LPG vs hybryda

Ceny paliw w Polsce, szczególnie w stosunku do zarobków, są bardzo wysokie. Nic więc dziwnego, że kierowcy szukają sposobów na jak najtańszą jazdę.

Przez lata niezwykłą popularnością cieszyły się silniki wysokoprężne - kierowcy doceniali ich niskie zużycie paliwa, godząc się np. z niską kulturą pracy. Prędzej czy później okazywało się jednak, że silnik Diesla, owszem - mało pali, ale jego utrzymanie wcale nie jest tanie - zużywają się np. wysokociśnieniowe wtryski oleju napędowego, turbosprężarki, a w nowszych jednostkach dochodzi do uszkodzeń filtrów cząstek stałych.

Reklama

Kierowcy zaczęli więc szukać alternatyw. Po odrzuceniu silników benzynowych, które tak naprawdę - również w wersji dowsizingowej (o zmniejszonej pojemności i liczbie cylindrów, ale wspomaganej turbosprężarką) -  nie zużywają mniej paliwa niż dawniej, na placu boju pozostają hybrydy oraz przeróbka silnika benzynowego na gaz. Który wariant jest lepszy?

Samochody hybrydowe zużywają wyraźniej mniej paliwa niż auta benzynowe, jednak wyłącznie podczas miejskiej eksploatacji, która wiąże się z częstym rozpędzaniem, hamowaniem oraz postojem na światłach. Związane jest to ze specyfiką tego rozwiązania - otóż silnik spalinowy działa tylko wtedy, gdy musi doładować baterie lub gdy kierowca potrzebuje takiej mocy, której silnik elektryczny nie jest w stanie zapewnić.

Natomiast podczas hamowania czy postoju silnik spalinowy nie pracuje i nie zużywa paliwa. Co więcej, podczas hamowania baterie są ładowane, a zdobyta w ten sposób energia służy później do zasilania silnika elektrycznego, a więc napędzania samochodu.

Jeśli jednak kierowca opuści miasto i wjedzie np. na autostradę, którą będzie podróżował ze stosunkowo wysoką prędkością (np. dozwoloną 140 km/h) zużycie paliwa drastycznie wzrośnie i będzie nawet wyższe niż w mieście. Silnik elektryczny szybko wyczerpie baterię, która nie będzie się miała jak naładować (mało hamowań), przez co całe napędzanie samochodu będzie musiał wziąć na siebie silnik spalinowy. I koniec z oszczędnością...

W tym miejscu warto dodać, że zakup samochodu hybrydowego (szczególnie nowego) to znacznie większy wydatek niż zakup porównywalnego auta z silnikiem benzynowym i przerobienie go na zasilanie gazem LPG. W zależności od klasy samochodu różnice mogą sięgać nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych! Oczywiście część tych pieniędzy odzyska się podczas odsprzedaży auta, ale na pewno nie będzie to cała kwota.

Koszt przerobienia samochodu na gaz to kilka tysięcy złotych. Przeróbki można dokonać nawet w nowym aucie. Czołowi gracze na rynku tacy jak AC S.A. oferują sprawdzone systemy autogaz do tego typu aut pod marką STAG. Sterownik, reduktor i wtryskiwacze od jednego producenta to gwarancja bezawaryjności i oszczędności w trakcie eksploatacji samochodu. Co więcej, coraz większa liczba producentów oferuje wersje fabryczne z LPG, czy też przeróbkę w salonie, co wiąże się z zachowaniem gwarancji.

Dobra instalacja gazowa, zbudowana z komponentów uznanych firm, założona przez sprawdzonych instalatorów, nie będzie dostarczać właściwie żadnych problemów podczas eksploatacji. W takich instalacjach komputer sam steruje przełączaniem między gazem i benzyną, a odbywa się to w sposób niezauważalny dla kierowcy. Jedynie trzeba pamiętać o corocznych przeglądach, które dodatkowo są nieco droższe niż w przypadku hybrydy czy auta benzynowego (w nowym samochodzie bez LPG pierwszy przegląd odbywa się po 3 latach, kolejny po 5, a dopiero potem co rok).

Co więc powinien wybrać szukający oszczędności kierowca - hybrydę czy przeróbkę na gaz?

Jeśli zamierzamy jeździć głównie po mieście, oba rozwiązania pod względem bieżących wydatków eksploatacyjnych wydają się porównywalne, o ile pominiemy znacznie wyższy koszt zakupu auta hybrydowego. Jeśli jednak często wyjeżdżamy w trasę i tam robimy większość przebiegu, zdecydowanie lepszym wyborem będzie przeróbka auta na zasilanie gazem LPG.

Artykuł powstał we współpracy z marką STAG.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje