Reklama

Historyczne Rajdowe Samochodowe Mistrzostwa Polski

Samochody Motul HRSMP: FSO Polonez 2000

FSO Polonez 2000 miał być marketingową dźwignią i rajdową bronią PRL-u w rundach poza granicami kraju. Piotr Zaleski i Piotr Szadkowski uczcili 40. rocznicę debiutu auta w MŚ, startując nim w PZM 76. Rajdzie Polski w Motul HRSMP.

Załoga Piotr Zaleski - Piotr Szadkowski zdominowała rywalizację w FIA 3 w Motul HRSMP. W asfaltowych rajdach korzystają z wyjątkowego samochodu - Porsche 911 SC. Ale na Rajd Polski Zaleski sięgnął po inne auto ze swojej kolekcji - przepięknego Poloneza 2000. Dlaczego do jazdy po szutrze wybrał polskiego klasyka?

“Jest kilka elementów, które zdecydowały o tym, że pojedziemy właśnie Polonezem. Po pierwsze, to jest Rajd Polski. Więc jedziemy polskim samochodem. A po drugie, mija właśnie 40. rocznica pierwszego startu Poloneza w rajdowych mistrzostwach świata w Rajdzie Monte Carlo, więc chcieliśmy uczcić to wydarzenie i odświeżyliśmy ten samochód po siedmioletnim postoju. Ostatni raz startowaliśmy nim w 2012 roku w San Marino." - wyjaśniał Zaleski.

Reklama

Części z Fiata i Porsche

W Rajdzie Polski samochód budził niesamowite emocje na trasie i przyciągał licznych kibiców do strefy serwisowej Motul HRSMP. Bo taki samochód to teraz prawdziwa rzadkość. A kilka dekad temu było to topowe auto rajdowe polskiej produkcji. Cywilny model w 1978 roku zaczął zjeżdżać z taśmy fabryki na warszawskim Żeraniu i już od stycznia kolejnego roku uzyskało rajdową homologację. Zabiegała o to fabryka, która w ten sposób chciała promować nowy produkt wprost z FSO. I to nie tylko w kraju. Samochód regularnie startował w rajdach rangi mistrzostw Europy i świata.

Dwulitrowy, dwuwałkowy silnik z Fiata 132, bardzo mocna skrzynia biegów od Colotti, w której już wtedy można było zmieniać biegi bez użycia sprzęgła. Do tego, dyferencjał od Colotti, amortyzatory Bilsteina, homologowane wentylowane tarczowe hamulce z Porsche 911 RS, magnezowe obręcze ATS. Efekty? Auto odnosiło największe sukcesy spośród wyprodukowanych w Polsce rajdówek. Jedyne, które zdobyło punkty mistrzostw świata. W 1980 roku Maciej Stawowiak z Ryszardem Żyszkowskim zajęli 10. miejsce w Rajdzie Portugalii. A oprócz niego autem jeździły prawdziwe legendy jak m.in. Marian Bublewicz, Andrzej Jaroszewicz, Janusz Szerla czy Paweł Przybylski.

Plany na powrót

“Bardzo zatęskniłem za tym samochodem i przypomniało mi się wszystko co najlepsze w tym aucie. Samochód ma bardzo fajną specyfikację, bardzo mocną szperę. Troszkę brakuje mu mocy, bo 160 KM na przyczepnych szutrach to troszkę mało, ale frajda jest niewyobrażalna." - mówi Zaleski.

Auto próbowało się z najtrudniejszymi rajdowymi trasami. Poradziło sobie też z tegorocznym Rajdem Polski. Dla historyków było to duże wyzwanie, bo nie dość, że to jedyna szutrowa runda w sezonie, to auta sprzed wielu dekad ruszały na trasę po przejeździe całej stawki w mocnych autach współczesnych, czyli jechały po zniszczonej już drodze.

“Auto nie było w idealnej specyfikacji na szuter, ale jesteśmy na mecie, więc wykonaliśmy swoje zadanie." mówił Zaleski i już planuje kolejny start Polonezem.

“Chciałbym tym samochodem pojechać w Rajdzie Akropolu, bo to idealne auto na takie warunki, o ile zostanie on troszkę inaczej przygotowany. Rajd Polski był właśnie po to, byśmy dowiedzieli się, co w tym aucie zmienić. Na pewno podniesiemy zawieszenie oraz zamontujemy pancerną osłonę silnika, by lepiej radzić sobie w głębokich koleinach i leżących tam kamieni, które uszkadzają przód samochodu" - tłumaczy Zaleski.

Kierowca i jego auto na start w legendarnej imprezie będą musieli poczekać. Po utracie wsparcia rządowego i odejściu sponsorów jeden z najbardziej kultowych rajdów wypadł nie tylko z kalendarza mistrzostw Europy, ale i zniknął po 67 latach z rajdowej mapy.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy