Fotoradary

140 km/h w zabudowanym? Komendant bezkarny...

Jazdę z prędkością 140 km/h w obszarze zabudowanym trudno nazwać inaczej, jak tylko skrajną głupotą. Nie bez przyczyny za taki występek grozi mandat w wysokości 500 zł i 10 punktów karnych.

Sęk w tym, że nie wszyscy lekkomyślni kierowcy narażeni są na takie konsekwencje. Nie dotyczą one np. komendantów straży gminnej...

Reklama

Jak donosi "Dziennik Bałtycki" Sąd Rejonowy w Szczecinku odmówił właśnie postępowania w głośnej sprawie "legalizacji fotoradarów" przez komendanta straży gminnej w Człuchowie.

Sprawa dotyczy wydarzeń z 25 października 2013 roku. Wówczas Inspektorzy Okręgowego Urzędu Miar - wraz z komendantem - legalizowali stacjonarny fotoradar w Człuchowie.

Nie byłoby w tym może nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że w ramach owej legalizacji komendant straży gminnej - Krzysztof Bulwan - jeździł swoim prywatnym autem w tę i z powrotem a prędkość mierzona była przez cztery urządzenia. Sęk w tym, że przejazdy wykonywane były z różnymi prędkościami, przy czym najwyższa wynosiła aż 140 km/h. Dodajemy, że w tym miejscu obowiązywało ograniczenie prędkości do 50 km/h.

Gdy sprawę nagłośniły media, wyczynem komendanta zainteresowała się policja. Usłyszał on wówczas 26 zarzutów, w tym przekroczenia dopuszczalnej prędkości o 90 km/h w terenie zabudowanym. Komendant odmówił przyjęcia mandatu i sprawa trafiła na wokandę.

Ostatecznie Sąd Rejonowy w Szczecinku odmówił wszczęcia postępowania. Argumentem za oddaleniem sprawy jest rozporządzenie ministra gospodarki, z którego wynika, że niektóre fotoradary muszą być legalizowane w miejscu ich zainstalowania. Oznacza to więc, że nie można ich zdemontować celem dokonania pomiarów w innej lokalizacji.

Argumentacja sądu wydaje się logiczna. W tym miejscu pojawia się jednak pytanie, czy zgodnie z obowiązującym prawem, można karać kierowców na podstawie zdjęć z fotoradaru, którego legalizacja wymagała złamania obowiązujących na danym obszarze przepisów ruchu drogowego...

Reklama

Reklama

Reklama