Wycofało się ponad sto pojazdów. Dakar zawsze uczy pokory

Po czterech odcinkach Rajdu Dakar z powodu awarii i wypadków wycofało się ponad sto pojazdów, w tym cztery Poland National Team.

Do piątego etapu z Chilecito do Tucuman w Argentynie wystartowali wprawdzie Piotr Beaupre - Jacek Lisicki, ale po 30 km poddali się.

Reklama

Najdłuższy środowy odcinek specjalny (657 km dla aut i ciężarówek) przysporzył problemów niemal wszystkim kierowcom reprezentacji Polski w rajdach terenowych, a najbardziej duetowi Beaupre-Lisicki, który przyjechał na metę w Chilecito ponad dziewięć godzin za Carlosem Sainzem. Hiszpan był najszybszy w stawce 115 samochodów. Dystans 657 km pokonał w 5:20.32.

Początkowo etap układał się po myśli polskich kierowców, którzy po bardzo dobrej jeździe dzień wcześniej i 30. miejscu, ponownie utrzymywali mocne tempo. Jednak w drugiej części czwartego odcinka mieli pecha i musieli wykonać ratunkowy zjazd z kamienistej skarpy. BMW X5 CC ugrzęzło poniżej trasy, a wyciąganie go trwało ponad dwie godziny.

"Kiedy wydawało się, że wszystko co najgorsze jest już za nami, okazało się, że podczas ratowania się od groźniejszej kraksy, uszkodził się wahacz, który w pewnym momencie całkiem się urwał. Doprowadziło to do groźnego poślizgu" - poinformował urodzony w Krakowie, a mieszkający w Warszawie Beaupre.

"Na szczęście doświadczenie Piotra po raz drugi uratowało nasze rajdowe BMW przed katastrofą" - podkreślił pilot, krakowianin Lisicki.

Naprawa trwała długie godziny i na biwak załoga dotarła już w nocy, mając 86. czas. Do zwycięzcy straciła 9 godzin 25 minut i w klasyfikacji generalnej spadła na 68. pozycję. Po kilku godzinach snu i niezbędnych naprawach - kolejne poważne wyzwanie: 527 km przez najgorętsze obszary Argentyny i zdradliwe piaski Fiambali. Załoga Beaupre-Lisicki wprawdzie wystartowała, ale po przejechaniu 30 km podjęła decyzję o zakończeniu swej przygody w tegorocznej imprezie.

"Po wypadku auto miało sporo uszkodzeń. Mechanicy pracowali do 7 rano i podjęli decyzję o tym co robić, a czego nie wymieniać z braku czasu. Niestety, jak się dziś okazało na pierwszych 30 km odcinka na piasku, sprzęgło zostało wczoraj tak nadpalone w czasie prób wyjazdu z rozpadliny skalnej, że teraz odmówiło posłuszeństwa i auto przestało jechać" - przekazał wiadomość Beaupre.

Jak zaznaczył, już po środowym zdarzeniu uważał, że należy się wycofać, bowiem stracili sporo godzin. "W tym roku chciałem nie tylko dojechać (bo to już dwa razy zrobiłem), ale zawalczyć o wyższą lokatę niż w 2013 roku, kiedy to byłem 37. Po wczorajszym dniu szanse na taki wynik zmalały do zera. Jednak cały zespół był za tym, aby mimo to kontynuować jazdę; dlatego zdecydowałem się na start dziś rano. Niestety, prawa Murphy'ego są nieubłagane, a Dakar zawsze uczy pokory" - podkreślił.

Dakar 2014 ma być najtrudniejszym z rajdów od czasu przeprowadzki z Afryki do Ameryki Południowej, co miało miejsce w 2009 roku. I wszystko wskazuje na to, że będzie. Po czterech etapach z powodu awarii, wypadków i kontuzji zawodników wycofało się 111 pojazdów: 56 motocykli, 32 samochody, 13 quadów i 10 ciężarówek.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje