Wsiadł na e-rower mimo zakazu. Jeden detal i grozi mu 5 lat więzienia
Kierowcy posiadający sądowy zakaz prowadzenia pojazdów coraz częściej szukają różnych alternatyw do szybszego przemieszczania się. Królują hulajnogi i rowery elektryczne, którymi jazda możliwa jest wyłącznie wtedy, gdy pojazdy te spełniają wszystkie wymogi określone przez obowiązujące przepisy. Wystarczy jeden błąd, aby przejażdżka e-hulajnogą lub e-rowerem zakończyła się nawet 5 latami więzienia.

W skrócie
- Osoby z sądowym zakazem prowadzenia pojazdów mogą korzystać z e-roweru tylko wtedy, gdy pojazd spełnia szczegółowo określone przepisy.
- Jazda rowerem elektrycznym z manetką lub zbyt mocnym silnikiem, jak również modyfikacje hulajnogi elektrycznej, mogą skutkować karą do 5 lat więzienia za złamanie zakazu.
- Rower S-Pedelec traktowany jest w Polsce jako motorower i wymaga rejestracji, ubezpieczenia oraz prawa jazdy, więc osoby z zakazem nie mogą nim jeździć.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Tylko w 2025 r. ujawniono ponad 27 tys. przypadków łamania zakazów i decyzji administracyjnych, z czego ponad 16 tys. dotyczyło ignorowania sądowego zakazu prowadzenia pojazdów. Należy jednak wiedzieć, że zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych nie oznacza automatycznie utraty mobilności. Osoba objęta takim orzeczeniem może legalnie korzystać z roweru, hulajnogi elektrycznej czy klasycznego e-bike'a, ale pod jednym warunkiem - pojazd ten musi spełniać konkretne wymagania.
Ma zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Takim rowerem nie może jeździć
Przede wszystkim należy wiedzieć, że ustawodawca bardzo skrupulatnie określił wymagania zarówno dla rowerów, jak i hulajnóg elektrycznych, a więc granica między legalną jazdą a przestępstwem jest bardzo cienka. Na rynku dostępnych jest nie tylko wiele modeli, które nie spełniają warunków, ale także można kupić specjalne zestawy do konwersji roweru czy hulajnogi, które mocą oraz sposobem jej oddawania łamią przepisy.
Przypomnijmy - w rowerze silnik może działać wyłącznie jako wspomaganie podczas pedałowania, jego moc nie może przekraczać 250 W, a system musi odcinać wsparcie po osiągnięciu 25 km/h. Dopóki te zasady są zachowane to pojazd traktowany jest jako niemechaniczny. Problemy pojawiają się w momencie, gdy na pokładzie jednośladu znajduje się manetka pozwalająca jechać bez pedałowania, mocniejszy silnik czy usunięta jest blokada prędkości. W takiej sytuacji pojazd zaczyna być traktowany jak motorower lub inny pojazd mechaniczny, więc nie można się nim poruszać posiadając sądowy zakaz.

Za jazdę elektrycznym rowerem trafił do więzienia. Policjant tylko spojrzał na manetkę
To właśnie te różnice sprawiają, że kierowcy posiadający zatrzymane uprawnienia nie mogą poruszać się takim rowerem. Jeżeli podczas kontroli drogowej funkcjonariusze ujawnią, że jednoślad przekracza dopuszczalne parametry to kierujący zostanie pociągnięty do odpowiedzialności karnej.
W Polsce złamanie sądowego zakazu prowadzenia pojazdów nie jest wykroczeniem, a przestępstwem. Grozi za nie kara od 3 miesięcy do nawet 5 lat pozbawienia wolności, a także kolejny zakaz, który w skrajnych przypadkach może być dożywotni.
Podobne ryzyko dotyczy także hulajnóg elektrycznych. Przepisy jasno określają, że ich maksymalna prędkość wynosi 20 km/h, a konstrukcja nie przewiduje siedzenia. Wszelkie modyfikacje - montaż siodełka czy zwiększenie prędkości - mogą sprawić, że pojazd ten przestanie mieścić się w swojej kategorii.
Rower S-Pedelec to w rzeczywistości motorower. Musisz wykupić ubezpieczenie i mieć prawo jazdy
W kwestii jazdy rowerami typu S-Pedelec z orzeczonym sądowym zakazem prowadzenia pojazdów nie ma żadnych wątpliwości. Te pojazdy osiągają prędkość maksymalną do 45 km/h i w Polsce nie są traktowane jak e-rowery, a jak motorowery. To oznacza konieczność rejestracji, wykupienia ubezpieczenia oraz posiadania odpowiednich uprawnień. Dla osoby objętej zakazem prowadzenia pojazdów mechanicznych wybór takiego rodzaju roweru kompletnie odpada.










