Handlarze mają nową żyłę złota? Takich aut nie naprawisz w Polsce
Maj był ósmym z rzędu miesiącem, w którym spadła liczba rejestracji sprowadzonych do Polski używanych samochodów osobowych. Sytuację ratują jeszcze nieco używane auta dostawcze, na które popyt maleje wolniej. Jednocześnie rośnie też import "używanych" samochodów z Chin. Chociaż te kuszą cenami, ich naprawa w Europie może być problematyczna.

W skrócie
- W maju odnotowano ósmy z rzędu miesiąc spadku liczby rejestracji sprowadzanych używanych samochodów osobowych w Polsce, a popyt na używane auta dostawcze również maleje, choć wolniej.
- Największy wzrost importu dotyczył samochodów z USA, natomiast z Chin sprowadzono o ponad 10 razy więcej używanych samochodów niż rok wcześniej, najczęściej są to pojazdy niemal fabrycznie nowe lub niedostępne oficjalnie w Polsce modele chińskich marek.
- Zakup używanych samochodów z Chin wiąże się z dużymi trudnościami z dostępem do części zamiennych i serwisem, a pojazdy te nie są objęte europejską gwarancją.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
W maju zarejestrowano w Polsce 74 147 używanych samochodów osobowych i dostawczych o dopuszczalnej masie całkowitej do 3,5 tony - informuje IBRM Samar. Rosnąca konkurencja ze strony nowych chińskich marek sprawia, że handlarze przeżywają trudne chwile.
Używane dostawczaki ratują handlarzy? Import wciąż słabnie
Wyniki rejestracji z maja są o 7,8 proc. grosze niż przed rokiem. W przypadku samych aut osobowych jest jeszcze gorzej, bo majowy wynik - 66 631 rejestracji - oznacza spadek zainteresowania nabywców o 8,1 proc. Skumulowany rezultat od początku roku - 334 162 samochody - jest gorszy o 9,1 proc. niż przed rokiem.
Sytuację w niewielkim stopniu poprawiają samochody dostawcze, ale również w ich przypadku wyniki rejestracji są słabsze niż przed rokiem. Maj zamknął się liczbą 7 516 sprowadzonych do Polski używanych dostawczaków, co w ujęciu rok do roku oznacza spadek o 5,7 proc. Od początku stycznia do końca maja zarejestrowano w naszym kraju 37 900 takich samochodów - o 9,1 proc. mniej niż przed rokiem.
Lawety zachodzą rdzą. Lepsze nowe auto z Chin niż używane z Niemiec?
Chociaż ponad 52 proc. używanych aut wciąż trafia do Polski z Niemiec, po pięciu miesiącach bieżącego roku import zza Odry zmalał już o 8,6 proc. - do 194,2 tys. pojazdów.
Co ciekawe, w pierwszej dwudziestce (!) krajów, z których Polacy najczęściej importują używane samochody, wzrost zanotował w tym czasie tylko jeden. Chodzi o USA, skąd od początku roku sprowadzono do Polski ponad 31 tys. używanych aut (+3,2 proc. r./r.). Obecnie Stany Zjednoczone są już trzecim - po Niemcach i Francji (39,8 tys. rejestracji; -7,4 proc. r./r.) - krajem z największym udziałem rejestracji.
Największy spadek importu dotyczy Szwecji (5 449 rejestracji; -36,5 proc.) i Litwy (720 rejestracji; - 36,6 proc.).
W kategorii najchętniej importowanych marek prowadzi Volkswagen (30,8 tys.) przed Fordem (30,4 tys.) i Oplem (29,01 tys.).
O miano króla sprowadzanych aut walczą aktualnie Opel Astra (8 158 rejestracji od początku roku) i Volkswagen Golf (8 151 rejestracji). W pierwszej piątce znajdziemy jeszcze kolejno: 3 Audi A4 (6 361 rejestracji), 4. BMW serii 3 (6 257 rejestracji) i 5. Forda Focus (5 586 rejestracji).
Nowy groźny kierunek. Takich aut w Polsce nie naprawisz
Michał Hadyś z Samaru zwraca jeszcze uwagę na inne groźne zjawisko. W pierwszym kwartale bieżącego roku do Polski trafiło już 346 samochodów "używanych" z Chińskiej Republiki Ludowej. Dla porównania, w ubiegłym roku było ich zaledwie 30, więc mowa o ponad 10-krotnym wzroście. Jeśli tempo (+1053 proc. r./r.) utrzyma się na takim poziomie, Chiny wejdą wkrótce do pierwszej dwudziestki najpopularniejszych kierunków importu "używanych" aut. Cudzysłów nie jest przypadkowy.
Najczęściej chodzi o fabrycznie nowe pojazdy z rocznika 2025, często z symbolicznym przebiegiem
Chociaż ceny wydają się kuszące, nabywcy muszą liczyć się z dużymi problemami z dostępem do części zamiennych i serwisu. Co ciekawe, dotyczy to również oferowanych w Chinach aut popularnych marek, jak np. Volkswagen. Europejska sieć serwisowa nie jest przygotowana na obsługę takich pojazdów (np. inne narzędzia diagnostyczne), więc w razie awarii ASO może nie poradzić sobie z usunięciem problemów.
Pamiętajmy też, że auta spoza europejskiej dystrybucji - również te chińskich marek - nie są też objęte europejską gwarancją.
Nie wspieramy samochodów sprowadzanych z rynku chińskiego
I dodaje, że auta z chińskiego rynku mają np, inne numery części zamiennych. Nabywcy, którzy kupują takie pojazdy od niezależnych importerów muszą mieć świadomość, że w ich przypadku autoryzowane stacje mogą nie być w stanie zapewnić odpowiedniego wsparcia serwisowego.









