Austriacy zamkną centra miast dla aut. Przed tym systemem nie będzie ucieczki
Włochy mają swoje strefy ZTL, a teraz podobną drogą idzie Austria. Ograniczanie ruchu samochodowego w centrach miast staje się powoli europejskim standardem. Od maja 2026 roku austriackie przepisy drogowe pozwolą na w pełni zautomatyzowane kontrolowanie wjazdów do wyznaczonych stref za pomocą systemu kamer. Zmiany w prawie dotkną nie tylko lokalnych mieszkańców, ale również turystów poruszających się autami na zagranicznych rejestracjach.

Spis treści:
- Kto wjedzie do centrum w Austrii i ile wynosi mandat?
- Wiedeń i inne austriackie miasta. Gdzie pojawią się kamery?
- Austriacki automobilklub ostrzega kierowców
Włochy mają swoje strefy ZTL, a teraz podobną drogą idzie Austria. Ograniczanie ruchu samochodowego w centrach miast staje się powoli europejskim standardem. Od maja 2026 roku austriackie przepisy drogowe pozwolą na w pełni zautomatyzowane kontrolowanie wjazdów do wyznaczonych stref za pomocą systemu kamer. Zmiany w prawie dotkną nie tylko lokalnych mieszkańców, ale również turystów poruszających się autami na zagranicznych rejestracjach.
Zamiast szlabanów i patroli policji nadzór przejmą kamery odczytujące numery rejestracyjne (system ANPR). Urządzenia będą skanować tablice każdego wjeżdżającego pojazdu i natychmiast porównywać je z lokalną listą uprawnionych kierowców. Austriackie ministerstwo zapewnia, że system zapisuje wyłącznie numery rejestracyjne bez gromadzenia danych osobowych, co pozwala zachować zgodność z unijnymi przepisami o ochronie danych RODO.
Strefy z ograniczonym ruchem mają być wyraźnie oznakowane. Przed wjazdem pojawią się dodatkowe tablice z symbolem kamery oraz nowe oznakowanie poziome na jezdni. Rozwiązanie to przypomina włoskie strefy ZTL (Zona a traffico limitato), w których kierowcy z zagranicy od lat wpadają w kosztowne pułapki z powodu nieznajomości lokalnego oznakowania.
Kto wjedzie do centrum w Austrii i ile wynosi mandat?
Prawo do swobodnego wjazdu zachowają jedynie wybrane grupy pojazdów. Należą do nich okoliczni mieszkańcy, służby ratunkowe, auta dostawcze oraz taksówki. Z automatycznego nadzoru ustawowo wyłączono również motocykle i motorowery. Pozostali kierowcy, którzy przekroczą granicę strefy, narażają się na surowe kary.
System jest technicznie przystosowany do odczytywania zagranicznych tablic rejestracyjnych, więc wezwania do zapłaty bez problemu trafią do właścicieli aut w Polsce. Podstawowy mandat za nieuprawniony wjazd to maksymalnie 726 euro, co w przeliczeniu daje około 3100 zł. W przypadku recydywy lub wyjątkowo rażących naruszeń kwota ta może wzrosnąć do 2180 euro, czyli ponad 9300 zł.
Wiedeń i inne austriackie miasta. Gdzie pojawią się kamery?
Zainteresowanie nowym systemem zarządzania ruchem wyraziło już około 25 austriackich miast. Na liście znajdują się między innymi Wiedeń, Salzburg, Linz, Graz, St. Polten oraz Leoben. Kamery pojawią się w historycznych centrach, a także na tak zwanych ulicach szkolnych, gdzie priorytetem jest bezpieczeństwo pieszych. Władze centralne zaznaczają, że system kamer nie będzie służył jako samodzielne narzędzie do nadzorowania zwykłych buspasów czy ścieżek rowerowych.
Wiedeń jest jednym z głównych zwolenników nowych przepisów, ale planuje uruchomienie kamer dopiero w 2028 roku. Opóźnienie to wynika z konieczności przeprowadzenia unijnych przetargów na sprzęt i oprogramowanie. Lokalne analizy wskazują, że nadzór w pierwszej dzielnicy, będącej historycznym sercem miasta, zmniejszy ruch samochodowy o 30 procent i zredukuje obłożenie miejsc parkingowych o jedną czwartą.
Austriacki automobilklub ostrzega kierowców
Nowelizacja przepisów wywołuje kontrowersje. Austriacki klub automobilowy OAMTC zwraca uwagę na brak ogólnokrajowych zasad określających, gdzie dokładnie można wyznaczać strefy i kto ostatecznie jest uprawniony do wjazdu. Decyzje będą zapadać na szczeblu lokalnym, co może wywołać dezinformację dla kierowców podróżujących między miastami.
Organizacja obawia się, że brak twardych, centralnych ram prawnych sprawi, iż niektóre samorządy zaczną wykorzystywać system kamer przede wszystkim jako proste narzędzie do łatania lokalnych budżetów opłatami z mandatów.










