Polski kierowca

To plaga polskich dróg. Kierowcy nie potrafią korzystać z kierunkowskazów

Kierunkowskazy stały się obowiązkowym wyposażeniem samochodu już ponad 70 lat temu. Mimo to wielu kierowców nadal nie rozumie, do czego one służą. Widać to na co dzień na drogach.

Na początek podstawowa reguła: kierunkowskazy nie są dla nas, ale dla innych uczestników ruchu. Nie włączamy migacza tylko dlatego, że trzeba, ale po to by informować innych kierujących i pieszych o naszych zamiarach. Jeśli kierowca drugiego samochodu będzie wiedział, co zamierzamy za chwilę uczynić, to jazda stanie się o wiele bardziej bezpieczna.

Jak używać kierunkowskazów. Sygnalizujemy zamiar, a nie manewr

Art. 22 ust. 5 ustawy Prawo o ruchu drogowym stanowi:

Zwróćmy uwagę na sformułowanie "sygnalizować zamiar". Bardzo częstym błędem kierujących jest zbyt późne włączenie kierunkowskazu, już w trakcie rozpoczęcia wykonywania danego manewru. Popatrzcie na rysunek:

Reklama

Kierowca niebieskiego samochodu postanawia wyprzedzić jadącego wolniej motorowerzystę, a w tym celu musi zmienić pas ruchu. Spogląda w lusterko, uznaje, iż może uczynić to bezpiecznie, zaczyna przejeżdżać na sąsiedni pas ruchu i w tym samym momencie włącza lewy kierunkowskaz.

To bardzo częsty błąd spotykany wśród wielu kierowców. Czy takie postępowanie można nazwać sygnalizowaniem zamiaru pasa ruchu? Oczywiście nie. Co najwyżej jest to sygnalizowanie samego manewru, a nie zamiaru jego wykonania. W takim przypadku użycie kierunkowskazu niewiele już daje, bo jadący za tym pojazdem i tak widzą, co robi.

Aby kierunkowskaz spełnił swoją rolę, musi być włączony odpowiednio wcześnie. Badania wykazują, że powinien mignąć chociaż 3 razy, za nim rozpoczniemy wykonywanie manewru. Wtedy informacja o naszym zamiarze ma szansę dotrzeć do innych.

Pamiętajcie też o drugiej bardzo ważnej zasadzie: samo włączenie kierunkowskazu nie uprawnia jeszcze do rozpoczęcia wykonywania zmiany pasa ruchu albo skrętu. Stanowi tylko informację, że taki manewr mamy zamiar wykonać. Bardzo często kierowcy, którzy zajechali komuś drogę, spowodowali kolizję, tłumaczą się: przecież ja włączyłem kierunkowskaz! I co z tego? Kierunkowskaz nie upoważnia nas do jazdy na ślepo, bez upewnienia się, czy dany manewr możemy wykonać bezpiecznie.

Bardzo groźne może też okazać się włączenie kierunkowskazu zbyt wcześnie. Popatrzcie na poniższą sytuację:

Do skrzyżowania zbliżają się dwa pojazdy: drogą z pierwszeństwem czerwone auto, a drogą podporządkowaną niebieskie. Kierowca czerwonego samochodu zamierza zaparkować pojazd za skrzyżowaniem, na jednym ze znajdujących się tam stanowisk postojowych. Włącza zatem prawy kierunkowskaz, nie zwracając uwagi, że przecież zbliża się do skrzyżowania.

Widząc włączony prawy kierunkowskaz w czerwonym samochodzie, kierowca niebieskiego auta uznaje, że tamten pojazd skręci w prawo na skrzyżowaniu. Rusza więc i dochodzi do kolizji.

Podobne skutki może spowodować zapomnienie o wyłączeniu kierunkowskazu, co też niekiedy zdarza się mniej wprawnym kierowcom albo tym, którzy... gadają przez telefon.

Kierunkowskaz a zmiana pasa ruchu

Zgodnie z cytowanym wyżej przepisem mamy obowiązek sygnalizować tylko dwa manewry: zmianę pasa ruchu albo zmianę kierunku jazdy. Zajmijmy się najpierw zmianą pasa ruchu. Zamiar każdej zmiany pasa ruchu mamy obowiązek sygnalizować kierunkowskazem:

Uwaga! Dotyczy to także sytuacji, kiedy pasy ruchu nie są wyznaczone na jezdni znakami poziomymi. Kierujący ma obowiązek wyobrazić sobie przebieg tych pasów i sygnalizować zamiar przejechania na sąsiedni pas tak samo, jakby były one wyznaczone:

Ważna informacja! Należy sygnalizować zamiar każdego przejechania na sąsiedni pas ruchu, chociażby nawet chwilowego i częściowego (tylko bokiem pojazdu), związanego z omijaniem przeszkody. Nie należy natomiast sygnalizować niewielkich odchyleń toru jazdy w obrębie naszego pasa, bo to mogłoby wprowadzić w błąd innych kierujących.

Jako zmianę pasa ruchu należy rozumieć nie tylko przejechanie z jednego pasa na sąsiedni, ale także wjechanie na pas ruchu albo jego opuszczenie. Mamy obowiązek sygnalizować zamiar zjechania z jedni na chodnik, a także odwrotnie - wjechania z chodnika na jezdnię:

To samo dotyczy pobocza. Zawsze sygnalizujemy zamiar zjechania z pasa ruchu na pobocze oraz wjechania z pobocza na jezdnię:

Nie używamy natomiast kierunkowskazu, jeśli np. zatrzymujemy się na prawym pasie w celu zabrania pasażera, a także gdy po takim zatrzymaniu ruszamy:

Dlaczego? Bo nie zmieniamy pasa ruchu ani kierunku jazdy. Oprócz zamiaru zmiany pasa ruchu, mamy obowiązek sygnalizować także zamiar zmiany kierunku jazdy. Proszę, abyście zapamiętali uniwersalną zasadę w tym zakresie - sygnalizujemy zamiar skręcenia (zmiany kierunku jazdy) zawsze wtedy, gdy moglibyśmy pojechać również prosto albo skręcić w innym kierunku:

Na skrzyżowaniu, ale nie tylko na nim, zawsze sygnalizujemy zamiar skręcenia w prawo lub lewo. Nie sygnalizujemy natomiast niczego kierunkowskazem, jeżeli będziemy jechać prosto. Dotyczy to zarówno klasycznych skrzyżowań czterowlotowych, jak i trójwlotowych. Skrzyżowania są jednak bardzo różne. Spójrzcie na kolejny rysunek:

Jeżeli droga przebiega po łuku i z boku znajduje się wlot innej drogi (górna część rysunku), to możemy przyjąć, że jedziemy prosto i wówczas nie musimy włączać lewego kierunkowskazu. Używamy kierunkowskazu (prawego) tylko wówczas, gdy skręcamy w tę drogę poprzeczną. Jeśli natomiast mamy do czynienia z rozwidleniem drogi (dolna część rysunku), to wówczas nie możemy przyjmować, że jedziemy po łuku. Mamy obowiązek włączyć lewy lub prawy kierunkowskaz. Po to by inni wiedzieli, w którą drogę skręcimy.

Na skrzyżowaniu nie używamy kierunkowskazu, jeśli droga którą dojeżdżamy do tego skrzyżowania, biegnie wprawdzie po łuku, ale nie ma możliwości, abyśmy pojechali w innym kierunku:

Oczywiście nie sygnalizujemy kierunkowskazem jazdy po zakręcie:

Na takim zakręcie nie zmieniamy kierunku jazdy, po prostu jedziemy tak jak prowadzi nas droga. W tej sytuacji nie mamy możliwości pojechania w innym, alternatywnym kierunku, a więc kierunkowskazów nie używamy.

Skrzyżowania z pierwszeństwem łamanym - czy trzeba włączać kierunkowskaz?

Bardzo wielu kierowców niestety błędnie interpretuje zasady używania kierunkowskazów na skrzyżowaniach z tzw. pierwszeństwem łamanym. Są tacy, którzy twierdzą, że jeśli jadą drogą z pierwszeństwem, która skręca na skrzyżowaniu, to nie mają obowiązku włączenia kierunkowskazu. Jest to bzdura! Żaden przepis nie czyni wyjątków, odrębnych zasad dla takich skrzyżowań. Zapamiętajcie! Na skrzyżowaniu z pierwszeństwem łamanym sygnalizujemy zamiar zmiany kierunku jazdy tak samo, jak na każdym innym skrzyżowaniu:

Niesygnalizowanie zamiaru zmiany kierunku jazdy na skrzyżowaniu z pierwszeństwem łamanym prowadziłoby do bardzo niebezpiecznych sytuacji:

Do skrzyżowania zbliżają się dwa samochody: żółty i czerwony. Czerwony samochód znajduje się na drodze z pierwszeństwem i jego kierowca zupełnie błędnie uznaje, że nie musi sygnalizować zamiaru zmiany kierunku jazdy. Kierujący żółtym samochodem widząc czerwone auto bez włączonego kierunkowskazu uznaje, że pojedzie ono prosto przez skrzyżowanie, a więc rusza. No i wówczas dochodzi do zderzenia. Skąd miał wiedzieć kierowca żółtego samochodu, że czerwone auto skręci?

Podobnie jest w sytuacji, gdy znaki nakazu wytyczają tylko jeden dozwolony kierunek jazdy:

Znak C-2 "nakaz jazdy w prawo za znakiem" wskazuje wyraźnie, że kierujący czerwonym samochodem może na tym skrzyżowaniu tylko skręcić w prawo. Nie wolno mu skręcić w lewo. Mimo to kierujący czerwonym autem ma obowiązek sygnalizować zamiar zmiany kierunku jazdy tak jak na każdym innym skrzyżowaniu. Dlaczego? Bo nie ma przepisu, który zwalniałby go od tego obowiązku.

To samo dotyczy skrzyżowań z sygnalizatorami kierunkowymi S-3:

Mimo, że kierujący samochodem osobowym i autobusem mogą w tej sytuacji skręcić tylko w lewo na skrzyżowaniu, mają obowiązek sygnalizować zamiar zmiany kierunku jazdy.

Kierunkowskazy na rondzie - włączać czy nie?

Na rondzie czyli skrzyżowanie o ruchu okrężnym stosuje się w zasadzie te same zasady, jak na innych skrzyżowaniach. Specyfika rond wymaga jednak ich omówienia. Zasadniczo należy przyjąć, że na rondach sygnalizujemy zawsze wyjazd (skręcenie w prawo) na drogę wylotową. Oznacza to bowiem zmianę kierunku jazdy:

W przypadku, kiedy zamierzamy wyjechać z ronda już pierwszą drogą wlotową, prawy kierunkowskaz możemy włączyć podczas wjeżdżania na rondo. Jeżeli rondo opuszczamy jedną z następnych dróg wylotowych, to pamiętajmy o bardzo istotnej zasadzie: prawy kierunkowskaz włączamy dopiero po minięciu poprzedniej, wcześniejszej drogi wylotowej.

Dlaczego jest to tak istotne? Popatrzcie na następną sytuację:

Kierowca czerwonego samochodu ma zamiar opuścić rondo dopiero drugą drogą wylotową, ale włączył kierunkowskaz zbyt wcześnie. Pierwszym wlotem dojeżdża do ronda kierowca niebieskiego auta. Dostrzega w czerwonym samochodzie włączony prawy kierunkowskaz i domyśla się, że tamten pojazd skręci w prawo w pierwszą drogę wylotową. A zatem może wjeżdżać na rondo. Wjeżdża no i dzwon! Kierujący czerwonym samochodem wprowadził go w błąd:

Irytujące jest także niesygnalizowanie zamiaru opuszczenia ronda, co również praktykują niektórzy kierowcy:

Tym razem kierowca granatowego samochodu widzi czerwone auto jadące po obwiedni ronda bez włączonego kierunkowskazu. Czeka więc, gdyż musi ustąpić mu pierwszeństwa. Tymczasem okazuje się, że kierujący czerwonym samochodem spokojnie skręca w prawo, opuszcza rondo pierwszą drogą wylotową, ale nie raczy tego zamiaru sygnalizować. Kierujący granatowym samochodem czekał niepotrzebnie:

Wbrew opinii wielu kierowców, a także (niestety) niektórych instruktorów, przed wjazdem na rondo nie sygnalizujemy zamiaru skręcenia w lewo:

Przyjmuje się bowiem, że jazda po obwiedni ronda, nawet jeśli prowadzi do zmiany kierunku ruchu w lewo, nie oznacza de facto zmiany kierunku jazdy. Jadąc po obwiedni ronda nie mamy właściwie wyboru kierunku tej jazdy, z wyjątkiem możliwości wyjechania z ronda i poruszamy się jak po łuku drogi. A zatem wjeżdżając na rondo - jeżeli zamierzamy je opuścić dopiero trzecią drogą wylotową - nie musimy włączać lewego kierunkowskazu.

Jeśli natomiast na rondzie zamierzamy zmienić pas ruchu, to oczywiście taki zamiar mamy obowiązek sygnalizować kierunkowskazem:

Ale uwaga! Zupełnie inaczej jest na rondach z sygnalizacją świetlną. Na takich skrzyżowaniach o ruchu okrężnym to sygnalizatory określają, które kierunki ruchu są w danej chwili otwarte lub zamknięte. Ruch odbywa się zatem podobnie jak na zwykłym skrzyżowaniu i wówczas mamy obowiązek sygnalizować lewym kierunkowskazem zamiar skręcenia w lewo:

Dobre nawyki związane z kierunkowskazami

Jeszcze dwie kwestie, o których warto wiedzieć. Skrzyżowanie z sygnalizacją świetlną, sygnał czerwony. Jako pierwszy zatrzymuje się samochód czerwony, a za nim jako drugi granatowy. Kierowca granatowego auta jest przekonany, że po zmianie cyklu świateł czerwone auto pojedzie prosto przez skrzyżowanie, bo przecież nie ma włączonego lewego kierunkowskazu:

Zapala się sygnał zielony, samochód czerwony rusza i dopiero wtedy jego kierowca włącza lewy kierunkowskaz, bo na skrzyżowaniu będzie skręcał w lewo:

Granatowe auto zostało zablokowane. A przecież, gdyby kierujący czerwonym samochodem włączył wcześniej lewy kierunkowskaz, kierowca granatowego mógł zająć sąsiedni pas ruchu. Taka sytuacja zdarza się bardzo często i świadczy, że kierowca jest albo egoista, albo myślenie sprawia mu poważne trudności.

Pamiętajcie też, że jeśli pojazd jadący przed wami ma włączony lewy kierunkowskaz, to jest to zarazem bezwzględny zakaz wyprzedzania go (z lewej strony):

Być może kierujący tym pojazdem zamierza wyprzedzać albo skręcić w lewo? Tak czy inaczej podjęcie w takiej sytuacji wyprzedzania to duże prawdopodobieństwo wypadku.

Zdarza się czasem, że kierowcy ciężarówek, którzy mają o wiele lepszą widoczność, niż co z osobówek, w taki oto sposób sygnalizują jadącym za nimi, czy można wyprzedzać czy nie. Migniecie lewym kierunkowskazem oznacza komunikat: nie wyprzedzaj mnie, nie jest bezpiecznie! Z kolei włączenie prawego kierunkowskazu oznacza potwierdzenie: wyprzedzaj śmiało, z przeciwka nic nie nadjeżdża.

Polski kierowca

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: kierunkowskazy | samochody | kierowcy | wyprzedzanie
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy