W skrócie
- Zjeżdżanie na pobocze w celu ułatwienia wyprzedzania nie jest wymagane od kierowców samochodów osobowych i może być niebezpieczne dla innych użytkowników drogi.
- Pobocze nie jest dodatkowym pasem ruchu, a jazda po nim grozi utratą przyczepności lub kolizją z pieszymi, rowerzystami albo unieruchomionymi pojazdami.
- Obowiązek ułatwienia wyprzedzania poprzez zjazd na prawo dotyczy głównie pojazdów wolnobieżnych, ciągników rolniczych oraz pojazdów bez silnika.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Na drogach krajowych i lokalnych nietrudno spotkać kierowców, którzy częściowo zjeżdżają na pobocze, aby zrobić miejsce szybszemu samochodowi. Zachowanie to bywa traktowane jako drogowa uprzejmość. Przepisy nie wymagają jednak od kierowcy samochodu osobowego, by w ten sposób ułatwiał innym wyprzedzanie.
Co więcej, pobocze nie jest dodatkowym pasem ruchu. Mogą znajdować się na nim piesi, rowerzyści, motorowerzyści, unieruchomione pojazdy albo przedmioty niewidoczne z większej odległości. Nawierzchnia pobocza może być również zabrudzona, nierówna lub nagle się kończyć.
Czy trzeba zjechać na pobocze, aby ułatwić wyprzedzanie?
Kierowca wyprzedzanego samochodu ma przede wszystkim jechać przewidywalnie. Nie może zwiększać prędkości podczas wyprzedzania ani bezpośrednio po nim. Powinien także poruszać się możliwie blisko prawej krawędzi jezdni, ale nie oznacza to, że ma wjeżdżać na pobocze.
Szczególna zasada dotyczy pojazdów wolnobieżnych, ciągników rolniczych i pojazdów bez silnika. Ich kierujący mają obowiązek zjechać jak najbardziej na prawo, aby ułatwić wyprzedzanie. Również w tym przypadku decyzja musi jednak uwzględniać układ drogi i bezpieczeństwo innych uczestników ruchu.
Za ocenę, czy manewr można przeprowadzić bezpiecznie, odpowiada kierowca rozpoczynający wyprzedzanie. To on musi upewnić się, że ma odpowiednią widoczność, dostatecznie dużo miejsca i nie utrudni ruchu innym osobom.
Pobocze to nie dodatkowy pas ruchu
Duże znaczenie ma oznakowanie. Jeżeli pobocze oddzielone jest od jezdni linią ciągłą, jej przekroczenie może oznaczać złamanie przepisów. Nawet przy linii przerywanej nie należy traktować pobocza jako pasa służącego do regularnej jazdy.
Szczególnie niebezpieczne jest zjeżdżanie na wąskie lub nieutwardzone pobocze. Prawe koła mogą stracić przyczepność, a gwałtowny powrót na asfalt może doprowadzić do poślizgu lub utraty panowania nad samochodem. Kierowca może też w ostatniej chwili zauważyć pieszego, rowerzystę albo stojący pojazd.
Jeszcze bardziej rygorystyczne zasady obowiązują na autostradach i drogach ekspresowych. Pas awaryjny nie służy do przepuszczania szybszych samochodów. Można zatrzymać się na nim wyłącznie w uzasadnionych sytuacjach, takich jak awaria pojazdu lub nagłe zagrożenie.
Jaki mandat grozi za jazdę poboczem?
Nie ma jednej kary przypisanej do każdej sytuacji, w której samochód znajdzie się na poboczu. Konsekwencje zależą od tego, w jaki sposób kierowca wykonał manewr.
Policjant może wziąć pod uwagę między innymi przekroczenie linii ciągłej, niestosowanie się do znaków, nieprawidłową zmianę toru jazdy albo stworzenie zagrożenia dla innych uczestników ruchu. W poważniejszej sytuacji sprawa może zakończyć się nie tylko mandatem i punktami karnymi, lecz także skierowaniem wniosku do sądu.
Co zrobić, gdy szybszy kierowca jedzie tuż za nami?
Najbezpieczniej zachować stałą, zgodną z przepisami prędkość i nie wykonywać gwałtownych manewrów. Nie należy przyspieszać, gdy drugi kierowca rozpoczyna wyprzedzanie.
Jeżeli chcemy przepuścić szybszy samochód, możemy zrobić to w bezpiecznym i przeznaczonym do tego miejscu - na przykład zjeżdżając na parking, zatokę lub drogę boczną. Nie warto natomiast ryzykować wjazdu na pobocze tylko dlatego, że osoba jadąca za nami zachowuje się niecierpliwie.
Odpowiedzialność za bezpieczne wyprzedzanie spoczywa na wyprzedzającym. Drogowa uprzejmość jest cenna, ale nigdy nie powinna oznaczać łamania przepisów ani narażania innych na niebezpieczeństwo.









