Spis treści:
- Czy zawsze trzeba wzywać policję na miejsce stłuczki?
- Ile wynosi mandat za kolizję?
- Odmowa przyjęcia mandatu po stłuczce. Co zrobi policjant i co grozi w sądzie?
Czy zawsze trzeba wzywać policję na miejsce stłuczki?
Przy zwykłej kolizji, w której nikt nie został ranny, wezwanie policji nie jest obowiązkowe.
Zgodnie z art. 44 ust. 1 Prawa o ruchu drogowym uczestnik powinien zatrzymać pojazd, zabezpieczyć miejsce, a jeśli nie ma rannych lub zabitych - usunąć go z jezdni, gdy tamuje ruch lub stwarza zagrożenie.
Jeżeli kierowcy są zgodni co do przebiegu zdarzenia i odpowiedzialności, mogą spisać oświadczenie zawierające dane uczestników, numery rejestracyjne, informacje o polisach OC oraz opis stłuczki. Teraz jest to o tyle prostsze, że można skorzystać z modułu mStłuczka w mObywatelu.
Takie oświadczenie wraz ze zdjęciami zwykle wystarcza do zgłoszenia szkody z OC sprawcy.
Inaczej jest wtedy, gdy ktoś odniósł obrażenia. Art. 44 ust. 2 Prawa o ruchu drogowym nakazuje udzielić poszkodowanym pomocy, wezwać ratowników i policję oraz nie podejmować działań, które mogłyby utrudnić ustalenie przebiegu zdarzenia. Samochodów nie powinno się więc bez potrzeby przestawiać przed przyjazdem służb.
O obowiązku wezwania patrolu nie decyduje natomiast wartość szkód - nawet poważnie uszkodzony samochód nie oznacza jeszcze wypadku, jeżeli nikt nie ucierpiał.
Policję warto wezwać także wtedy, gdy kierowcy nie są zgodni co do winy, jeden z uczestników odmawia podania danych, próbuje odjechać albo istnieje podejrzenie, że prowadził pod wpływem alkoholu.
Część kierowców liczy, że wezwanie policji do kolizji skończy się pouczeniem. Przy stłuczce pole manewru policjanta wyraźnie się jednak zawęża, bo naruszenie przepisów doprowadziło już do realnego zagrożenia i szkód materialnych. Jeżeli funkcjonariusze ustalą sprawcę oraz konkretne wykroczenie będące przyczyną zderzenia, trzeba liczyć się przede wszystkim z mandatem, a nie z łagodnym zakończeniem interwencji.
Ile wynosi mandat za kolizję?
W przypadku kwalifikacji zdarzenia z art. 86 § 1 Kodeksu wykroczeń wysokość kary zależy od tego, jakie naruszenie doprowadziło do powstania zagrożenia. Zgodnie z obowiązującym taryfikatorem do mandatu za wykroczenie będące bezpośrednią przyczyną zdarzenia dolicza się 1000 zł za spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym.
Policjant najpierw ustala więc, jaki przepis został złamany - może chodzić np. o nieustąpienie pierwszeństwa, nieprawidłową zmianę pasa czy przekroczenie prędkości - a następnie dolicza dodatkowe 1000 zł. Jeżeli samo wykroczenie jest zagrożone mandatem w wysokości 300 zł, po doprowadzeniu do kolizji łączna kara wyniesie 1300 zł. Dlatego podawane czasem "widełki za stłuczkę" mogą być mylące: końcowa kwota zależy przede wszystkim od rodzaju naruszenia, które doprowadziło do zdarzenia.
Surowsze zasady obowiązują, gdy inna osoba dozna obrażeń. Art. 86 § 1a Kodeksu wykroczeń przewiduje wtedy grzywnę nie niższą niż 1500 zł, natomiast w przypadkach objętych recydywą kara może wzrosnąć do 3000 zł. W postępowaniu mandatowym maksymalna grzywna za wykroczenia drogowe może wynieść 5000 zł, a przy zbiegu wykroczeń 6000 zł, ale nie są to standardowe stawki za każdą kolizję. Do mandatu dochodzą także punkty karne - za spowodowanie zagrożenia z art. 86 § 1, gdy nikt nie doznał obrażeń, przewidziano ich aż 10.
Odmowa przyjęcia mandatu po stłuczce. Co zrobi policjant i co grozi w sądzie?
Kierowca nie ma obowiązku przyjęcia mandatu tylko dlatego, że policjant na miejscu uznał go za sprawcę kolizji. Art. 97 § 2 Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia daje prawo do odmowy, a funkcjonariusz powinien wcześniej wskazać wysokość grzywny, opisać zarzucane wykroczenie i poinformować o skutkach takiej decyzji. Nieprzyjęcie mandatu nie oznacza jednak zakończenia sprawy. Policja kieruje wówczas do sądu wniosek o ukaranie, wskazując również, że kierowca odmówił przyjęcia zaproponowanej kary.
Zanim sprawa trafi do sądu, mogą zostać przeprowadzone dodatkowe czynności wyjaśniające. Na tym etapie znaczenie mają m.in. zeznania uczestników i świadków, zdjęcia miejsca zdarzenia, nagrania z wideorejestratorów lub monitoringu, a także ślady pozwalające odtworzyć przebieg kolizji. Odmowa przyjęcia mandatu może mieć sens, jeżeli rzeczywiście istnieje spór co do winy, nagranie przeczy wersji przyjętej przez patrol albo kierowca uważa, że funkcjonariusze błędnie ocenili jego zachowanie. W takiej sytuacji to sąd, a nie policjant, ostatecznie rozstrzyga odpowiedzialność.
Trzeba jednak liczyć się z tym, że sąd nie jest związany wysokością mandatu zaproponowanego na miejscu. Może uniewinnić kierowcę, ale może też uznać go za winnego i wymierzyć wyższą grzywnę, a przy wykroczeniach z art. 86 Kodeksu wykroczeń jej górna granica sięga 30 tys. zł. Nie oznacza to oczywiście, że taka kara jest typowa dla zwykłej stłuczki, ponieważ jej wysokość zależy od okoliczności konkretnej sprawy.
















