Reklama

W normalnym kraju...

Sterowanie napędami rozwiązano w navarze w podobny sposób, jak w luksusowych SUV-ach. Można zapomnieć o lewarku, wszystko odbywa się za pomocą pokrętła. To nim wybieramy napęd na oś tylną, 4x4 (z blokadą centralnego dyferencjału; navarą nie można więc jeździć po przyczepnych asfaltach z napędem na 4 koła) oraz 4x4 z reduktorem i blokadą dyfra. Ponadto za pomocą stosownego przycisku na konsoli można włączyć blokadę tylnego mostu. W ekstremalnych przypadkach otwarty pozostaje więc tylko przedni dyferencjał. Nieźle!

Reklama

Jednak L200 jeszcze lepiej niż navara pokazuje, że dopiero w terenie czuje się jak ryba w wodzie. Właściwie tylko charakterystyczny dla wszystkich pickupów długi rozstaw osi, a co za tym idzie niewielki kąt rampowy stanowić mogą pewien problem. Poza tym jest to, co powinno być w rasowej terenówce. Za pomocą lewarka wybieramy tryb pracy napędu: 2WD (napęd tylnej osi) lub 4WD (4x4 z otwartym centralnym dyferencjałem, tryb przeznaczony do jazdy po przyczepnych nawierzchniach). Ponadto tą samą dźwignią możemy zablokować centralny dyfer oraz włączyć reduktor. W odróżnieniu od navary L200 nie ma więc blokady tylnego mostu, ale za to może jeździć po drogach w trybie 4x4. Mitsubishi bije swojego konkurenta jeszcze pod jednym względem - kątów natarcia, zejścia i rampowego. Długie zwisy przedni i tylny w nissanie powodują, że kąt natarcia navary to 29 stopni, zejścia 22 stopnie, a największą porażką jest kąt rampowy - tylko 18 stopni! Pomimo wysokiego prześwitu daje o sobie znać duży rozstaw osi (320 cm, o 20 cm więcej niż w L200). L200 jest lepsze, legitymuje się odpowiednio wartościami: 33, 24 i 25 stopni!

Statystyki mówią jednak, że pickupy jeżdżą głównie po asfalcie. Tutaj punkty - głównie za mocny silnik i sześciobiegową skrzynię (konkurent ma tylko pięć przełożeń) - zbiera nissan. Zawieszenie obu aut rozwiązano już podobnie, z tyłu znajdziemy resory piórowe. Oba samochody zostały również oparte na ramie, to wszystko razem oznacza, że nie można liczyć na szczególny komfort, jednak lepiej nierówności wybiera i tłumi nissan.

A przestrzeń ładunkowa? To dopiero ciekawostka. W L200 jest ona szersza niż dłuższa (najwidoczniej nacisk położono na krótki zwis). Pod względem pojemności dużo lepszy jest nissan, ale to nie oznacza jego zwycięstwa. Ładowność dwutonowej navary to tylko 790 kg, podczas gdy o 200 kg lżejsze L200 może zabrać 900 kg ładunku. Mitsubishi warto pochwalić za jeszcze jedną rzecz - elektrycznie otwieraną tylną szybę, która umożliwia dostęp do części bagażowej z tylnej kanapy.

Na koniec ceny. W oficjalnej sieci dystrybucyjnej testowaną przez nas navarę można kupić za około 160 tysięcy brutto. Cenę łatwo można obniżyć o 9 tysięcy rezygnując z pakietu obejmującego m.in. bluetooth i nawigację. L200 jest wyraźnie tańsze bo kosztuje 136 tysięcy. W tym wypadku warto jednak rozważyć dopłatę do wersji Sport. Za 140 tysięcy otrzymujemy wówczas samochód z tym samym silnikiem 2.5, ale o mocy podniesionej do 160 KM. Różnica pomiędzy podobnie wyposażonymi autami wynosi więc około 10 tysięcy na korzyść mitsubishi.

Które auto wygrywa to porównanie? To zależy do czego ma być stosowane. Ponieważ pickupy kupuje się głównie dla odliczenia VAT-u i eksploatuje na asfaltach to w czołówkach sprzedaży znajduje się navara (chociaż ma niewątpliwą wadę w postaci braku możliwości stałej eksploatacji w trybie 4x4). Natomiast jeśli pickup ma być wołem roboczym, któremu nie raz zdarzy się zjechać w teren to lepszym wyborem wydaje się być L200.

***

Lubisz swoje auto? A może uważasz, że jest złe? Oceń je. Kliknij TUTAJ. A później zjedź na pobocze.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: zawieszenie | nissan | samochody | auto | mitsubishi

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama