Cupra idzie pod prąd. Terramar ignoruje modę na elektryki
W świecie, w którym nowe samochody coraz częściej powstają wokół baterii i zasięgu na prądzie, Cupra Terramar 2.0 TSI 4Drive idzie pod prąd. To duży SUV bez hybrydy, bez trybu EV i bez elektrycznych kompromisów. Sprawdzamy, co w 2026 roku oznacza taka decyzja w codziennej jeździe w zimowych warunkach i na stacji paliw.
W tym materiale zaglądamy do środka świata, który w motoryzacji powoli znika - świata klasycznego silnika spalinowego z automatem i napędem na cztery koła. Cupra Terramar 2.0 TSI 4Drive nie próbuje być hybrydą ani samochodem na prąd i właśnie dlatego jest dziś ciekawa. Pokazujemy, jak ten SUV zachowuje się w normalnej jeździe w zimowych warunkach i na śliskiej nawierzchni, gdzie przewidywalność i stabilność mają większe znaczenie niż tabelki emisji.
Jest tu sporo jazdy w realnych warunkach - bez laboratoryjnych pomiarów i bez oszczędzania auta na pokaz. Sprawdzamy, jak działa skrzynia DSG, jak napęd 4Drive radzi sobie na mokrym i zaśnieżonym asfalcie oraz jak Terramar zachowuje się w dłuższej trasie. Nie uciekamy też od tematu spalania i kosztów paliwa, bo w 2026 roku to właśnie one w największym stopniu decydują o tym, czy takie auto ma jeszcze sens.
To nie jest materiał o tym, co "powinno" się dziś kupować, tylko o tym, jak w praktyce żyje się z dużym SUV-em bez elektrycznego wsparcia. Jeśli zastanawiasz się, czy klasyczna benzyna wciąż ma coś do zaoferowania w świecie pełnym hybryd i elektryków, tu dostaniesz odpowiedź opartą na jeździe, a nie na deklaracjach producenta.









