Tajemnicze niebieskie radary. Kierowcy płacą bez przekraczania prędkości
Na wielu europejskich drogach - szczególnie w Niemczech - przy trasach można natknąć się na tajemnicze niebieskie słupy. Na pierwszy rzut oka przypominają fotoradary, więc wielu kierowców odruchowo zwalnia, spodziewając się nieuchronnego mandatu. W rzeczywistości jednak urządzenia te mają zupełnie inne zadanie, choć także ich obecność może wiązać się z wysoką karą.

W skrócie
- Niebieskie kolumny przy drogach w Niemczech nie mierzą prędkości, lecz kontrolują opłaty drogowe dla ciężarówek.
- Urządzenia analizują numery rejestracyjne i masę pojazdu, wystawiając mandat do 240 euro za brak opłaty dla pojazdów powyżej 7,5 tony.
- Niemiecka policja prowadzi kampanie informacyjne i prosi kierowców, by nie reagowali gwałtownie na widok tych urządzeń.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Wysokie, niebieskie kolumny przy niemieckich drogach na pierwszy rzut oka przypominają klasyczne "Blitzery" - popularne w Europie fotoradary z zaawansowanymi kamerami. Kierowcy często na ich widok panikują i gwałtownie zmniejszają prędkość, obawiając się przypadkowego przekroczenia dozwolonego limitu. W rzeczywistości jednak urządzenia te nie stanowią zagrożenia dla portfela kierowców. Przynajmniej nie w kontekście prędkości.
"Niebieskie radary" w Niemczech nie mierzą prędkości
W rzeczywistości kolumny te pełnią rolę systemu kontroli opłat drogowych dla ciężarówek, zastępując tradycyjne bramki znane z innych krajów europejskich. Technologia zastosowana w niemal czterometrowych słupach jest na tyle zaawansowana, że umożliwia szybkie sprawdzenie, czy kierowca uiścił opłatę za korzystanie z drogi.
Gdy pojazd przejeżdża obok słupa, kamera wysokiej rozdzielczości rejestruje numer rejestracyjny, a system analizuje dane z czujników bocznych, by określić, czy jest to ciężarówka podlegająca opłatom drogowym. Opłata jest wymagana dla pojazdów o masie całkowitej powyżej 7,5 tony, natomiast samochody osobowe są ignorowane - system po prostu ich "nie widzi". Jeśli ciężarówka uiściła opłatę, system natychmiast usuwa wpis. W przeciwnym razie urządzenie generuje mandat dla kierowcy w wysokości nawet 240 euro.
Policja informuje i prosi kierowców o spokojną jazdę
Od pewnego czasu niemiecka policja prowadzi kampanie informacyjne na temat "niebieskich radarów". Okazuje się bowiem, że nie tylko ich wygląd wprowadzał kierowców w błąd. Urządzenia są często ustawione w widocznych miejscach przy drogach, dokładnie tam, gdzie tradycyjne fotoradary mogłyby ostrzegać przed przekroczeniem prędkości.
Dla kierowcy, który nie zna systemu, reakcja jest instynktowna - hamuje, by uniknąć mandatu. Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że urządzenia wyposażone są w lampy błyskowe w podczerwieni, odbijające światło od nadjeżdżających samochodów. Wszystko to wywołuje u kierowców niespodziewane reakcje.
Niemieckie służby apelują więc do kierowców, aby na widok "niebieskich radarów" nie zerkać nerwowo na prędkościomierz i nie reagować w sposób nieprzewidywalny. Bo choć kolumny nie mierzą prędkości, nagła zmiana tempa jazdy także może stwarzać realne zagrożenie dla innych uczestników ruchu.










