Tajemniczy, nowy znak z falami. Mandaty zaczynają się od 850 zł
Najechanie na tył poprzedzającego pojazdu to częsta przyczyna wypadków i kolizji. Nie dziwi więc, że organizatorzy ruchu i służby porządkowe walczą z tym zjawiskiem. Polska policja ma radary, którymi może mierzyć odległość między pojazdami, ale są i inne metody.

Spis treści:
- Nowy znak S991f?
- Ile wynosi mandat za znakiem S991f? Kary budzą kontrowersje
- Ile wynosi mandat za jazdę na zderzaku?
- Jak sprawdzić odległość od poprzedzającego auta na autostradzie?
Nowy znak S991f?
Latem tego roku na wybranych odcinkach autostrad i dróg szybkiego ruchu w Hiszpanii stanęły znaki S991f, które kojarzą się z ostrzeżeniem o zbliżaniu się do fotoradaru. Tymczasem informują one o elektronicznym monitoringu minimalnego odstępu między pojazdami. Według hiszpańskiej Dyrekcji Generalnej Ruchu, system ma być stosowany przede wszystkim w miejscach o zwiększonej liczbie kolizji typu najechanie na tył.
Wymagany odstęp wynosi standardowo 70 metrów dla samochodów osobowych i minimum 50 metrów dla pojazdów ciężarowych. W szczególnie niebezpiecznych miejscach dystans może być zwiększony nawet do 100 metrów. Władze nie ujawniają dokładnej technologii pomiarowej, ale eksperci wskazują na kombinację radarów i kamer wspomaganych algorytmami analizującymi obraz.
Ile wynosi mandat za znakiem S991f? Kary budzą kontrowersje
Co grozi za niestosowanie się do znaku S911f? W Hiszpanii niezachowanie bezpiecznego odstępu jest traktowane jako poważne wykroczenie - mandat wynosi 200 euro (około 850 złotych), a kierowca traci również 4 punkty z 12 możliwych. Po utracie wszystkich punktów następuje czasowe odebranie uprawnień (tylko na terenie Hiszpanii).
Problem w tym, że kierowcy nie mają praktycznej możliwości dokładnego zmierzenia odległości podczas jazdy. W mediach społecznościowych pojawiły się ironiczne komentarze o konieczności wożenia linijki w samochodzie. Inni pytają, co w sytuacji, gdy ktoś wjedzie w zachowywany odstęp - czy system rozróżni taką sytuację od świadomego skrócenia dystansu?
Najbardziej kontrowersyjna jest kwestia ruchu w korkach i na zatłoczonych odcinkach. Gdy samochody stoją lub poruszają się z prędkością kilku kilometrów na godzinę, zachowanie 70-metrowego odstępu jest fizycznie niemożliwe. Hiszpańska Dyrekcja Generalna Ruchu nie wyjaśnia, jak system będzie działał w takich warunkach.
Prawnicy wskazują na potencjalne problemy z udowodnieniem winy. Skoro kierowca nie ma możliwości precyzyjnego pomiaru odległości, to jak może świadomie przestrzegać konkretnej wartości w metrach? Dodatkowo dynamika ruchu sprawia, że odstęp zmienia się co sekundę - inni wjeżdżają między pojazdy, wyprzedzają, zmieniają pasy.
Ile wynosi mandat za jazdę na zderzaku?
W Polsce również można otrzymać mandat za jazdę na zderzaku, ale zasada panująca w naszym kraju pozwala na dostosowanie odległości od prędkości. Nie ma więc obawy, że w przypadku korków lub spowolnionego ruchu, zawsze trzeba utrzymywać odległość taką, jak podczas normalnej jazdy.
Zasada w Polsce jest prosta - minimalny wymagany odstęp do tyle metrów, ile wynosi połowa naszej prędkości. Jeśli więc jedziemy autostradą 140 km/h to musi być to 70 m, ale jeśli zwolnimy do 100 km/h, to wystarczy 50 m.
Policja coraz częściej kontroluje zachowanie odstępu używając mierników TruCAM II z funkcją DBC (Distance Between Cars). Funkcjonariusze ustawiają się na wiaduktach i mierzą odległości między pojazdami. Polski mandat za niezachowanie odstępu to 500 złotych i aż 6 punktów karnych.
Jak sprawdzić odległość od poprzedzającego auta na autostradzie?
Polscy kierowcy mogą orientować się po biało-czerwonych słupkach przy autostradach - są rozstawione co 100 metrów. Instruktorzy bezpiecznej jazdy polecają też zasadę dwóch-trzech sekund. Gdy pojazd przed nami minie charakterystyczny punkt (słupek, znak, most), liczymy "tysiąc jeden, tysiąc dwa". Jeśli dotrzemy do tego punktu wcześniej - jedziemy za blisko.









