Spis treści:
- Lexus NX 450h+ F Sport - co to za hybryda?
- Lexus NX450h+ F Sport zasięg na prądzie
- Ładowanie Lexusa NX 450h+ - tylko przeciętnie
- Zużycie paliwa Lexusa NX 450h+
- Lexus NX450h+ - jazda i komfort
- Lexus NX 450h+ w kabinie
- Lexus NX 450h+. Co mi się nie spodobało?
- Lexus NX450h+ czy Toyota RAV4?
Owszem, konstrukcja napędu, silnik benzynowy (wolnossący o pojemności 2,5 litra i mocy 147 KM, do lipca wynosiła 185 KM), jednostki elektryczne (182 KM z przodu, 54 KM z tyłu) i akumulatory (18,1 kWh pojemności) oraz łączna moc układu (292 KM) różnią się albo niewiele, albo wcale od parametrów poprzedniej Toyoty RAV4 plug-in. Moc zespołu napędowego przenoszona jest przez tę samą przekładnię bezstopniową e-CVT, przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje 6,4 s, a prędkość maksymalna to równe 200 km/h - wszystko to wartości takie same lub niemal identyczne jak w Toyocie.

Oba modele są oczywiście zupełnie inaczej opakowane, a Lexus wyjeżdża z salonów z ceną na metce klasy premium - testowana wersja F Sport kosztuje minimum 362 900 zł, a podstawowy wariant hybrydowy plug-in to wydatek co najmniej 259 700 zł (aktualna promocja). Toyota, gdy była w salonach, mogła kosztować minimum niecałe 220 tys. zł (także w promocji).

Lexus NX 450h+ F Sport - co to za hybryda?
Pierwsza hybryda plug-in Lexusa w historii korzysta z dobrze znanego przepisu, który Toyota i Lexus serwują od lat. Mamy tu wolnossącą jednostkę wspomaganą przez dwa silniki elektryczne (dzięki temu realizowany jest napęd 4x4) oraz przekładnię bezstopniową, która potrafi symulować biegi, ale w rzeczywistości ich nie ma. Z punktu siedzenia kierowcy liczy się głównie to, że małą dźwigienką należy wybrać odpowiednie przełożenie i, ewentualnie, tryb pracy napędu hybrydowego (automatyczny, elektryczny, ładowanie baterii) lub jeden z trybów jazdy (Eco/Normal/Sport/Sport+/Custom).

Miło, że auto zapamiętuje ostatnio wybrany tryb, więc nie trzeba za każdym razem wracać do opcji Normal czy Eco, jeśli to nasze ulubione ustawienie - oba, z uwagi na delikatniejszą, bardziej płynną charakterystykę pracy napędu najlepiej nadają się na co dzień, przy czym między nimi też występuje wyraźna różnica. W Eco reakcja NX-a na wciśnięcie gazu jest wyraźnie stępiona.

Lexus NX450h+ F Sport zasięg na prądzie
Producent obiecuje 66-93 km zasięgu i być może w sprzyjających warunkach jest on do osiągnięcia, jednak my na takie nie trafiliśmy. Podczas typowo zimowej aury i z sześcioma kreskami zasięgu na wskaźniku poziomu naładowania (na osiem możliwych) przejechaliśmy 30 km po mieście, zanim wyświetliły się dwie kreski i pierwszy raz włączył się silnik benzynowy. W trybie elektrycznym Lexus napędza się żwawo, nie boi się wjechać na autostradę (prędkość maksymalna wynosi 135 km/h) i mimo sporej masy (około 2 ton) zupełnie przyzwoicie radzi sobie w każdych warunkach.

Ładowanie Lexusa NX 450h+ - tylko przeciętnie
6,6 kW mocy podczas ładowania to nie jest wartość, która zwala z nóg - jednak nawet korzystając z wallboxa o takich parametrach akumulatory zostaną naładowane energią od 0 do 100 proc. w trzy godziny. Korzystając ze zwykłego gniazdka zajmie to prawie trzy razy tyle, ale w każdym przypadku możecie być pewni, że podłączając auto na noc rano będzie w pełni naładowane - a głównie o to chodzi w hybrydach plug-in.

Jest jeszcze opcja podładowania baterii w trakcie jazdy, wybierając przyciskiem odpowiednią opcję pracy napędu, ale wówczas zużycie paliwa tak wzrośnie, że nie będzie to opłacalne.

Zużycie paliwa Lexusa NX 450h+
Scenariusze liczenia są dwa. Pierwszy to średnie zużycie, gdy baterie są pełne, drugi - gdy rozładowane. W pierwszym, po przejechaniu 100 km w mieście (przy założeniu, że połowę dystansu pokonamy w trybie elektrycznym) na wskaźniku zobaczycie około 3 l/100 km. Gdy baterie są puste, rośnie ono do 7-7,5 l/100 km - wciąż nie tak wiele, jak na 2-tonowego, średniej wielkości SUV-a, otwiera się w nowym oknie.

W trasie, gdzie możliwości ładowania są ograniczone, NX potrzebuje znacznie więcej, szczególnie, jeśli wjedziemy na autostradę. Nasze wyniki, przy 140 km/h, to minimum 9,5, a czasem nawet 10,5 l/100 km. Zwolnienie do 120 km/h obniży apetyt auta do 8,5 l/100 km.
Ciekawie zrobiło się na trasie z Krakowa do Bukowiny Tatrzańskiej. W pierwszę stronę, pod górę, auto potrzebowało aż 8,6 l/100 km (jazda z prędkościami 80-120 km/h), natomiast w drugą, już z górki, tylko 6,3 l. Można więc przyjąć, że "na płaskim" zużycie paliwa wyniesie jakieś 7-7,5 l/100 km.
Lexus NX450h+ - jazda i komfort
Mimo przydomka F Sport i aż dwóch sportowych trybów jazdy, a także zawieszenia, które Lexus nazywa "sportowym", główny akcent położony jest na komfort. I z bardzo dobrym skutkiem. NX świetnie "wybiera" i tłumi nierówności, zawieszenie pracuje cicho i nawet mocno poszarpana droga nie wytrąca go z równowagi i nie powoduje wstrząsów. To prawdopodobnie najmocniejszy punkt tego samochodu.

Układ kierowniczy jest trochę jak z gry komputerowej - niby koła szybko reagują na skręt, ale jednak ani przez moment nie masz poczucia, że to auto zostało stworzone do szybkiej jazdy po zakrętach. Tryby sportowe wyostrzają głównie reakcję na gaz, która po ich wybraniu jest wręcz zbyt czuła do normalnej jazdy. W zrelaksowanym tempie Lexus czuje się najlepiej - podobnie zresztą jak pasażerowie, którzy nie muszą słyszeć wkręconego na wysokie obroty silnika podczas przyspieszania. Efektu wycia nie dało się wyeliminować i jest on wyraźny, ale tylko, gdy mocniej wciskamy gaz, po wyrównaniu prędkości w kabinie robi się już przyjemnie cicho. Jak na Lexusa przystało.
Lexus NX 450h+ w kabinie
Jest urządzona w typowo japońskim ("toyotowym") stylu - nie ma tu praktycznie żadnych ozdobników poza logiem F Sport na zagłówkach czy na kierownicy. Wnętrze sprawia wrażenie bardzo solidnie zmontowanego, czego nie można powiedzieć o niektórych konkurentach premium (tak Audi, to do ciebie). Z drugiej strony - w aucie za 360 tys. zł wielki "garb" deski rozdzielczej przed pasażerem bez żadnej listwy ozdobnej wygląda nieco dziwnie, a już zupełną wpadkąjest plastikowa osłona umieszczona pod kanapą. Każdy, kto na niej usiądzie, będzie uderzał o nią butami. W dodatku, wnętrza schowków nie są miękko wykończone (a w aucie za taką ceną powinny), nie omieszkano wykorzystać również słynnego plastiku piano black. Ciekawy detal to pokrętła klimatyzacji nałożone na ekran, co daje oryginalny efekt. Multimedia główne są łatwe w obsłudze.

W kabinie jest wystarczająco przestronnie, a bagażnik nie ustępuje klasycznej wersji hybrydowej NX-a pojemnością - także ma 545 l. Obficie wyposażono też Lexusa w porty USB, których jest w sumie aż sześć (dwa z tyłu, cztery z przodu, z czego jeden to klasyczny USB-A). Dwa z nich schowane są pod półką z funkcją bezprzewodowego ładowania, która się wysuwa.
Zobacz również:
Lexus NX 450h+. Co mi się nie spodobało?
Poza "efektem odkurzacza" i mało wymyślnym (żeby nie powiedzieć - nudnym) wykończeniem kabiny to raczej drobnostki. Funkcję auto hold trzeba włączać po każdym uruchomieniu silnika. Systemy monitorowania kierowcy są nadwrażliwe i potrafią wyświetlać komunikaty 5 sekund po skasowaniu poprzedniego - rozwiązaniem jest każdorazowe wyłączenie tej funkcji. O ile ją znajdziecie, bo została ukryta pod enigmatycznym hasłem "sugestia hamowania dla kierowcy". Nie da się (a przynajmniej mi się nie udało, a próbowałem na wiele sposobów) zresetować łącznego zużycia paliwa, więc pozostaje wskaźnik średniego zużycia dla każdej podróży. Jak w wielu nowoczesnych autach, trzeba też uważać przy cofaniu, bo system hamujący automatycznie potrafi zaskoczyć.

Lexus NX450h+ czy Toyota RAV4?
Pomijając fakt, że poprzedni model RAV4 nie jest już dostępny, to jednak Lexus gra w wyższej lidze - ma zdecydowanie bardziej rasowy wygląd, zwłaszcza w wersji F Sport z czarnymi lusterkami i innym wykończeniem osłony chłodnicy, lepsze materiały, wyraźnie bardziej "dojrzale" zestrojone zawieszenie.

A że kosztuje nawet 100 tys. zł więcej od swojej bardziej popularnej siostry? Jak pokazują dane z polskiego rynku, polskim klientom to nie przeszkadza, bo w styczniu NX był drugim najchętniej kupowanym modelem premium, a w całym 2025 roku trzecim. I przy okazji - najchętniej kupowanym Lexusem w ogóle.












