Reklama

Land Rover Defender– w ciężki teren w garniturze

Jeśli myślicie, że mimo to nowy Defender wygląda bardziej jak SUV niż terenówka, to poczekajcie, aż siądziecie za kierownicą. Wirtualne zegary, system multimedialny z dużym ekranem, elektroniczny wybierak skrzyni biegów - nowocześnie, lecz dlaczego miałoby być inaczej? Ale reduktor uruchamiany przyciskiem? Zamiast dźwigni sterującej napędem, tryby jazdy wybierane pokrętłem lub na ekranie dotykowym? Coś takiego pasuje do Discovery, ale do Defendera?

Reklama

Część elementów wnętrza stara się nawiązywać do utylitarnego poprzednika, co objawia się na przykład w postaci półki przed pasażerem z dużym napisem DEFENDER oraz w nieosłoniętych wkrętach widocznych na drzwiach oraz tunelu środkowym. W specyficzny sposób to kontrastuje z nowoczesnym wyposażeniem.

Z kolei wrażenia z jazdy całkiem nieźle odpowiadają oczekiwaniom, jakie można mieć od klasycznego offroadera we współczesnym wydaniu. Siedzi się wysoko, trzyma w rękach dużą kierownicę i spogląda na wielką maskę, która ma swój wart odnotowania udział w odczuciu, że prowadzimy spory kawał samochodu (z kołem zapasowym długość 5 m, szerokość 2 m, wysokość 1,97 m. Zawieszenie wspaniale wybiera nawet duże nierówności (i progi zwalniające), zauważalnie bujając się. Nadwozie wychyla się do tyłu podczas mocnego przyspieszania i lekko nurkuje, kiedy wciskamy miękki pedał hamulca. Nie nazwalibyśmy tego jednak oderwaniem kierowcy od zachowania auta na drodze, raczej skutecznym odizolowaniem. Defender jest wyjątkowo komfortowy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje