Zielona koperta to pułapka dla kierowców. Mandat może sięgnąć 5 tys. zł
Po polskich drogach jeździ już ponad 150 tys. samochodów całkowicie elektrycznych, a ich liczba z miesiąca na miesiąc rośnie. Wraz z rozwojem elektromobilności przybywa również zielonych miejsc parkingowych. Spora część kierowców nadal nie wie, kto może z nich korzystać i jakie konsekwencje grożą za złamanie przepisów.

W skrócie
- Na polskich drogach porusza się już ponad 150 tysięcy samochodów całkowicie elektrycznych, a liczba zielonych miejsc parkingowych stale rośnie.
- Zielone koperty oznaczają oficjalnie wyznaczone miejsca parkingowe dla samochodów elektrycznych, a za nieprzestrzeganie zasad grożą wysokie mandaty oraz punkty karne.
- Rozróżnia się miejsca oznaczone "EV", na których można parkować pojazdem elektrycznym, oraz "EV ładowanie", które wymagają fizycznego podłączenia do ładowarki podczas postoju.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Z najnowszego Licznika Elektromobilności - przygotowywanego przez Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego oraz Polskie Stowarzyszenie Nowej Mobilności - wynika, że pod koniec maja po Polsce poruszało się już 150 751 samochodów całkowicie elektrycznych (BEV). Od początku roku ich liczba zwiększyła się o 18 541 egzemplarzy, co oznacza wzrost o 32 proc. względem analogicznego okresu ubiegłego roku. Rosnąca liczba elektryków oznacza również rozwój infrastruktury ładowania, a wraz z nią pojawianie się kolejnych zielonych miejsc parkingowych.
Zielona koperta to nie zwykłe miejsce parkingowe. Obowiązują konkretne przepisy
Charakterystyczne zielone stanowiska z oznaczeniem "EV" funkcjonują w Polsce od końca 2021 r. i są oficjalnym oznakowaniem wynikającym z przepisów ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych oraz rozporządzenia Ministra Infrastruktury w sprawie znaków i sygnałów drogowych.

Zadaniem nowego oznakowania jest zapewnienie dostępu do infrastruktury ładowania użytkownikom samochodów elektrycznych. Stanowiska oznaczane są m.in. znakami D-18, D-18a lub D-18b wraz z dodatkowymi tabliczkami wskazującymi przeznaczenie miejsca.
"EV" i "EV ładowanie" to nie to samo. Kierowcy często popełniają ten błąd
Choć oba oznaczenia dotyczą samochodów elektrycznych to ich znaczenie nie jest identyczne. Miejsce oznaczone symbolem "EV" jest przeznaczone dla samochodów całkowicie elektrycznych. Pojazd może tam zaparkować nawet wtedy, gdy nie jest podłączony do ładowarki.
Inaczej wygląda sytuacja w przypadku stanowiska oznaczonego jako "EV ładowanie". Zielona koperta z takim oznakowaniem służy wyłącznie do ładowania pojazdu - samochód musi być fizycznie podłączony do stacji ładowania, a po zakończeniu uzupełniania energii kierowca powinien niezwłocznie zwolnić miejsce dla kolejnych użytkowników.

Zaparkował spalinowym autem na miejscu dla elektryków. Dostał 5 tys. zł mandatu
Zajęcie zielonej koperty samochodem spalinowym lub pozostawienie samochodu elektrycznego na stanowisku przeznaczonym do ładowania bez podłączenia do ładowarki może zostać uznane za niestosowanie się do znaków drogowych. W takiej sytuacji policjant lub strażnik miejski może zastosować przepisy art. 92 Kodeksu wykroczeń.
Kto nie stosuje się do znaku lub sygnału drogowego albo do sygnału lub polecenia osoby uprawnionej do kierowania ruchem lub do kontroli ruchu drogowego, podlega karze grzywny albo karze nagany.
Grzywna może wynosić od 20 zł do nawet 5 tys. zł, a dodatkowo do konta kierowcy zostanie dopisanych 6 punktów karnych.
Zielonych miejsc będzie coraz więcej. Lepiej znać nowe oznakowanie
Dynamiczny rozwój elektromobilności sprawia, że zielone koperty stają się stałym elementem parkingów przy centrach handlowych, biurowcach, hotelach, stacjach paliw czy nowych osiedlach. Wraz ze wzrostem liczby samochodów elektrycznych będzie przybywać również stanowisk przeznaczonych wyłącznie dla takich pojazdów.
Zmotoryzowani - bez względu na typ jednostki napędowej w swoim samochodzie - powinni znać nowe typ oznakowania i respektować obowiązujące przepisy. Zajęcie zielonego miejsca na przysłowiową "chwilę" nawet tylko po to, aby wysadzić pasażera lub zrobić szybkie zakupy, może skończyć się nie tylko mandatem, ale przede wszystkim uniemożliwia właścicielowi auta elektrycznego jego naładowanie.










