Jaecoo E5 to nie jest samochód na polską zimę. Chyba, że mamy garaż
W powszechnym mniemaniu Chińczycy produkują lepsze samochody elektryczne niż uznane firmy europejskie czy japońskie. Test Jaecoo E5 pokazuje, że nie w każdym przypadku tak jest, chociaż model ten ma też kilka mocnych atutów - a wśród nich wymienić trzeba przystępną cenę.

Spis treści:
- Jaecoo E5. Nadwozie
- Pionowy ekran to centrum zarządzania Jaecoo E5
- Jakie osiągi i zasięg ma Jaecoo E5?
- Jaecoo E5 lepiej ładować w domu. Szczególnie zimą
- Ile kosztuje Jaecoo E5? Cennik jest prosty
Jaecoo 5 to model znajdujący się na pograniczy segmentów B i C, mniejszy brat Jaecoo 7, którym ta chińska marka debiutowała w Europie. Oba pojazdy mają bardzo zbliżoną stylizację, do tego stopnia, że na pierwszy rzut oka trudno rozróżnić je na ulicy. "Piątka" oferowana jest w wersji spalinowej oraz elektrycznej o nazwie E5, obie mają niemal identyczny wygląd - różnice sprowadzają się do zabudowanego pasa przedniego w aucie bateryjnym.
Jaecoo E5. Nadwozie
Stylizacja modeli Jaecoo jest bardzo charakterystyczna i trudno pomylić je z SUV-ami innych marek. Jaecoo 5 jest samochodem o dość pudełkowatym kształcie. Płaska linia dachu, ciężki wizualnie przód i bryła bez wyrazistych przetłoczeń - wszystko podporządkowane zachowawczej formie.
O ile w wersji spalinowej urozmaicenie stanowi charakterystyczna osłona chłodnicy, o tyle wersja elektryczna jest go pozbawiona, a na froncie dominuje po prostu gładka tafla tworzywa sztucznego stanowiąca zderzak.

W efekcie nadwozie nabiera mocnego charakteru, a auto wydaje się znacznie większe niż w rzeczywistości, nie każdemu jednak musi się taki kształt auta podobać. Dla mnie jednak Jaecoo 5 jest ładniejsze niż Omoda 5 (oba modele to technologiczne bliźniaki, ale całkowicie różnią się stylizacją nadwozia i wnętrza).
Jaecoo 5 ma 4,38 m długości (czyli o 12 cm mniej od Jaecoo 7) i 2,62 m rozstawu osi (o 5 cm mniej od Jaecoo 7).

Pionowy ekran to centrum zarządzania Jaecoo E5
Wnętrze, podobnie jak w większym modelu, zdominowane jest przez ekrany. Przed kierowcą znajduje się 8,88-calowy wyświetlacz dostarczający najważniejszych informacji potrzebnych podczas jazdy. Natomiast centrum sterowania samochodem stanowi pionowy, 13,2-calowy ekran.

Samochód, co w przypadku mniej popularnych w Polsce chińskich marek nie jest oczywistością, posiada możliwość bezprzewodowego połączenia ze smartfonem za pomocą interfejsów Android Auto i Apple CarPlay. Menu ekranowe jest całkowicie spolszczone, a system pokładowy rozumie mówiony język polski, chociaż w ten sposób można obsługiwać tylko niektóre funkcje (np. wygodniej w ten sposób niż klikając w ekran włączymy ogrzewanie fotela i kierownicy).
Przycisków fizycznych jest niewiele, na szczęście w ten sposób sterujemy światłami czy lusterkami. Gorzej, że chociaż ekran centralny ma pokaźne rozmiary, to menu sterowanie klimatyzacją jest ukryte i trzeba je wywołać ruchem palca.

Ekran przed kierowcą jest niewielki i mocno panoramiczny. Jestem już w wieku, powiedzmy, że średnim, i do czytania używam okularów, ale nie mam problemów z widzeniem na dystans, więc prowadzę bez. W Jaecoo czcionka na ekranie okazało się tak niewielka, że miałem czasem problemy z odczytaniem wskazań. W europejskich czy japońskim pojazdach z takim problemem się jeszcze nie spotkałem.

Dlatego przed podjęciem decyzji o zakupie, czy to wersji spalinowej czy elektrycznej Jaecoo 5, warto się przejechać tym samochodem i ocenić ekran, bo problem z odczytaniem liczb to nie jest tylko kwestia estetyki, ale rzecz, która naprawdę przeszkadza w codziennej jeździe.
Konsola między fotelami ma dwa poziomy. Na górnym znajduje się wentylowana ładowarka indukcyjna do smartfonu i półeczka na drugi telefon. Na dolnym - sporych rozmiarów półka. Spora przestrzeń na schowki pomiędzy fotelami wynika m.in. z faktu, że dźwignia do wyboru kierunku jazdy znajduje na kolumnie kierownicy.

Deska rozdzielcza w testowanej wersji Premium została wykończona miękkimi materiałami, a detale - jak ambientowe podświetlenie czy metaliczne wstawki, wyglądają dobrze. Uwagę zwraca na panoramiczny dach o powierzchni 1,45 m kw. Producent twierdzi, że jest największy w segmencie.
Mimo w gruncie rzeczy niewielkich rozmiarów auta, udało się wygospodarować sporo miejsca na bagażnik. Jego pojemność wynosi 480 litrów (tyle samo niezależnie od źródła napędu), a po złożeniu tylnych siedzeń - 1284 l. W samochodzie elektrycznym pod maską z przodu znajdziemy jeszcze schowek o pojemności 35 litrów.

Jakie osiągi i zasięg ma Jaecoo E5?
Jaecoo E5 napędzane jest pojedynczym silnikiem elektrycznym, który generuje 211 KM i 288 Nm, napędzając koła przednie. Pomiędzy osiami zamontowano akumulator o pojemności 61 kWh, który teoretycznie ma zapewniać do 402 km zasięgu, co przekłada się zużycie energii na poziomie 15 kWh/100 km. Ładowanie możliwe jest prądem stałym - znów teoretycznie - z mocą do 130 kW, wówczas uzupełnienie energii z 30 do 80 proc. powinno trwać 28 minut. E5 rozpędza się do 100 km/h w 7,7 s, a jego prędkość maksymalna jest ograniczona do 175 km/h.
Mój test odbywał się w trudnych warunkach pogodowych, podczas wyjątkowo ostrej tegorocznej zimy (chociaż może nie tyle ostrej, co ostrzejszej niż w poprzednich latach). Temperatury poniżej zera uwydatniły chyba największy chyba minus Jeacoo E5, czyli brak pompy ciepła, która nie jest dostępna w tym modelu nawet w opcji.
W efekcie w zimowych warunkach nie dało się zejść ze zużyciem energii poniżej 21 kWh/100 km, co oznacza, że realny zasięg to mniej niż 300 km i nie piszę tutaj o jeździe z prędkościami autostradowymi czy nawet podróżowaniu drogami ekspresowymi. Tyle prądu samochód zużywał podczas jazdy drogami podmiejskimi. Natomiast przy tylko jeździe miejskiej było gorzej, bo zużycie energii wynosiło około 24 kWh na każde 100 km, co ograniczało zasięg do 250 km.

Jaecoo E5 lepiej ładować w domu. Szczególnie zimą
Problemem jest też ładowanie. Jaecoo E5 nie ma możliwości podgrzania baterii przed ładowaniem na stacji DC, więc moc ładowania rzędu 130 kW zimą jest całkowicie nierealna. Na ładowarce o mocy 150 kW udało mi się osiągnąć maksymalnie 50 kW, a na stacji o mocy 60 kW - wahała się między 18 a 25 kW! I wcale nie było tak, że wraz z ładowaniem, bateria i ładowarka się nagrzewały i moc rosła. Raczej wskazania skakały w sposób losowy. Oczywiście nie dotyczy to poziomu powyżej 80 proc, gdy moc i tak jest obcinania. Ładując z mocą niemal 47 kW, przy stanie baterii 69 proc. komputer oszacował, że aby "dobić" baterię do 100 proc. będzie potrzebne jeszcze 49 minut.

Muszę przy tym zaznaczyć, że zimą na stacjach DC ładowałem już wiele samochodów elektrycznych różnych marek i zawsze moce były drastycznie niższe od obiecywanych przez producenta, a jednak Jaecoo wyróżniało się in minus. I nie - nie wiem, czy jest to wina samochodu czy ładowarki, ale dla właściciela auta w sumie to nie istotne. Ważne jest to, że auto ładuje się powoli i często godzinny postój to za mało.
Oczywiście ten problem przestaje być istotny, gdy mamy dostęp do własnego gniazdka, do którego samochód możemy podłączyć na noc.

Ile kosztuje Jaecoo E5? Cennik jest prosty
A jak wyglądają ceny? Obecnie Jaecoo sprzedaje egzemplarze E5 wyprodukowane w 2025 roku. Dostępna jest wyłącznie lepiej wyposażona wersja Premium, której cena została obniżona ze 153 900 zł do 139 900 zł. Za ta pieniądze dostaniemy taki samochód jak na zdjęciach, wyposażony m.in. we wspomniany panoramiczny dach, skórzaną tapicerkę, podgrzewane i wentylowane fotele, podgrzewaną kierownicę, ładowarkę bezprzewodową o mocy 50 W, system kamer 540 stopni, system audio Sony z ośmioma głośnikami czy oświetlenie ambientowe.
Jaecoo E5 objęte jest 7-letnią gwarancją limitowaną przebiegiem 150 tys. km, natomiast akumulator - gwarancją 8-letnią limitowaną przebiegiem 160 tys. km.














