Spis treści:
- Omoda 7 Super Hybrid to złoty środek w gamie chińskiego producenta
- Jaką wersję wyposażenia wybrać w Omodzie 7?
- Rozpoczynamy test długodystansowy Omody 7 Super Hybrid
Pierwszy z modeli marki, jaki debiutował w Polsce, to Omoda 5. Jest to kompaktowy SUV mierzący 445 cm długości, który początkowo dostępny był tylko z benzynowym silnikiem o mocy 147 KM. Jego ceny zaczynają się od 115,5 tys. zł i stanowi on ciekawą alternatywę dla klasycznych hatchbacków, ale jest trochę za mały jak na auto rodzinne.
Później dołączyła do niego Omoda 9 - hybryda plug-in klasy wyższej z układem napędowym o mocy 537 KM, kosztująca 220 tys. zł. Niewielka cena za tak duże, mocne i kompletnie wyposażone auto, choć mające trochę wad, o których pisaliśmy w naszym teście.
Omoda 7 Super Hybrid to złoty środek w gamie chińskiego producenta
Złotym środkiem wydaje się więc być Omoda 7 Super Hybrid, czyli model należący do klasy średniej, mający 466 cm długości. Samochód ten mieliśmy już okazję testować, ale wtedy spędziliśmy z nim jedynie tydzień. Teraz zaś trafił on do naszej redakcji na dłużej, więc mamy okazję dokładnie sprawdzić go w różnych sytuacjach.

Najpierw trzeba było jednak wybrać wersję, jaka do nas trafi. Wybór jest dość prosty, ponieważ Omoda 7 dostępna jest tylko z napędem Super Hybrid, czyli jako hybryda plug-in, mająca 279 KM mocy systemowej i mogąca przejechać do 90 km na jednym ładowaniu. Podczas naszego wcześniejszego testu okazał się on całkiem oszczędny i wydawało się, że zapewnienia producenta na temat tego, że zasięg auta sięga 1100 km są jak najbardziej realne.
Jaką wersję wyposażenia wybrać w Omodzie 7?
Wybór mamy natomiast w kwestii wersji wyposażenia, które są trzy. Już bazowa odmiana Comfort oferuje całkiem sporo - między innymi oświetlenie LED, komplet systemów asystujących kierowcy, 19-calowe alufelgi, system multimedialny z ekranem 15,6 cala i nawigacją oraz kamerę cofania. Wyceniono ją na 170 tys. zł.

Znacznie ciekawsza wydaje się jednak wersja Luxury, która oferuje ponadto 20-calowe alufelgi, tapicerkę ze skóry ekologicznej i syntetycznego zamszu, elektrycznie regulowane przednie fotele z ogrzewaniem i wentylacją, szklany otwierany dach z elektryczną żaluzją (w dzisiejszych czasach jej obecność wcale nie jest taka oczywista), możliwość elektrycznego przesuwania centralnego ekranu na stronę pasażera, wyświetlacz head-up, system kamer 540 stopni oraz elektrycznie otwieraną klapę bagażnika. Tak wyposażona Omoda 7 kosztuje 180 tys. zł.
Topowa odmiana Premium wyceniona jest natomiast na 185 tys. zł i oferuje dodatkowo masaż w przednich fotelach, rozkładane podparcie pod uda dla pasażera z przodu oraz asystenta zdalnego parkowania. Inna jest także tapicerka - w wersji Luxury ma kolor czarny, zaś w Premium jest ona brązowa i wykonana wyłącznie ze skóry, dzięki czemu nadaje wnętrzu szlachetniejszego wyglądu.

Rozpoczynamy test długodystansowy Omody 7 Super Hybrid
My zdecydowaliśmy się na Omodę 7 w wersji Luxury - ma ona kompletne wyposażenie przy cenie niewiele większej od odmiany bazowej i sądzimy, że większość klientów będzie się decydowała właśnie na nią. Również z uwagi na czarną tapicerkę, którą łatwiej utrzymać w czystości niż brązową i pasuje do niej każdy kolor nadwozia.
Do Omody 7 nie zamówimy natomiast żadnych opcji - producent wszystko oferuje w standardzie poszczególnych wersji. Dopłaty nie wymagają również lakiery - nawet szary matowy, którym pokryty był poprzednio przez nas testowany egzemplarz. Dzięki niemu chiński SUV tym bardziej wygląda jak auto z wyższej półki, ale w przypadku obecnie testowanego auta zdecydowaliśmy się na jedyny dostępny kolor wychodzący poza skalę szarości, czyli Mist Green. Sprawia on, że "nasza" Omoda 7 jeszcze bardziej wyróżnia się na tle innych samochodów.

W kolejnych materiałach będziemy relacjonować, jak auto sprawdza się w codziennym użytkowaniu, czy faktycznie można na co dzień jeździć nim niczym elektrykiem oraz jak sprawdza się w roli rodzinnego auta na dalsze wyjazdy i czy faktycznie oferuje zasięg na poziomie dobrego diesla.











