecznych garbów. Ponadto niektórzy kierowcy mogą stwierdzić, że układ kierownicy nieco zbyt słabo przekazuje informacje na temat tego, co dzieje się z kołami.
Na zakrętach nie czuć masy samochodu, podobnie podczas przyśpieszania. A trzeba zauważyć, że auto waży niemal 2 tony (1952 kg). Dopuszczalna masa całkowita wynosi 2387 kg, a więc Mazdę 6e można parkować na chodnikach (co jest zabronione, gdy DMC przekracza 2,5 tony). Z drugiej strony ładowność, jak na tak duży samochód, jest raczej przeciętna (435 kg), przy czterech dorosłych osobach na pokładzie rezerwa na bagaż zostanie już raczej niewielka.

Mazda 6e ma dwie wersje napędowe. I wybór nie jest prosty
Konfiguracja cennika i oferty jest osobliwa. Mamy do wyboru dwa poziomy wyposażenia (Takumi i Takumi Plus) oraz dwie wersje napędowe. Dziwne jest to, że mocniejszy silnik (258 KM, napęd tylny) połączono z mniejszym akumulatorem (68,8kWh), a odrobinę słabszy (245 KM, napęd również tylny) - z większym, którego pojemność wynosi 80 kWh. Ta druga odmiana została nazwana Long Range.
Osiągi obu odmian są niemal identyczne, Long Range rozpędza się do 100 km/h w 7,8 s, o 0,2 s wolniej niż wersja bazowa, natomiast prędkość maksymalna obu wersji jest ograniczona do 175 km/h.

Zaskakujące jest to, że maksymalna moc ładowania modelu standardowego wynosi 165 kW, a Long Range, który przecież ma większą baterię - tylko 90 kW. Logiki w tym się ciężko dopatrzeć, co nie zmienia to faktu, że ładowanie auta tej klasy z mocą poniżej 100 kW to wynik nie tyle przeciętny, co rozczarowujący.
Ile prądu zużywa Mazda 6e? Niewiele
Oczywiście inną sprawą jest, że osiągnięcie obiecywanych mocy ładowania zimą w Polsce jest równie realne, jak osiągnięcie deklarowanego zasięgu. W przypadku Mazdy 6e producent obiecuje do 479 km w odmianie bazowej i 552 km - w testowanej Long Range.
W rzeczywistości tak dobrze nie jest, ale nawet z bazowym akumulatorem nie można narzekać, bo Mazda 6e zużywa niewielkie ilości energii. Przykładowo na trasie Zakopane - Kraków średnie zużycie prądu wyniosło 15,7 kWh/100 km, co jest naprawdę świetnym wynikiem (szczególnie np. w porównaniu do Jaecoo E5, którego ostatnio miałem okazję testować i którym żadnym sposobem nie dało się zejść ze zużyciem poniżej 21 kWh/100 km). A warto dodać, że trasa była pokonana w temperaturze kilku stopni poniżej zera.

Oczywiście stała szybko jazda to już wyniki gorsze - na drodze ekspresowej trzeba się liczyć z tym, że zużycie prądu przekroczy 20 kWh/100 km, natomiast w mieście auto zadowala się około 18-19 kWh na 100 km. Innymi słowy, na jednym ładowaniu na drodze ekspresowej da się przejechać nieco ponad 300 km.
Mazda 6e ładowała się wolniej niż powinna
Jak wspomniałem w wersji Long Range producent obiecuje ładowanie z mocą 90 kW. Niestety, moje doświadczenia z ładowaniem aut elektrycznych na stacjach DC w Krakowie nie są dobre, nie wiem czy to wina ładowarek czy samochodów, ale bardzo rzadko udaje mi się osiągnąć maksymalną deklarowaną moc.
Nie inaczej było z Mazdą 6e, w której np. pobranie 65 kWh energii zajęło mi godzinę i 15 minut (wg producenta ładowanie od 10 do 80 proc. powinno trwać 47 minut). Maksymalna moc ładowania nie przekroczyła 60 kW, a samochód odpiąłem z akumulatorem naładowanym na poziomie 93 proc. Oczywiście "dobicie" do 100 proc., jak w każdym aucie elektrycznym jest trudne - system chroni baterię i obniża prąd. W efekcie ostatnie 7 proc. pojemności miało się ładować jeszcze 24 minuty. Co ważne korzystałem z ładowarki o mocy teoretycznej 150 kW i byłem na niej sam, drugie złącze było wolne.

Oczywiście rozwiązaniem tego problemu jest własne gniazdko w garażu, ładowanie prądem AC testowanej odmiany powinno wówczas trwać maksymalnie 8,5 godziny (od 0 do 100 proc.).
Ile kosztuje Mazda 6e?
A jak wyglądają ceny? Samochód z bazową baterią (68,8 kWh) kosztuje 198 200 zł w wersji Takumi i 206 600 zł w wersji Takumi Plus. Testowana odmiana Long Range jest droższa - ceny wynoszą odpowiednio 203 600 i 212 tys. zł.
Samochód widoczny na zdjęciach to bogatsza odmiana, ale trzeba przyznać, że już wersja Takumi ma naprawdę bogate wyposażenie (różnice sprowadzają się właściwie do innej tapicerki foteli i obić drzwi, kilku detali stylistycznych wnętrza i rolety dachu).

Jaka jest więc Mazda 6e? Stylistycznie zachwycająca, ale w środku chińska, przy czym nie mam tu ma myśli synonimu słowa "tandetna". Wprost przeciwnie, Mazda 6e jest doskonale wyposażona i doskonale zmontowana, ale cała architektura wnętrza nie ma nic wspólnego z tym, co znamy z innych modeli Mazdy, za to dobrze znamy z samochodów pochodzących z Państwa Środka.
Również "czucie" auta czy pozycja za kierownicą znacząco różnią się od tego, do czego przyzwyczaiła nas japońska marka. Jeśli ktoś rozważa zakup Mazdy 6e, powinien to wziąć pod uwagę.














