Reklama

Volkswagen ID.3

Volkswagen ID.3. Tym razem za kierownicą kobieta. Miała pewne problemy...

Pierwszy Volkswagen stworzony od podstaw jako auto elektryczne kazał na siebie długo czekać - po szumnych zapowiedziach i prezentacji na targach we Frankfurcie w 2019 roku, miał pojawić się w salonach jeszcze przed wakacjami 2020. Nikt chyba jeszcze wtedy nie przypuszczał, że nie tylko branża motoryzacyjna będzie sobie musiała za chwilę radzić z kryzysem, jaki całej światowej gospodarki nie dotknął już od lat.

Z opóźnieniem i w cieniu pandemii zupełnie nowy elektryczny hatchback niemieckiego producenta zawitał także na polski rynek. Sprawdzałam, jak jeździ się nim po polskich drogach, a także czy ładowanie elektryka to naprawdę taka ogromna niedogodność.

Pierwsze wrażenia

Reklama

Choć ID.3 to na pierwszy rzut oka klasyczny kompakt, jego budowa, z mocno pochyloną szybą i krótką maską, wskazuje na elektryczny charakter auta. Co prawda linia nadwozia jest raczej zachowawcza, wręcz klasyczna, ale niskie zawieszenie i duże koła (tu 19’’) przydają mu indywidualnego stylu.

Moje pierwsze wrażenie po zajęciu miejsca kierowcy nie było zbyt pozytywne - plastik, dużo plastiku. Wrażenie to potęguje niemal pusta deska rozdzielcza (to akurat plus). Wystarczyła jednak chwila, żebym doceniła to, co zawsze lubiłam w innych modelach Volkswagena - praktyczne, funkcjonalne rozwiązania. Dzielona przegródka, miejsce na kubki, telefon, schowki, kieszenie, wszystko to sprawia, że każda, nawet najkrótsza jazda staje się przyjemniejsza.

W tym pozornie niewielkim hatchbacku zaskakuje także niezwykle przestronne wnętrze, które ID.3 zawdzięcza szerokiemu rozstawowi osi. Co prawda mój przeciętny wzrost nigdy nie stanowił problemu, jednak osoby mierzące ponad 190 cm nie w każdym samochodzie czują się komfortowo. Ten model nawet tak wysokim kierowcom czy pasażerom umożliwia wygodne usadowienie się zarówno z przodu, jak i z tyłu.

Zapięcie dzieci w fotelikach także nie wymagało zbyt dużej gimnastyki, doceniłam również wygodne fotele, choć nie urzekła mnie tapicerka. Bagażnik o pojemności 385 litrów, mniej więcej taki, jak w Golfie czy innych popularnych kompaktach, jest wystarczający, by pomieścić zakupy spożywcze dla czteroosobowej rodziny na cały tydzień. A kierowcy, mający taką potrzebę, przez otwór w tylnej kanapie do ID.3 łatwo zapakują także narty lub deskę snowboardową.  

Tak do mnie mów...

ID.3 to jeden z pierwszych modeli Volkswagena niemal zupełnie pozbawiony fizycznych przycisków. Delikatne przesuwanie palcem pozwala między innymi zmieniać temperaturę, regulować ogrzewanie foteli, zmniejszać i zwiększać głośność systemu audio. Zarówno z poziomu paneli dotykowych na kierownicy, jak i na głównym ekranie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje