Jetour Dashing to chiński Urus za 112 900 zł. Jeździ tak jak wygląda?
Jetour Dashing wygląda jak Lamborghini Urus, ale kosztuje 112 900 zł, przez co plasuje się znacznie poniżej kosztów zakupu modelu spod znaku chociażby Skody. Ale czy Dashing ma do zaoferowania coś więcej niż tylko wygląd i atrakcyjną cenę?

Spis treści:
- Co to za marka Jetour?
- Jak wygląda Jetour Dashing?
- Jetour Dashing wewnątrz
- Jakie silniki ma Jetour Dashing?
- Jak jeździ Jetour Dashing?
- Jakie wyposażenie ma Jetour Dashing?
- Ile kosztuje Jetour Dashing?
Co to za marka Jetour?
Jetour to jedna z wielu chińskich marek, która w ostatnim czasie pojawiła się na polskim rynku. Nie jest ona jeszcze zbyt znana, ale poniekąd trudno się dziwić, bowiem została stworzona w 2018 roku. Nie oznacza to jednak, że firmie brak doświadczenia, bo wchodzi w skład jednego z największych chińskich producentów, czyli grupy Chery. Do tej firmy, oprócz samej marki Chery, należą również bardzo ciepło przyjęte na naszym rynku Omoda i Jaecoo. Czy ma zatem wyróżniać się Jetour na tle siostrzanych brandów? Pozycjonowany jest jako marka lifestylowa, skierowana do młodszych odbiorców poszukujących wrażeń z jazdy, a także lubiących wyjechać poza utwardzoną nawierzchnię.
Ciekawe jest to, że oficjalnym importerem marki Jetour w naszym kraju jest spółka Asian Automotive Distribution Center. Firma co prawda ma duże doświadczenie w imporcie samochodów z Chin, ale warto podkreślić, że koncern Chery od pewnego czasu ma już oficjalne przedstawicielstwo w Polsce.
Jetour rozpoczął działalność w naszym kraju z trzema modelami: dużym SUV-em X70 Plus, T2 - którego stylistyka wygląda tak jakby auto było spokrewnione z Defenderem i Bronco -oraz bohaterem tego materiału, czyli Dashingiem. Tak jak w T2 można zauważyć nawiązania wspomnianych modeli, tak też w Dashingu nietrudno zobaczyć podobieństwa z Lamborghini Urusem.
Jak wygląda Jetour Dashing?
I ta stylistyka zdecydowanie "robi robotę", kiedy wyjedziemy tym autem na drogi. Momentalnie przykuwa uwagę większości kierowców i przechodniów. Przejeżdżając tym samochodem wielokrotnie widziałem zakłopotane wyrazy twarzy ludzi zastanawiających się, co to za samochód. Część z nich z pewnością dostrzegła napis "JETOUR" z przodu auta, a to mogło tylko potęgować ciekawość.

Niewykluczone, że dość istotny był fakt, jak jasnoniebieski lakier kontrastował z dość szarym krajobrazem wczesnego przedwiośnia. Mimo wszystko Dashingowi nie można odmówić dobrego wyglądu.
Jetour Dashing wewnątrz
Wnętrze także wygląda całkiem nieźle. Wyświetlacz wskaźników nie ma grafiki typowej dla tej, którą znajdziemy w sporej części chińskich samochodów. Tutaj wygląd nawiązuje do wyświetlaczy LCD, które mi kojarzą się z autami z lat 80. Choć, przynajmniej z europejskiego punktu widzenia, nie ma to żadnego związku z tym samochodem, to dla fanów tej dekady z pewnością będzie stanowić miły akcent.

Ciekawym rozwiązaniem jest niewielki wyświetlacz na drzwiach kierowcy. Informuje on o temperaturze zewnętrznej oraz o poziomie pyłów zawieszonych PM2.5 i tlenku węgla w danym momencie.

Do obsługi multimediów służy spory 15,6-calowy ekran multimediów (w standardzie ma 12,8 cala). Sporym minusem jest brak języka polskiego w menu, a niestety z poziomu ekranu obsługujemy niemal wszystkie funkcje w samochodzie, nawet regulację lusterek bocznych uruchamiamy na wyświetlaczu. Chociaż, tak jak w samochodach Tesli, pozycję lusterek ustawiamy pokrętłami na kierownicy. Siłą rzeczy w samochodzie znajdziemy dosłownie kilka fizycznych przełączników.

Ma to swoje minusy, ponieważ systemowi inforozrywki zdarza się zawiesić. Kilkukrotnie doświadczyłem sytuacji, kiedy chciałem ustawić temperaturę i klikałem kilka razy, a mimo to system wciąż pokazywał 22 stopnie Celsjusza. Po chwili momentalnie przeskoczyło do 24 stopni. Fajnie rozwiązana jest natomiast funkcja grzania i wentylacji foteli przednich. Nie ma oddzielnych kafelków. Klika się w ikonę fotela i za pomocą suwaka decydujemy, czy chcemy wentylować, czy podgrzewać i jeszcze z jaką intensywnością (w obu przypadkach są trzy poziomy).
Dźwignia zmiany biegów znajduje się z prawej strony kolumny kierownicy. To daje większą niezależność przy projektowaniu konsoli środkowej. Chińscy projektanci chyba jednak trochę za bardzo popuścili sobie wodze fantazji. Owszem fajnym rozwiązaniem jest wkomponowanie indukcyjnej ładowarki w podłokietnik i niezabudowanie "drugiej kondygnacji" w wyniku czego uzyskaliśmy sporą półkę na różnego rodzaju przedmioty. Z drugiej jednak strony obok tej półki mamy niemal pionową tackę na dwa telefony. Zastanawiam się, kto i po co wymyślił coś takiego. Owszem, gdy stoimy w miejscu zdaje to egzamin, ale w czasie jazdy wystarczy jeden ostrzejszy manewr i nasze urządzenie z niej wypada i zaczyna przemieszczać się po samochodzie.

Minusem jest też wysoko ustawiony fotel. Co prawda zakres regulacji jest dość szeroki, ale w najwyższym możliwym ustawieniu nic nie widziałem i musiałem schylać głowę, by nie utknąć między fotelem i podsufitką. A warto dodać, że mam 1,80 m, więc siłą rzeczy nie należę do najwyższych.

Na plus zaliczyć natomiast należy wykonanie. Plastiki nie trzeszczą i są dość miękkie. Ekologiczna skóra również wygląda całkiem nieźle.
Jetour Dashing ma 4,59 m długości, 1,99 m szerokości i 1,68 m wysokości. Wymiernie przekłada się to na przestrzeń w drugim rzędzie siedzeń. Mamy sporo miejsca na nogi i głowę. Do tego dochodzi jeszcze dość pojemny bagażnik. Przy rozłożonym drugim rzędzie siedzeń mieści on 486 litrów. Z pewnością podoła on wymogom pięcioosobowej rodziny planującej kilkudniowy wyjazd. Po złożeniu tylnych siedzeń przestrzeń bagażowa wzrasta natomiast do 977 litrów.

Jakie silniki ma Jetour Dashing?
Jetour Dashing dostępny jest w dwóch wersjach napędowych. W standardzie auto wyposażone jest w czterocylindrowy turbodoładowany silnik o pojemności 1,5 litra. Generuje on 156 KM i 230 Nm momentu obrotowego. Za obsługę przełożeń odpowiada sześciobiegowa skrzynia dwusprzęgłowa. Do wyboru klient ma jeszcze wariant z czterocylindrowym turbodoładowanym silnikiem o pojemności 1,6 l zapewniającym 197 KM i 290 Nm. Tutaj również znajdziemy skrzynię dwusprzęgłową, jednak o siedmiu przełożeniach.

Jetour nie chwali się, jak szybko rozpędzają się te wersje, natomiast informuje, że prędkość maksymalna wynosi 180 km/h. Podaje natomiast informacje dotyczące zużycia paliwa i trzeba przyznać, że w tym kontekście Dashing nie bierze jeńców. Deklarowane średnie spalanie to 10,3 l na 100 km w przypadku słabszej wersji i 11,2 l/100 km dla tej mocniejsze.
Jak jeździ Jetour Dashing?
Niestety Dashing faktycznie ma spory apetyt. Testowana przeze mnie mocniejsza wersja napędowa średnio zużywała 9,7 l/100 km. W mieście możliwe było osiągnięcie nawet 12,1 l/100 km. Natomiast w trasie udało mi się zredukować zapotrzebowanie silnika na paliwo do 8,4 l/100 km.

Samochód nie należy do najcięższych (w obu wariantach nieco ponad 1,5 tony), przynajmniej na papierze ma też rozsądną moc, a mimo to przy ruszaniu odczuwamy wrażenie, że jest jej za mało. W normalnym trybie jazdy sprawia wrażenie nieco mułowatego. Nie bez znaczenia jest tutaj fakt, że maksymalny moment obrotowy jest dostępny w zakresie 2 000 - 4 000 obrotów na minutę. W efekcie po lekkim wciśnięciu gazu nie dzieje się właściwie nic, a po mocniejszym auto wyrywa do przodu. Poruszanie się Dashingiem bywa mało płynne.
W trybie Sport silnik staje się głośniejszy, choć pod kątem dynamiki raczej wiele się nie zmienia. Trzeba jednak przyznać, że w tym ustawieniu w razie potrzeby samochód potrafi przeciągnąć obroty do 3 tys. O dziwo najlepszym trybem jest Eco. Auto najlepiej wykorzystuje dostępną moc, rusza dość gładko, nie szarpie i sprawnie się rozpędza.
Układ kierowniczy jest dość miękki, ale w mieście nie stanowi to większego problemu. Na plus zaliczyć należy sensownie skalibrowane zawieszenie, które dobrze radzi sobie z nierównościami. Z drugiej strony jest dość zwarty przy pokonywaniu zakrętów.

Jakie wyposażenie ma Jetour Dashing?
Decydując się na Dashinga musimy dobrze zastanowić się nad wariantem mocy, ponieważ idzie on w parze z wyposażeniem. W podstawowej wersji model Jetoura oferuje m.in.:
- system monitorowania martwego pola
- ostrzeganie o ruchu poprzecznym z tyłu
- czujniki parkowania z przodu i z tyłu
- system kamer 360 stopni
- kamerę cofania z dynamicznymi liniami pomocniczymi
- oświetlenie LED
- szyberdach
- elektroniczną klimatyzację
- tempomat
- przednie fotele sterowane elektrycznie (fotel kierowcy w sześciu kierunkach, pasażera w czterech)
- ogrzewanie i wentylację przednich foteli
- przedni podłokietnik z ogrzewanym i chłodzonym schowkiem
- 12,8-calowy ekran multimediów
- łączność z telefonem za pośrednictwem Android Auto i Apple CarPlay
- 50-watową indukcyjną ładowarkę
Mocniejsza odmiana wprowadza do wyposażenia dodatkowo m.in:
- system kamer 540 stopni
- system ostrzegania przed niezamierzoną zmianą pasa ruchu
- dwustrefową klimatyzację automatyczną
- dodatkowy wyświetlacz temperatury zewnętrznej, poziomu pyłów zawieszonych (PM2.5) oraz obecności tlenku węgla w drzwiach kierowcy
- adaptacyjny tempomat
- 15,6-calowy wyświetlacz multimediów

Ile kosztuje Jetour Dashing?
Ceny Jetoura Dashinga zaczynają się od 112 900 zł za auto podstawowej specyfikacji. Odmiana o mocy 197 KM kosztuje co najmniej 129 900 zł. Dashing staje w szranki z takimi modelami jak choćby Dacia Bigster czy Skoda Kodiaq. Model Dacii kosztuje dziś (zarówno egzemplarze z 2026 i 2025 r.) co najmniej 101 400 zł. Bigster ma znacznie szerszą gamę napędową: 140-konna miękka hybryda (także z instalacją LPG) i napędem na przód, 140-konna miękka hybryda z napędem na cztery koła lub 157-układ hybrydowy wprawiający w ruch przednie koła. Z drugiej strony to Dashing oferuje lepsze wyposażenie (np. podgrzewanie i wentylację przednich foteli).
Kodiaq w przypadku egzemplarzy na rok 2026 kosztuje minimum 174 750 zł (cena katalogowa 182 750 zł). Samochody z roku 2025 kosztują 166 250 zł (182 750 zł). To zauważalnie więcej niż Dashing.
Podobnie jak Dacii, również w Skodzie klienci mają dużo większy wybór, jeśli chodzi o napędy. Kodiaq dostępny jest ze 150-konnym wariantem benzynowym oraz wysokoprężnym o takiej samej mocy (napęd na przód), 204-konną hybrydą plug-in (napęd na przód), a także z układem benzynowym o mocy 204 KM i 193-konnym wariantem z silnikiem Diesla. Oba wprawiają w ruch wszystkie koła. W napęd AWD wyposażony jest również wariant RS z silnikiem benzynowym o mocy 265 KM. W tym przypadku jednak Dashing nie wygrywa wyposażeniem Nawet w standardzie Kodiaq oferuje m.in. podgrzewane i elektrycznie sterowane przednie fotele, a także trójstrefową klimatyzację.
Jetour Dashing może być atrakcyjną propozycją dla kogoś, kto oczekuje więcej wyposażenia w cenie porównywalnej do Dacii Bigster, a z drugiej kosztów zakupu niższych niż w przypadku Skody Kodiaq. Samochód bez wątpienia dobrze wygląda, jest przestronny i nieźle wykonany. Choć silnik mógłby być bardziej oszczędny.
















