Reklama

Marcelina ocenia Nissana Leaf

Jak już zapewne wiecie, w naszej redakcji - w ramach testu długodystansowego - pojawił się niedawno Nissan Leaf. By zebrać opinie kierowców, którzy do tej pory nie mieli okazji obcowania z elektryczną motoryzacją, samochód na kilka dni trafił do jednej z naszych czytelniczek - Marceliny. Czy auto spełniło oczekiwania młodej mamy?

Do tej pory za kierownicą leafa pokonałaś około 700 km. Co najbardziej zaskoczyło cię w kontakcie z tym autem?

Cisza! Najlepiej podsumowała to moja córka: "Mamo, to auto nie robi brummm!". Wczoraj miałam okazję wrócić do naszego diesla i - prawdę mówiąc - byłam zrozpaczona. W nissanie nie słyszę nic poza delikatnym szumem. Dla porównania, nasza insignia zapewnia zupełnie inny poziom doznań akustycznych (śmiech). No i te wibracje. Opel ma już prawie 300 tys. km i - zwłaszcza na światłach - trzęsie się jak galareta. Leaf to jednak zupełnie inna para... kozaków!

No dobrze. A nie przeraża cię obcowanie z tą całą zaawansowaną technologią?

Przerażało! Dziwne jest zwłaszcza pierwsze wrażenie. Wciskasz "power" jak w moim ekspresie do kawy i... No właśnie. Nie dzieje się nic. Kompletna cisza. Na ekranie pojawia się jakaś grafika, zapalają się "zegary" i tyle. Człowiek jednak podświadomie czeka na to "bruum". A tu nic! Dłuższą chwilę zajęło mi też przyzwyczajenie się do prowadzenia jedną nogą (tryb e-pedal - przyp. red.). Wystarczył jednak pierwszy dłuższy korek, bym stała się jego fanką! Nie wiem, czy wy faceci w ogóle to zauważyliście, ale w ten sposób zdecydowanie łatwiej się też parkuje! I jest jeszcze ten cały tryb B (rekuperacji - przyp. red.). On jest - po prostu - dla mnie stworzony! Uczyłam się jeździć w górach i nie wyobrażam sobie, żeby samochód nie hamował silnikiem! Tutaj działa to rewelacyjnie. Podoba mi się.

Powiedziałaś o hamowaniu. To dziwne, bo wszyscy raczej zachwycają się przyspieszeniem.

Faktycznie. Wciska w fotel i jedzie... tak jakoś inaczej. Może to przez te biegi. Czekasz aż wrzuci następny i trochę się uspokoi, ale nic z tych rzeczy. Chwila moment, a na liczniku grubo ponad 100 km/h. W mieście naprawdę trzeba uważać, żeby się nie zagalopować. Ostatecznie nie jest to jednak problem, zwłaszcza jak już przyzwyczaimy się do prowadzenia jedną nogą. No i chyba wszyscy i tak jeżdżą w trybie eko, a w nim Leaf nie jest już tak szalenie narowisty.

Reklama

No dobrze, odnoszę wrażenie, że Leaf ci się podoba. A może jest coś, co nie przypadło ci do gustu?

Po pierwsze - kolor. Nie lubię niebieskiego (śmiech)! A tak na poważnie - zastanawia mnie ciągle kwestia ładowania. Do tej pory dwukrotnie korzystałam z ładowarki publicznej i było całkiem ok. Dla mnie to świetne rozwiązanie - podłączam auto do prądu i znikam na godzinę w pobliskim sklepie obuwniczym (śmiech). Boję się jednak, co będzie, gdy auta na prąd się upowszechnią i więcej dziewczyn wpadnie na taki pomysł. Jedna ładowarka na centrum handlowe to przecież zdecydowanie za mało! I nie podoba mi się też bałagan z tymi wszystkimi kablami! W samochodzie mam dwa gniazdka, ładowarka ma trzy różne wtyczki. Mąż - fan motoryzacji - wszystko mi wytłumaczył, chociaż też chwilę zajęło, zanim to ogarnął. Zadziwiające, że nie ma w tej kwestii unifikacji, zwłaszcza że o elektrykach tyle się ostatnio mówi. Dużo mówi się też o ładowaniu z domu, ale - tak na szybko - widzę dwa problemy. Po pierwsze - trzeba przecież ten dom mieć! Po drugie - bez tej całej ładowarki ściennej takie tankowanie trwa kilkanaście godzin.

Rzeczywiście. Coś jeszcze przykuło twoją uwagę?

Już wiem - nie umiem znaleźć w tym aucie idealnej temperatury. Gdy włączę ogrzewanie, momentalnie robi się gorąco, ale też zauważalnie spada zasięg. Gdy je wyłączę - za chwilę jest zimno, mimo że ustawiam np. 23 stopnie Celsjusza. Albo ze mną, albo z nim jest coś nie tak. No nie wiem, może się jakoś dotrzemy...

A wrażenia ogólne? Jak Nissan spełnia się w roli "wózka dziecięcego"?

Tutaj duży plus za... wysokość. Wiadomo, kobiety lubią wysokich! (śmiech). Zauważyłam, że dużo łatwiej niż w naszym aucie montuje się fotelik i olśniło mnie dopiero na myjni. Umycie dachu bez butów na obcasie to wyczyn. Zakładam - a wierzę mężowi - że chodzi o zamontowane pod spodem baterie i wysoką podłogę. Kwestie techniczne oczywiście mnie nie interesują, ale cieszę się, że Gabrysia (córka - przyp. redakcji) nie musi tak bardzo uważać na główkę przy wkładaniu jej do fotelika. Jeśli chodzi o bagażnik, mieści: spacerówkę, torbę z pieluchami i zostaje jeszcze trochę miejsca na następstwa ewentualnego ładowania przy obuwniczym! (śmiech).

A wyjeżdżałaś już Leafem poza miasto?

Tak, ale były to krótkie wypady. Jednego dnia zrobiliśmy koło 110 km. Zostało nam około 150 km zasięgu, ale że jestem panikarą, to od razu po powrocie kazałam mężowi podpiąć Leafa do ładowania. Swoją drogą - dla wielu kobiet przesiadka na elektryka może być szokiem. Nie żartuję! Wysyłam męża na stację, jak tylko mamy w aucie mniej niż pół baku. Nic na to nie poradzę - po prostu boje się, że zatrzymam się gdzieś na poboczu. Naprawdę długo mi zajęło zanim przestałam się martwić, czy mając 100 km zasięgu dojadę do domu oddalonego od miejsca pracy o 13 km... To absurdalne i wiem, że siedzi w głowie, ale myślę, że sporo kobiet może mieć z tym problem.

***

Samochód 20-lecia na 20-lecie Interii!

Zagłosuj i wygraj. CODZIENNIE CZEKA OD 20 000 zł do 40 000 zł! 

Zapraszamy do udziału w 5. edycji plebiscytu MotoAs. Wyjątkowej, bo związanej z 20-leciem Interii. Z tej okazji przedstawiamy 20 modeli samochodów, które budzą emocje, zachwycają swoim wyglądem oraz osiągami. Imponujący rozwój technologii nierzadko wprawia w zdumienie, a legendarne modele wzbudzają sentyment. Bądź z nami! Oddaj głos i zdecyduj, który model jest prawdziwym MotoAsem!

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje